Wpisy archiwalne w kategorii
trening
| Dystans całkowity: | 30825.36 km (w terenie 1180.74 km; 3.83%) |
| Czas w ruchu: | 1795:05 |
| Średnia prędkość: | 19.55 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 53.20 km/h |
| Suma podjazdów: | 23423 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 186 (103 %) |
| Maks. tętno średnie: | 167 (91 %) |
| Suma kalorii: | 108933 kcal |
| Liczba aktywności: | 1173 |
| Średnio na aktywność: | 32.38 km i 1h 31m |
| Więcej statystyk | |
ostatnie podrygi
Wtorek, 12 października 2010 Kategoria dojazdy, trening
| Km: | 35.25 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:47 | km/h: | 19.77 |
| Pr. maks.: | 48.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 169169 ( 97%) | HRavg | 136( 78%) |
| Kalorie: | 1462kcal | Podjazdy: | 343m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Widać, że to ostatnie podrygi ciepłej pogody. Słonko coraz niżej. Jak wychodzę z pracy to jeszcze grzeje, ale jak dojeżdżam do domu, to już wszędzie jest cień i chłodno. A to przecież tylko trochę więcej niż godzina. No nic, trzeba wykorzystać złotą polską jesień do maksimum :)
kadencja 89/121
KOW: 4
obciążenie: 4x107 = 428
kadencja 89/121
KOW: 4
obciążenie: 4x107 = 428
niesie nas wiatr... w słoneczny letni (?) dzień
Poniedziałek, 11 października 2010 Kategoria dojazdy, trening, ze zdjęciami
| Km: | 35.04 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:44 | km/h: | 20.22 |
| Pr. maks.: | 48.18 | Temperatura: | °C | HRmax: | 169169 ( 97%) | HRavg | 141( 81%) |
| Kalorie: | 1458kcal | Podjazdy: | 262m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Jakoś ostatnio mi się tak lekko i radośnie jeździ. Ciekawe, co na to wpływa. Pogoda...? A może to, że zmieniłam trochę styl jazdy - może jeżdżę trochę wolniej ale za to z wyższą kadencją. A może to, że schudłam 2 kg :) A może wszystko na raz.
Dzisiaj byłam dzielna, zatrzymałam się po drodze, żeby zrobić zdjęcie :) Zwykle nie potrafię się zmusić do zatrzymania się ;)
A zatrzymałam się z tego powodu:

Trasa, którą ostatnio jeżdżę z pracy aż się prosi o kolarkę. Zresztą nawet spotykam jednego czy dwóch trenujących na kolarkach bikerów tam.
Jedno podejście do kolarki już co prawda miałam... Ale kusi mnie, kusi... Uwielbiam szybko jechać po asfalcie :)
Poza tym przetestowałam dzisiaj sobotnie zakupy z Decathlonu (bluza, spodnie) i jestem bardzo z nich zadowolona :)
podkręcamy kadencję 89/128
Garmin mi dzisiaj pokazał maksymalną prędkość 97 km/h... chyba zmierzył przejeżdżający samochód! :) Więc maks z Sigmy 48,18 :)
KOW: 4
obciążenie 4x104 = 416
Dzisiaj byłam dzielna, zatrzymałam się po drodze, żeby zrobić zdjęcie :) Zwykle nie potrafię się zmusić do zatrzymania się ;)
A zatrzymałam się z tego powodu:

Trasa, którą ostatnio jeżdżę z pracy aż się prosi o kolarkę. Zresztą nawet spotykam jednego czy dwóch trenujących na kolarkach bikerów tam.
Jedno podejście do kolarki już co prawda miałam... Ale kusi mnie, kusi... Uwielbiam szybko jechać po asfalcie :)
Poza tym przetestowałam dzisiaj sobotnie zakupy z Decathlonu (bluza, spodnie) i jestem bardzo z nich zadowolona :)
podkręcamy kadencję 89/128
Garmin mi dzisiaj pokazał maksymalną prędkość 97 km/h... chyba zmierzył przejeżdżający samochód! :) Więc maks z Sigmy 48,18 :)
KOW: 4
obciążenie 4x104 = 416
praca
Piątek, 8 października 2010 Kategoria dojazdy, trening
| Km: | 34.70 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:46 | km/h: | 19.64 |
| Pr. maks.: | 47.60 | Temperatura: | °C | HRmax: | 163163 ( 93%) | HRavg | 134( 77%) |
| Kalorie: | 1463kcal | Podjazdy: | 190m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Rześko dzisiaj było... termometr rano pokazał 0,2 kreski poniżej zera. Ale nic, ubrałam się dobrze :)
Po południu było zaskakująco ciepło, ale zbyt pochopnie pozbyłam się ocieplaczy na buty. Po drodze zdecydowałam się je jednak założyć.
Pogoda wprost cudna, dlatego rundka przedłużona w stronę Konstancina. Ciekawe, jak długo się to jeszcze utrzyma.
Udało mi się podkręcić kadencję :)
kadencja 89/125
KOW: 5
obciążenie: 5x 106 = 530
Po południu było zaskakująco ciepło, ale zbyt pochopnie pozbyłam się ocieplaczy na buty. Po drodze zdecydowałam się je jednak założyć.
Pogoda wprost cudna, dlatego rundka przedłużona w stronę Konstancina. Ciekawe, jak długo się to jeszcze utrzyma.
Udało mi się podkręcić kadencję :)
kadencja 89/125
KOW: 5
obciążenie: 5x 106 = 530
tak cudnie, się chce a nie można :(
Czwartek, 7 października 2010 Kategoria dojazdy, trening
| Km: | 27.09 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:26 | km/h: | 18.90 |
| Pr. maks.: | 45.40 | Temperatura: | °C | HRmax: | 161161 ( 92%) | HRavg | 134( 77%) |
| Kalorie: | 1189kcal | Podjazdy: | 370m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Rano baaardzo rześko. +1 na termometrze za oknem. Ostatnio próbowałam zestawu spodenki Berknera + krótkie bojówki + nogawki ale było mi za ciepło i niewygodnie więc dzisiaj biorę zestaw z bawełnianymi 3/4 spodenkami do biegania na wierzch zamiast bojówek. Okazuje się, że to strzał w dziesiątkę. Komfort termiczny :)
Temperatura jednak zachęca do wyższej kadencji :)
Zresztą w pewnej chwili robi mi się przez chwilę nawet gorąco bo chcąc ominąć zawalidrogę na chodniku (w postaci traktora-kosiarki do trawy) zjeżdżam na trawnik i MEGA DZIURĘ zauważam w ostatniej chwili (tak na oko średnica mniej więcej mojego koła i głębokość do piasty - OTB murowane). Szybka kontra, tyłek do tyłu... uff... udało się ;)
Urywam się wcześniej z pracy bo muszę pojechać na szczepionkę p-alergiczną. Wychodzę zatem o czternastej. Stacja meteo na Wydziale Fizyki PW powiedziała, że jest +6 stopni ale jakoś jej nie wierzę, wydaje mi się, że jest cieplej.
Aura jest przecudna, aż chce się kręcić a tu gucio - trzeba standardową trasą do chaty, zostawić rower i polecieć na szczepionkę. Potem wieczorem jeszcze spotkanie ze znajomymi więc na rower już dzisiaj nie da rady ;(
kadencja 87/124
Edit: O dopiero teraz zauważyłam, że przekroczyłam 3500 km w tym roku. Może jednak uda się dobić chociaż do 4000? Oby pogoda sprzyjała...
KOW: 4
obciążenie: 4x86=344
Temperatura jednak zachęca do wyższej kadencji :)
Zresztą w pewnej chwili robi mi się przez chwilę nawet gorąco bo chcąc ominąć zawalidrogę na chodniku (w postaci traktora-kosiarki do trawy) zjeżdżam na trawnik i MEGA DZIURĘ zauważam w ostatniej chwili (tak na oko średnica mniej więcej mojego koła i głębokość do piasty - OTB murowane). Szybka kontra, tyłek do tyłu... uff... udało się ;)
Urywam się wcześniej z pracy bo muszę pojechać na szczepionkę p-alergiczną. Wychodzę zatem o czternastej. Stacja meteo na Wydziale Fizyki PW powiedziała, że jest +6 stopni ale jakoś jej nie wierzę, wydaje mi się, że jest cieplej.
Aura jest przecudna, aż chce się kręcić a tu gucio - trzeba standardową trasą do chaty, zostawić rower i polecieć na szczepionkę. Potem wieczorem jeszcze spotkanie ze znajomymi więc na rower już dzisiaj nie da rady ;(
kadencja 87/124
Edit: O dopiero teraz zauważyłam, że przekroczyłam 3500 km w tym roku. Może jednak uda się dobić chociaż do 4000? Oby pogoda sprzyjała...
KOW: 4
obciążenie: 4x86=344
praca
Wtorek, 5 października 2010 Kategoria dojazdy, trening
| Km: | 35.18 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:50 | km/h: | 19.19 |
| Pr. maks.: | 45.70 | Temperatura: | °C | HRmax: | 161161 ( 92%) | HRavg | 135( 77%) |
| Kalorie: | 1500kcal | Podjazdy: | 283m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Dzisiaj był chyba jeszcze większy wmordewind niż wczoraj. Tylko wiatr chyba wiał nieco pod innym kątem. Postanowiłam nie dać się i jechać jednak z większą kadencją. Dzisiaj kadencja średnia troszeczkę wyższa niż zwykle.
Zauważyłam, że ostatnio coraz mniej używam przełożenia 2x9, wolę się rozkręcić do 30 km/h na 2x8, co wcześniej mi się nie udawało.
kadencja 86/123
KOW: 5
obciążenie: 90x5 = 450
Zauważyłam, że ostatnio coraz mniej używam przełożenia 2x9, wolę się rozkręcić do 30 km/h na 2x8, co wcześniej mi się nie udawało.
kadencja 86/123
KOW: 5
obciążenie: 90x5 = 450
Co za pogoda :)
Poniedziałek, 4 października 2010 Kategoria dojazdy, trening, ze zdjęciami
| Km: | 35.83 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:00 | km/h: | 17.91 |
| Pr. maks.: | 44.40 | Temperatura: | °C | HRmax: | 162162 ( 93%) | HRavg | 132( 75%) |
| Kalorie: | 1458kcal | Podjazdy: | 379m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Po niedzielnym biegu dzisiaj tylko głowa chce, ale nogi nie bardzo. Rano ledwo kręcę na przełożeniu 2x8. Poza tym noga daje mi się we znaki. Nie mogę stanąć na pedałach, bo boli.
Jednak siedząc potem w pracy tęsknie spoglądam za okno (co prawda za oknem widzę jedynie mur sąsiedniego budynku, ale za to pięknie oświetlony słoneczkiem).
O godzinie 16:00 już oglądają tylko moje pięty zbiegające po schodach do garażu po rower :)
Jest tak pięknie, że aż się nie chce jechać do domu prostą drogą. Plan jest taki, żeby trasę dzisiaj trochę wydłużyć, jadąc w stronę Konstancina.
Niestety, wmordewind daje mi się ostro we znaki. Miałam ochotę zrobić trening szybkościowy a robię siłówkę. Dopiero przy pomniku Sobieskiego z Marysieńką droga trochę zakręca i wiatr zaczyna wiać pod kątem - a zatem nieco lżej. Mimo wszystko, jedzie się dość ciężko. Wreszcie na ul. Przekornej wiatr zaczyna mi pomagać. Naprawdę za to świetnie mi się jedzie dalej, ul. Gąsek, w stronę Ursynowa - pocinam 30 km/h pod górkę :)
Troszkę uciekam z trasy, zahaczając o skraj Lasku Kabackiego.

Wracam koło Tesco. Po drodze niespodzianka - dawno tędy nie jechałam, a tu ścieżka rowerowa całkiem rozbebeszona na sporym odcinku KEN.
Jeszcze drobne zakupy na straganie z warzywami koło Metra Ursynów - pani sprzedająca warzywka już mnie chyba rozpoznaje :)
kadencja 84/114
KOW: 5
obciążenie: 120x5 = 600
Jednak siedząc potem w pracy tęsknie spoglądam za okno (co prawda za oknem widzę jedynie mur sąsiedniego budynku, ale za to pięknie oświetlony słoneczkiem).
O godzinie 16:00 już oglądają tylko moje pięty zbiegające po schodach do garażu po rower :)
Jest tak pięknie, że aż się nie chce jechać do domu prostą drogą. Plan jest taki, żeby trasę dzisiaj trochę wydłużyć, jadąc w stronę Konstancina.
Niestety, wmordewind daje mi się ostro we znaki. Miałam ochotę zrobić trening szybkościowy a robię siłówkę. Dopiero przy pomniku Sobieskiego z Marysieńką droga trochę zakręca i wiatr zaczyna wiać pod kątem - a zatem nieco lżej. Mimo wszystko, jedzie się dość ciężko. Wreszcie na ul. Przekornej wiatr zaczyna mi pomagać. Naprawdę za to świetnie mi się jedzie dalej, ul. Gąsek, w stronę Ursynowa - pocinam 30 km/h pod górkę :)
Troszkę uciekam z trasy, zahaczając o skraj Lasku Kabackiego.

Wracam koło Tesco. Po drodze niespodzianka - dawno tędy nie jechałam, a tu ścieżka rowerowa całkiem rozbebeszona na sporym odcinku KEN.
Jeszcze drobne zakupy na straganie z warzywami koło Metra Ursynów - pani sprzedająca warzywka już mnie chyba rozpoznaje :)
kadencja 84/114
KOW: 5
obciążenie: 120x5 = 600
praca + test nogi
Piątek, 1 października 2010 Kategoria dojazdy, trening, bieganie
| Km: | 27.23 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:26 | km/h: | 19.00 |
| Pr. maks.: | 47.60 | Temperatura: | °C | HRmax: | 162162 ( 93%) | HRavg | 138( 79%) |
| Kalorie: | 1297kcal | Podjazdy: | 236m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Fervex pomógł. Dzisiaj czułam się już całkiem dobrze, więc powrót z pracy standardową trasą przez Agrykolę i Wilanów. O dziwo, wygląda na to, że mój rower nie może być zbyt czysty. Z obserwacji wynika, że jeździ najciszej, gdy przejadę się po deszczu i kałużach :) Napęd przestał piszczeć po ostatniej mżawce.
Po "prawie przerwie" w jeżdżeniu od niedzielnego maratonu, dzisiejszy pojedynczy podjazd pod Agrykolę był... bardzo męczący.
Zadziwiająco wysoka kadencja: 88/117
KOW: 4
Boląca noga trochę odpuściła (już nie boli przy chodzeniu, tylko przy wchodzeniu po schodach) więc postanowiłam sprawdzić, czy da się biec. Niestety, boli. Nie wiem, co to będzie w niedzielę. Czarno to widzę... :(
2,89 km / 20:03
HR 146/158
KOW: 4
obciążenie: 4x 86 + 4x20 = 424
Po "prawie przerwie" w jeżdżeniu od niedzielnego maratonu, dzisiejszy pojedynczy podjazd pod Agrykolę był... bardzo męczący.
Zadziwiająco wysoka kadencja: 88/117
KOW: 4
Boląca noga trochę odpuściła (już nie boli przy chodzeniu, tylko przy wchodzeniu po schodach) więc postanowiłam sprawdzić, czy da się biec. Niestety, boli. Nie wiem, co to będzie w niedzielę. Czarno to widzę... :(
2,89 km / 20:03
HR 146/158
KOW: 4
obciążenie: 4x 86 + 4x20 = 424
praca + Agrykola + bieganie
Wtorek, 21 września 2010 Kategoria dojazdy, trening
| Km: | 37.44 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:49 | km/h: | 20.61 |
| Pr. maks.: | 53.20 | Temperatura: | °C | HRmax: | 167167 ( 95%) | HRavg | 145( 83%) |
| Kalorie: | 1676kcal | Podjazdy: | 747m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Poranki są zdecydowanie chłodne :) Ale grunt to mieć dobre ubranko - ocieplacze na kolana są fajne, bo można po południu ich nie założyć. Mam też długie spodenki ale chyba to nie był zbyt trafiony zakup. Na zimną pogodę są zbyt cienkie - ocieplacze są lepszym rozwiązaniem.
Agrykola x10 (29:44)
Zeszłam poniżej 30 minut :) Mam nadzieję, że to nie przypadek. Po raz pierwszy udało mi się jeden (pierwszy) podjazd zrobić na przełożeniu nie mniejszym niż 2x5 (normalnie schodzę do 2x4 pod koniec).
KOW: 4
kadencja: 82/117
z Agrykoli: 76, KOW: 7
Wieczorem było bardzo przyjemnie i ciepło, więc poszłam pobiegać.
Wynik mógłby być lepszy, ale od niedzielnych zawodów biegowych boli mnie coś w okolicach kości piszczelowej, po lewej stronie, nie wiem co. Przeszkadzało mi bardzo :(
8 km / 52:42 / HR 155/174
KOW: 5
I jeszcze wbiegnięcie po schodach: 1min / HR 140/154
KOW: 8
obciążenie: 7x30 + 4x79 + 5x 53 + 8 = 799
Agrykola x10 (29:44)
Zeszłam poniżej 30 minut :) Mam nadzieję, że to nie przypadek. Po raz pierwszy udało mi się jeden (pierwszy) podjazd zrobić na przełożeniu nie mniejszym niż 2x5 (normalnie schodzę do 2x4 pod koniec).
KOW: 4
kadencja: 82/117
z Agrykoli: 76, KOW: 7
Wieczorem było bardzo przyjemnie i ciepło, więc poszłam pobiegać.
Wynik mógłby być lepszy, ale od niedzielnych zawodów biegowych boli mnie coś w okolicach kości piszczelowej, po lewej stronie, nie wiem co. Przeszkadzało mi bardzo :(
8 km / 52:42 / HR 155/174
KOW: 5
I jeszcze wbiegnięcie po schodach: 1min / HR 140/154
KOW: 8
obciążenie: 7x30 + 4x79 + 5x 53 + 8 = 799
praca
Poniedziałek, 20 września 2010 Kategoria dojazdy, trening
| Km: | 27.02 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:12 | km/h: | 22.52 |
| Pr. maks.: | 51.10 | Temperatura: | °C | HRmax: | 164164 ( 94%) | HRavg | 146( 83%) |
| Kalorie: | 1092kcal | Podjazdy: | 260m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Wczoraj zmieniłam ustawienie siodełka (podniosłam trochę "dziób").
Nie wiem, czy to zmiana ustawienia siodła, czy nowe buty a może po prostu korzystna pogoda sprawiły, że w obie strony, do i z pracy jechało mi się jak na skrzydłach. Tak wysokiej średniej kadencji z dnia to jeszcze chyba nie miałam.
kadencja 86/123
KOW: 4
obciążenie 4x 72 = 288
edit: o, jestem w pierwszej 500 :D
Nie wiem, czy to zmiana ustawienia siodła, czy nowe buty a może po prostu korzystna pogoda sprawiły, że w obie strony, do i z pracy jechało mi się jak na skrzydłach. Tak wysokiej średniej kadencji z dnia to jeszcze chyba nie miałam.
kadencja 86/123
KOW: 4
obciążenie 4x 72 = 288
edit: o, jestem w pierwszej 500 :D
zepsuty Garmin + piękna pogoda = Konstancin i Piaseczno
Czwartek, 16 września 2010 Kategoria dojazdy, trening, wycieczki i inne spontany
| Km: | 45.00 | Km teren: | 3.00 | Czas: | 02:17 | km/h: | 19.71 |
| Pr. maks.: | 46.60 | Temperatura: | °C | HRmax: | 157157 ( 90%) | HRavg | 135( 77%) |
| Kalorie: | 1337kcal | Podjazdy: | 212m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Wczoraj ładowałam Garmina. Dzisiaj rano odpalam a on... nic. Przerażenie... czyżby się zepsuł po wczorajszym deszczu? Jak ja będę bez niego jeździć i biegać?
Refleksja:
Uzależniłam się od gadżetu...
Tak to jest, dopóki człowiek nie ma to nie jest mu potrzebny. A jak już się przyzwyczai to bez tego jak bez ręki. Tak samo jest z telefonem - nigdzie się prawie bez niego nie ruszam. Nie wyobrażam sobie jazdy bez jakiegokolwiek licznika. I bez licznika kadencji też już nie. Tragedia...
Ale nic to, google knows all. Soft reset i Garmin odpalił. Uff... :)
Z tej radości oraz z powodu faktu, iż udało mi się wcześniej uciec z pracy, postanowiłam trasę powrotną wydłużyłam o Konstancin i Piaseczno.
Lubię trasę z Wilanowa do Konstancina. Piękna, szeroka asfaltowa droga dla pieszych i rowerów, o tej porze dnia prawie zerowy ruch.
W Konstancinie postanowiłam w ramach treningu jazdy terenowej przejechać przez wszystkie błotne kałuże jakie znalazłam na trasie :) Nogi miałam po tej operacji bardziej brudne niż po maratonie w Piasecznie (!).
Za to trasy z Konstancina do Piaseczna nie polecam. Wąska, bardzo ruchliwa, pełno TIRów i kiepskie pobocze.
Tak w ogóle to wcale nie chciałam jechać przez Piaseczno, tylko z Konstancina odbić na Powsin i Lasek Kabacki, ale oczywiście zabłądziłam :)
Zapis częściowo z Sigmy (trasa do pracy) a częściowo z Garmina (powrót), więc dane tylko z trasy powrotnej.
kadencja 80/115
KOW: 3
Z założenia jutro i pojutrze odpoczywam przed Bemowskim Biegiem Przyjaźni bo zamierzam pobić życiówkę :)
W związku z tym trzeba było iść biegać dzisiaj. Nie chciało mi się strasznie. Rzuciłam sobie nawet kostką i wyszło, że mam nie iść... ale po chwili stwierdziłam, że jednak pójdę.
Biegło mi się trochę gorzej niż ostatnio.
8,06 km / 54:13 / HR 153/169
KOW: 5
obciążenie: 3x 137 + 5x 54 = 544
Edit: O, po wpisaniu tej wyprawy przesunęłam się na 501 miejsce w ogólnej statystyce na Bikestats :) Muszę się postarać to załapię się do pierwszej 500 :D
Refleksja:
Uzależniłam się od gadżetu...
Tak to jest, dopóki człowiek nie ma to nie jest mu potrzebny. A jak już się przyzwyczai to bez tego jak bez ręki. Tak samo jest z telefonem - nigdzie się prawie bez niego nie ruszam. Nie wyobrażam sobie jazdy bez jakiegokolwiek licznika. I bez licznika kadencji też już nie. Tragedia...
Ale nic to, google knows all. Soft reset i Garmin odpalił. Uff... :)
Z tej radości oraz z powodu faktu, iż udało mi się wcześniej uciec z pracy, postanowiłam trasę powrotną wydłużyłam o Konstancin i Piaseczno.
Lubię trasę z Wilanowa do Konstancina. Piękna, szeroka asfaltowa droga dla pieszych i rowerów, o tej porze dnia prawie zerowy ruch.
W Konstancinie postanowiłam w ramach treningu jazdy terenowej przejechać przez wszystkie błotne kałuże jakie znalazłam na trasie :) Nogi miałam po tej operacji bardziej brudne niż po maratonie w Piasecznie (!).
Za to trasy z Konstancina do Piaseczna nie polecam. Wąska, bardzo ruchliwa, pełno TIRów i kiepskie pobocze.
Tak w ogóle to wcale nie chciałam jechać przez Piaseczno, tylko z Konstancina odbić na Powsin i Lasek Kabacki, ale oczywiście zabłądziłam :)
Zapis częściowo z Sigmy (trasa do pracy) a częściowo z Garmina (powrót), więc dane tylko z trasy powrotnej.
kadencja 80/115
KOW: 3
Z założenia jutro i pojutrze odpoczywam przed Bemowskim Biegiem Przyjaźni bo zamierzam pobić życiówkę :)
W związku z tym trzeba było iść biegać dzisiaj. Nie chciało mi się strasznie. Rzuciłam sobie nawet kostką i wyszło, że mam nie iść... ale po chwili stwierdziłam, że jednak pójdę.
Biegło mi się trochę gorzej niż ostatnio.
8,06 km / 54:13 / HR 153/169
KOW: 5
obciążenie: 3x 137 + 5x 54 = 544
Edit: O, po wpisaniu tej wyprawy przesunęłam się na 501 miejsce w ogólnej statystyce na Bikestats :) Muszę się postarać to załapię się do pierwszej 500 :D







