kanteleblog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(19)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy kantele.bikestats.pl

linki

gdzie jest zima?

Wtorek, 27 grudnia 2011 Kategoria dojazdy
Km: 9.27 Km teren: 0.00 Czas: 00:30 km/h: 18.54
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: 155155 ( 86%) HRavg 133( 73%)
Kalorie: kcal Podjazdy: m Sprzęt: Scott Scale 70 Aktywność: Jazda na rowerze
W lipcu mieliśmy listopad, w listopadzie wrzesień, w grudniu mamy kwiecień, co się porobiło z tą pogodą? Jeszcze rozumiem przesunięcie, ale to jest burdel totalny :)
Dzisiaj do pracy nawet nie wysilałam się żeby założyć dwie warstwy - po co, jak na dworze jest +9 stopni?

wybieganie świątecznego obżarstwa

Poniedziałek, 26 grudnia 2011 Kategoria bieganie, trening
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:04 km/h: 0.00
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m Aktywność: Jazda na rowerze
Wybieganie świątecznego obżarstwa powoli staje się tradycją.
W sumie biegło mi się całkiem nieźle, nawet na początku musiałam się przytemperować nieco bo zaczęłam z tempem poniżej 06:00 i trzeba było zwolnić, w przeciwnym wypadku nie starczyłoby mi pary na rytmy :) Rytmy poszły fajnie, w tempach około 04:00, ostatnie powtórzenie 03:35 (!). W końcówce jednak nieco zdechłam bo zaczął mnie boleć brzuch i zrobiło mi się niedobrze (za dużo kapuchy? ;) )

6 km bieg
10x 100m x 100m
2 km roztruchtanie

HR 156/171
KOW: 6 (384)

ohyda

Sobota, 24 grudnia 2011 Kategoria trening
Km: 16.35 Km teren: 0.00 Czas: 00:53 km/h: 18.51
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: 152152 ( 84%) HRavg 117( 65%)
Kalorie: kcal Podjazdy: m Sprzęt: Scott Scale 70 Aktywność: Jazda na rowerze
Dzisiaj miałam poważną rozterkę - iść na dwór czy wyciągać trenażer. Na dworze mokro, chyba siąpi. Jednak wyciąganie trenażera zabiera sporo czasu i zachodu. Zdecydowałam się wyjść - w końcu nie rozpuszczę się.
Było jednak paskudnie. Na dojeździe do lasu niezła szklanka, koło na równym tańczyło mi pod tyłkiem więc do lasu nie pojechałam. Zmarzłam i nie wytrzymałam zaplanowanej pełnej godziny. Mimo tego, że na rozgrzewkę zafundowałam sobie ze dwa podjazdy na stojąco pod Kopę Cwila, wilgoć i przenikliwy ziąb pokonały mnie dzisiaj, wróciłam do domu po ok. 50 minutach.
Tak sobie jednak myślę, że bardziej szurnięci ode mnie są ci, którzy w taki ziąb jeżdżą bez czapek i rękawiczek.

kadencja 74/102
KOW: 2 (106)

metoda na rozgrzanie

Piątek, 23 grudnia 2011 Kategoria trening, dojazdy
Km: 22.27 Km teren: 0.00 Czas: 01:16 km/h: 17.58
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: 163163 ( 90%) HRavg 128( 71%)
Kalorie: kcal Podjazdy: m Sprzęt: Scott Scale 70 Aktywność: Jazda na rowerze
Szefowa wypuściła nas ciut wcześniej z pracy, fajnie - można było zobaczyć jeszcze kawałek dnia. Zrobiło się jednak jakoś nieprzyjemnie. Mimo tego że było sporo cieplej niż rano (na plusie) to było bardzo zimno. Wysoka wilgotność i wiatr. Jednak p. Jacek mi dzisiaj zafundował trening, podczas którego rozgrzałam się cała, włącznie z twarzą ;) Po pół godzinie dojazdu do Przyczółkowej miałam powtórzenia na wysokiej kadencji 5x 1min x 15sek. Te 15-sekundowe przerwy to w zasadzie żadne przerwy czyli w zasadzie prawie ciurkiem 5 minut zasuwania z kadencją ponad 100. Naprawdę może się zrobić ciepło.

kadencja 81/119
KOW: 4 (304)

jechać, czy nie jechać?

Piątek, 23 grudnia 2011 Kategoria dojazdy
Km: 9.25 Km teren: 0.00 Czas: 00:29 km/h: 19.14
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: 150150 ( 83%) HRavg 132( 73%)
Kalorie: kcal Podjazdy: m Sprzęt: Scott Scale 70 Aktywność: Jazda na rowerze
Rano miałam, przyznam, pewną rozterkę czy jechać bikiem czy nie.
Ale rozważyłam wszystkie "za" i "przeciw" i doszłam do wniosku, że jednak pojadę, bo:
1) zaplanowany trening mogę zrobić bezpośrednio po pracy, nie muszę w tym celu wracać do chaty i się przebierać ani wyciągać trenażera (na czym by się pewnie skończyło bo wieczorem jak już wrócę do domu to zimowa aura z reguły działa na mnie demotywująco pod względem wyjścia na trening na dwór)
2) wczoraj nie jechałam rowerem :]
3) robiąc trening bezpośrednio po pracy zaoszczędzam czas - nie będę musiała piec szarlotki po nocy
No i to był dobry wybór bo bezwietrzna pogoda, nawet przy ujemnej temperaturze, jest bardzo przyjemna na poranną przejażdżkę i dobrze działa na rozbudzenie.

wieczorna masakra biegowa

Środa, 21 grudnia 2011 Kategoria bieganie, trening
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: km/h:
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m Aktywność: Jazda na rowerze
No, wydawało mi się, że "skipy" to pikuś jest. Tym bardziej, że niedużo. A tu okazało się, że
- skip C robię nieprawidłowo (kopię się po prostu w poślady piętami zamiast unosić nogę jak bocian i dociągać piętę do pośladka od dołu) - to się okazało już po powrocie do domu
- skip A jest naprawdę ciężki; pierwsze powtórzenie jeszcze jakoś ale przy kolejnych już miałam problem żeby wysoko unosić kolano
Potem rytmy 200metrowe, które mnie po prostu zmasakrowały. Rozbieganie biegłam wzdłuż metra i po planowych około 2 km dobiegłam już tylko do najbliższej stacji metra i podwiozłam się do domu (chociaż stamtąd do domu może z kilometr). Zresztą, zrobiło mi się zimno.

Total około 15km z czego:
ok 6km bieg
5x 50m x 50m skip C
przerwa na siku w oszronionych chaszczach koło LK ;)
5x 50m x 50m skip A
ok 1km bieg w poszukiwaniu ścieżki, którą z Kabackiej można się przedostać w pobliże zajezdni metra
10x 200m x 200m rytmy
ok 3km bieg

HR 151/166
KOW: 7

pierwsza jazda po śniegu

Środa, 21 grudnia 2011 Kategoria dojazdy
Km: 19.21 Km teren: 0.00 Czas: 01:05 km/h: 17.73
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: 160160 ( 88%) HRavg 137( 76%)
Kalorie: kcal Podjazdy: m Sprzęt: Scott Scale 70 Aktywność: Jazda na rowerze
Przymusowa, dodać należy, jazda po śniegu.
Dzisiaj nie zamierzałam jechać rowerem do pracy ale metro spłatało mi figla i się zepsuło. Po spędzeniu 20 minut w zatłoczonym 136, którym w tym czasie przejechałam ze skrzyżowania Herbsta/Dunikowskiego do Metra Ursynów (jakieś 500m) postanowiłam wyindywidualizować się z rozentuzjazmowanego tłumu.
Doszłam do wniosku, że jadąc do pracy rowerem (nawet biorąc pod uwagę konieczność wrócenia w tym celu do domu) spóźnię się równie dużo, co jadąc komunikacją miejską. Przy tym rower ma tę przewagę, że jedzie się w dużo bardziej humanitarnych warunkach, bez tłoku, torebek wbijających się w bok i łokci szturchających w oko.
A zatem - pierwsza w tym roku jazda po cieniutkiej warstwie śniegu, którego troszkę wczoraj napadało i się (o dziwo) nie rozpuścił.

dwukrotne przyspieszenie

Wtorek, 20 grudnia 2011 Kategoria dojazdy, trening
Km: 35.76 Km teren: 0.00 Czas: 01:55 km/h: 18.66
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: 166166 ( 92%) HRavg 127( 70%)
Kalorie: kcal Podjazdy: m Sprzęt: Scott Scale 70 Aktywność: Jazda na rowerze
Chyba p. Jacek postanowił się za mnie "wziąć" bo rozpisuje mi coraz bardziej wymagające treningi. Dzisiaj jazda w narastającym tempie, 2x20min. Przy drugim razie pogoda się zmieniła. Zaczęło wiać i zaczął sypać drobny śnieżek. Prawdę mówiąc nie było to przyjemne. Termometr w liczniku pokazywał +2,5 stopnia ale w odczuciu był niezły mróz. Wracając do domu musiałam jeszcze zahaczyć o Tesco (bo w mojej okolicy w 6 zwiedzonych przeze mnie sklepach nie można kupić mąki krupczatki!) i to było złe. Bo w Tesco ostygłam. Powrót stamtąd był naprawdę męczarnią. Było mi zimno, palce mi zgrabiały mimo tego, że byłam w Chibach i byłam spięta tym zimnem tak, że aż mnie to zmęczyło. Naprawdę z ulgą wreszcie weszłam do bloku i ucieszyłam się, że Marek przygotował obiad.

kadencja 77/123
KOW: 6 (690)

praca

Wtorek, 20 grudnia 2011 Kategoria dojazdy
Km: 9.31 Km teren: 0.00 Czas: 00:28 km/h: 19.95
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: 157157 ( 87%) HRavg 135( 75%)
Kalorie: kcal Podjazdy: m Sprzęt: Scott Scale 70 Aktywność: Jazda na rowerze
Ciemno... ale od dzisiaj dzień będzie coraz dłuższy. Chłodno ale sucho i chyba bezwietrznie. No to rowerek.

WKK

Niedziela, 18 grudnia 2011 Kategoria trening
Km: 32.09 Km teren: 26.00 Czas: 02:07 km/h: 15.16
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: 158158 ( 87%) HRavg 128( 71%)
Kalorie: kcal Podjazdy: m Sprzęt: Scott Scale 70 Aktywność: Jazda na rowerze
Dzisiejszy trening był bardzo intensywny w porównaniu do kilku poprzednich. Najpierw rundka wokół lasu - singielek nadal jest jeszcze przejezdny, ot ciutkę wilgotny jedynie. Potem kilka pętli na znanej trasie przy parku linowym.

Harpagani zrobili 5, ja zrobiłam 4 ale za to z intensywnością i zaangażowaniem takim, jakbym zrobiła 6 ;) Nogi mnie trochę bolały po wczorajszym biegu ale miałam wrażenie mocy. Wszystkie podjazdy bez problemów. A nawet Zjazd Złamanego Piszczela Krzyśka za każdym razem pokonany. Zresztą chyba wszyscy dzisiaj z niego zjeżdżali - pierwszy szok po kraksie Krzyśka minął. Aczkolwiek jak przy pierwszym podejściu Olaf się tam dzisiaj wyglebił to pierwsze pytanie Błażeja brzmiało: "Nic sobie nie złamałeś?"
Oczywiście nie zjeżdżam tylko parszywego zjazdu przy barierkach. Jak go kiedyś zjadę to postawię wszystkim browara :)

Frekwencja dopisała, chyba dlatego, że był to ostatni trening w tym roku. Niestety, czeka nas przerwa w treningach zorganizowanych aż do kwietnia.

kadencja 74/117
KOW: 6 (762)

kategorie bloga

Moje rowery

KTM Strada 2000 24420 km
Scott Scale 740 6502 km
Scott Scale 70 18070 km
b'twin Triban 3 (sprzedany) 2423 km
Scott Scale 80 (skradziony) 507 km
Giant Rincon (sprzedany) 9408 km
Trenażer 51 km
rower z Veturilo 323 km

szukaj

archiwum