i po deszczu
Piątek, 5 listopada 2010 Kategoria bieganie, dojazdy, trening, trening siłowy
| Km: | 21.52 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:17 | km/h: | 16.77 |
| Pr. maks.: | 40.60 | Temperatura: | °C | HRmax: | 169169 ( 96%) | HRavg | 129( 73%) |
| Kalorie: | 1388kcal | Podjazdy: | 522m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Coraz cieplej. Czyżby wiosna nadchodziła? :) Dzisiaj rano była lekka mżawka, ale taka nieinwazyjna. Lubię taką mżawkę bo zupełnie nie przeszkadza jechać a jakoś od razu ruch pieszo-rowerowy mniejszy... :) W drodze do pracy miałam wplecywind i trudno mi było trzymać 2 strefę tętna :) Za to przy powrocie się wyrównało.
kat: E2
kadencja 84/125
KOW: 2
obciążenie: 154
Po powrocie ćwiczenia siłowe:
przysiad z obciążeniem 2x20
sprężyna (ściąganie do klatki piersiowej) 2x20 na każdą rękę
step z obciążeniem 2x20 na każdą nogę
pompki 1x15 + 1x10
wspięcia na palcach bez obciążenia 2x20 (ależ to masakryczne ćwiczenie!)
wiosłowanie na stojąco 2x20
brzuszki ze skrętem 2x20
KOW 4
obciążenie: 200
Potem jeszcze bieganie:
5 km // 33:40
HR 160/173
KOW: 5
obciążenie: 165
suma obciążeń 519
kat: E2
kadencja 84/125
KOW: 2
obciążenie: 154
Po powrocie ćwiczenia siłowe:
przysiad z obciążeniem 2x20
sprężyna (ściąganie do klatki piersiowej) 2x20 na każdą rękę
step z obciążeniem 2x20 na każdą nogę
pompki 1x15 + 1x10
wspięcia na palcach bez obciążenia 2x20 (ależ to masakryczne ćwiczenie!)
wiosłowanie na stojąco 2x20
brzuszki ze skrętem 2x20
KOW 4
obciążenie: 200
Potem jeszcze bieganie:
5 km // 33:40
HR 160/173
KOW: 5
obciążenie: 165
suma obciążeń 519
darmowe mycie roweru; brudzenie do stanu wyjściowego gratis
Czwartek, 4 listopada 2010 Kategoria trening, dojazdy
| Km: | 20.67 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:24 | km/h: | 14.76 |
| Pr. maks.: | 42.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 158158 ( 89%) | HRavg | 112( 63%) |
| Kalorie: | 1141kcal | Podjazdy: | 300m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Rano było całkiem przyjemnie, ciepło, sucho, lekki wietrzyk. Zdziwiłam się, kiedy Marek spytał mnie w ciągu dnia, czy bardzo zmokłam.
Zmokłam za to po południu. Na początku była to leciutka, w niczym nie przeszkadzająca mżawka. Oczywiście nie założyłam ocieplaczy na buty, bo ciepło jest przecież. Dopóki deszcz się nie rozpadał na dobre, było mi ciepło w nogi. Potem jedna spora kałuża postanowiła sprawdzić, co mam w prawym bucie. Po chwili, w lewym bucie zadomowiła się druga spora kałuża :) No cóż... ale za to widziałam prawdziwe Ferrari na Żurawiej :D
Dzisiaj bez problemu jechało mi się w zadanym tętnie. Kwestia wprawy...
Noga po wczorajszym teście mnie nie boli, hura mogę znowu biegać! :D
kat: E1
kadencja 79/105
KOW: 1
obciążenie: 84
Zmokłam za to po południu. Na początku była to leciutka, w niczym nie przeszkadzająca mżawka. Oczywiście nie założyłam ocieplaczy na buty, bo ciepło jest przecież. Dopóki deszcz się nie rozpadał na dobre, było mi ciepło w nogi. Potem jedna spora kałuża postanowiła sprawdzić, co mam w prawym bucie. Po chwili, w lewym bucie zadomowiła się druga spora kałuża :) No cóż... ale za to widziałam prawdziwe Ferrari na Żurawiej :D
Dzisiaj bez problemu jechało mi się w zadanym tętnie. Kwestia wprawy...
Noga po wczorajszym teście mnie nie boli, hura mogę znowu biegać! :D
kat: E1
kadencja 79/105
KOW: 1
obciążenie: 84
jeszcze ciepło
Środa, 3 listopada 2010 Kategoria trening siłowy, bieganie, dojazdy, trening
| Km: | 20.38 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:10 | km/h: | 17.47 |
| Pr. maks.: | 43.20 | Temperatura: | °C | HRmax: | 170170 ( 97%) | HRavg | 133( 76%) |
| Kalorie: | 1247kcal | Podjazdy: | 680m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Znów próba utrzymania się w konkretnej strefie tętna :) Dzisiaj poszło lepiej, a to z powodu założonego innego typu treningu, a mianowicie wytrzymałościówki. Mój standardowy sposób jeżdżenia jest zbliżony do tego właśnie rodzaju treningu (choć średnie tętno zwykle mam nieco wyższe). Zdarzyło mi się parę razy przekroczyć tę strefę zarówno w górę, jak i w dół, to ogólny bilans wyszedł dużo lepiej niż wczorajszy.
Dzisiaj równie cieplutko jak wczoraj. Nawet pozbyłam się ocieplaczy na buty.
Wracając skoczyłam do jednego z moich ulubionych sklepów ;) i zamówiłam koło do trenażera. Trudno. Nie będę się p... z oponą za każdym razem jak chcę pojeździć w domu...
kat: E2
kadencja 86/118
KOW: 2
obciążenie: 140
Po powrocie trochę ćwiczeń siłowych:
przysiad z obciążeniem 2x20
sprężyna (ściąganie do klatki piersiowej) 2x15 na każdą rękę
step z obciążeniem 2x20 na każdą nogę
pompki 1x10 + 1x5 (więcej nie dałam rady)
wspięcia na palcach bez obciążenia 2x20
wiosłowanie na stojąco 2x20
brzuszki ze skrętem 2x20 (o rety ale będę miała po tym zakwas)
KOW 4
obciążenie: 240
Dzisiaj jeszcze mała przebieżka - test nogi. Miało być małe kółeczko wokół bloku, ale biegło mi się tak dobrze, że postanowiłam zrobić chociaż "piąteczkę"
5,08 km // 31:16
HR 165/176
KOW: 4
obciążenie: 120
suma obciążeń 500
Dzisiaj równie cieplutko jak wczoraj. Nawet pozbyłam się ocieplaczy na buty.
Wracając skoczyłam do jednego z moich ulubionych sklepów ;) i zamówiłam koło do trenażera. Trudno. Nie będę się p... z oponą za każdym razem jak chcę pojeździć w domu...
kat: E2
kadencja 86/118
KOW: 2
obciążenie: 140
Po powrocie trochę ćwiczeń siłowych:
przysiad z obciążeniem 2x20
sprężyna (ściąganie do klatki piersiowej) 2x15 na każdą rękę
step z obciążeniem 2x20 na każdą nogę
pompki 1x10 + 1x5 (więcej nie dałam rady)
wspięcia na palcach bez obciążenia 2x20
wiosłowanie na stojąco 2x20
brzuszki ze skrętem 2x20 (o rety ale będę miała po tym zakwas)
KOW 4
obciążenie: 240
Dzisiaj jeszcze mała przebieżka - test nogi. Miało być małe kółeczko wokół bloku, ale biegło mi się tak dobrze, że postanowiłam zrobić chociaż "piąteczkę"
5,08 km // 31:16
HR 165/176
KOW: 4
obciążenie: 120
suma obciążeń 500
inauguracja planu treningowego
Wtorek, 2 listopada 2010 Kategoria trening, dojazdy
| Km: | 18.57 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:17 | km/h: | 14.47 |
| Pr. maks.: | 25.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 153153 ( 87%) | HRavg | 122( 70%) |
| Kalorie: | 1277kcal | Podjazdy: | 300m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Huraaaa rower! Po póltoratygodniowej przerwie znowu rower :) Chciałam pojeździć szybko ale...
To może zabrzmi dziwnie, ale na pierwszy dzień planu treningowego zaplanowałam... relaks :)
A to z powodu weekendowego pobytu w Tatrach i lekkiego "złażenia".
Wg Friela aktywna regeneracja to jazda w 1 strefie tętna. No masakra, nie umiem tak spokojnie jechać! :)
Rano nie udało mi się utrzymać 1 strefy, dopiero pod koniec wyczaiłam, jak powinnam jechać, żeby było dobrze. Powrót z pracy już lepiej, średnie tętno z dnia spadło dobrze poniżej górnej granicy 1 strefy.
Okazało się, że spokojna jazda też może sprawiać frajdę ;)
Wieczorem próba założenia opony trenażerowej. Nie udana. Jest tak sztywna, że ni diabła nie chce wskoczyć na obręcz. Po godzinie mąk poddałam się. Idę googlać, jak to zrobić...
kat: E1
kadencja 79/106
KOW: 1
obciążenie: 77
To może zabrzmi dziwnie, ale na pierwszy dzień planu treningowego zaplanowałam... relaks :)
A to z powodu weekendowego pobytu w Tatrach i lekkiego "złażenia".
Wg Friela aktywna regeneracja to jazda w 1 strefie tętna. No masakra, nie umiem tak spokojnie jechać! :)
Rano nie udało mi się utrzymać 1 strefy, dopiero pod koniec wyczaiłam, jak powinnam jechać, żeby było dobrze. Powrót z pracy już lepiej, średnie tętno z dnia spadło dobrze poniżej górnej granicy 1 strefy.
Okazało się, że spokojna jazda też może sprawiać frajdę ;)
Wieczorem próba założenia opony trenażerowej. Nie udana. Jest tak sztywna, że ni diabła nie chce wskoczyć na obręcz. Po godzinie mąk poddałam się. Idę googlać, jak to zrobić...
kat: E1
kadencja 79/106
KOW: 1
obciążenie: 77
szlak nietypowy - Toporowa Cyrhla
Niedziela, 31 października 2010 Kategoria wędrówki piesze, ze zdjęciami
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Jak się okazało, ten ciepły wiatr, w którym siedzieliśmy wczoraj, nazywa się "halny" ;)
Postanowiliśmy zatem także nie łazić dzisiaj zbyt wysoko.
Start trasy z Toporowej Cyrhli.

Szlak w dużej części przez las, niezbyt stromo, choć momentami wymagająco.
Wielki głaz zagradza nam drogę!

Dalej Doliną Suchej wody, gdzie bynajmniej sucho nie było. Szlak bardzo oblodzony i śliski, cały czas pod górę. Po drodze nie spotkaliśmy prawie żywej duszy! Tylko dwie osoby, z czego jedna to biegacz (respect).
Znów, ślizgając się i bardzo uważając na to gdzie stawiamy nogi, doczłapaliśmy do Murowańca. Tu tradycyjnie szarlotka i grzane winko.
Przez chwilę kusiło nas wejście na Kasprowy, ale odpuściliśmy sobie.
Ruszyliśmy dalej, w górę, na Małą Kopę Królową. Do Kuźnic zeszliśmy przez Skupniów Upłaz.
Halny.

Na trasie było bardzo ślisko.

Trasa:
12,6 km // 4:45 h łażenia // max wys. 1560 m // suma przewyższeń 597 m
Wieczorem w radiu podali informację, że trójka polskich alpinistów w fatalną pogodę poszła zdobywać Grossglockner. Ciało jednego z nich ratownicy znaleźli dzień później. Pozostałych dwóch nie znaleziono na razie. Z uwagi na fatalne warunki pogodowe austriaccy alpiniści wstrzymali poszukiwania. Pewnie znajdą tych turystów na wiosnę, jak śnieg stopnieje.
Następnego dnia podali, że polska turystka spadła z Hawrań. Pomijając fakt, że na Hawrań nie prowadzi żaden oznakowany szlak, to od 1 listopada szlaki powyżej 3000 m są zamknięte na Słowacji.
Bez komentarza.
Postanowiliśmy zatem także nie łazić dzisiaj zbyt wysoko.
Start trasy z Toporowej Cyrhli.

Szlak w dużej części przez las, niezbyt stromo, choć momentami wymagająco.
Wielki głaz zagradza nam drogę!

Dalej Doliną Suchej wody, gdzie bynajmniej sucho nie było. Szlak bardzo oblodzony i śliski, cały czas pod górę. Po drodze nie spotkaliśmy prawie żywej duszy! Tylko dwie osoby, z czego jedna to biegacz (respect).
Znów, ślizgając się i bardzo uważając na to gdzie stawiamy nogi, doczłapaliśmy do Murowańca. Tu tradycyjnie szarlotka i grzane winko.
Przez chwilę kusiło nas wejście na Kasprowy, ale odpuściliśmy sobie.
Ruszyliśmy dalej, w górę, na Małą Kopę Królową. Do Kuźnic zeszliśmy przez Skupniów Upłaz.
Halny.

Na trasie było bardzo ślisko.

Trasa:
12,6 km // 4:45 h łażenia // max wys. 1560 m // suma przewyższeń 597 m
Wieczorem w radiu podali informację, że trójka polskich alpinistów w fatalną pogodę poszła zdobywać Grossglockner. Ciało jednego z nich ratownicy znaleźli dzień później. Pozostałych dwóch nie znaleziono na razie. Z uwagi na fatalne warunki pogodowe austriaccy alpiniści wstrzymali poszukiwania. Pewnie znajdą tych turystów na wiosnę, jak śnieg stopnieje.
Następnego dnia podali, że polska turystka spadła z Hawrań. Pomijając fakt, że na Hawrań nie prowadzi żaden oznakowany szlak, to od 1 listopada szlaki powyżej 3000 m są zamknięte na Słowacji.
Bez komentarza.
niedoszły (na) Giewont
Sobota, 30 października 2010 Kategoria wędrówki piesze, ze zdjęciami
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Hura, wreszcie Tatry :D
Co prawda tylko 3 dni, z czego prawie doba w podróży, ale zawsze to coś.
W piątek w połowie dnia urwaliśmy się z pracy i po wyspaniu się w sobotę, już na miejscu, postanowiliśmy zdobyć Giewont.
Plan zakładał wdrapanie się tam przez Dolinę Małej Łąki i zejście Doliną Kondratową. Pogoda dopisała, było bardzo ciepło, wręcz wiosennie.
Jednak już pierwsze kroki po wyjściu z busa przy wejściu do Doliny Małej Łąki dały nam do myślenia. Zimno. I to mocno zimno. Dobrze, że wzięliśmy ze sobą zimowe kurty!
Droga przez Dolinę uświadomiła nam, że o wejściu na Giewont nie ma nawet co marzyć.

Ślizgając się dotarliśmy do skrzyżowania szlaków, na rozległą polanę. Tam na chwilę usiedliśmy w ciepłym, ale dość silnym wietrze.


Dalsza droga w pierwotnie obranym kierunku nie miała sensu. Wiatr był tak silny, że nie chcieliśmy zostać zdmuchnięci z grani. Wybraliśmy zatem krótszy i mniej wysoki, choć nie mniej wymagający (ze względu na oblodzone szlaki) wariant trasy przez Przełęcz w Grzybowcu do Doliny Strążyskiej, co pozwoliło nam między innymi ujrzeć takie widoki:







Potem poczłapaliśmy na piechotę do domu (koło Dworców)
Wieczorem wyszliśmy jeszcze na standardowe "w tę i nazad po Krupówkach"
Otrzymaliśmy niepowtarzalną okazję zrobienia zdjęcia prawie pustych Krupówek (z uwagi na weekend z 1 listopada, w Zakopanem było mało turystów)


Zajrzeliśmy też na Cmentarz na Pęksowym Brzysku, gdzie panowały dość "duchowe" klimaty:


Duch wygląda zza kapliczki:

Trasa:
9,25 km // 4h łażenia // max wys. 1337 m // suma przewyższeń 398m
Co prawda tylko 3 dni, z czego prawie doba w podróży, ale zawsze to coś.
W piątek w połowie dnia urwaliśmy się z pracy i po wyspaniu się w sobotę, już na miejscu, postanowiliśmy zdobyć Giewont.
Plan zakładał wdrapanie się tam przez Dolinę Małej Łąki i zejście Doliną Kondratową. Pogoda dopisała, było bardzo ciepło, wręcz wiosennie.
Jednak już pierwsze kroki po wyjściu z busa przy wejściu do Doliny Małej Łąki dały nam do myślenia. Zimno. I to mocno zimno. Dobrze, że wzięliśmy ze sobą zimowe kurty!
Droga przez Dolinę uświadomiła nam, że o wejściu na Giewont nie ma nawet co marzyć.

Ślizgając się dotarliśmy do skrzyżowania szlaków, na rozległą polanę. Tam na chwilę usiedliśmy w ciepłym, ale dość silnym wietrze.


Dalsza droga w pierwotnie obranym kierunku nie miała sensu. Wiatr był tak silny, że nie chcieliśmy zostać zdmuchnięci z grani. Wybraliśmy zatem krótszy i mniej wysoki, choć nie mniej wymagający (ze względu na oblodzone szlaki) wariant trasy przez Przełęcz w Grzybowcu do Doliny Strążyskiej, co pozwoliło nam między innymi ujrzeć takie widoki:







Potem poczłapaliśmy na piechotę do domu (koło Dworców)
Wieczorem wyszliśmy jeszcze na standardowe "w tę i nazad po Krupówkach"
Otrzymaliśmy niepowtarzalną okazję zrobienia zdjęcia prawie pustych Krupówek (z uwagi na weekend z 1 listopada, w Zakopanem było mało turystów)


Zajrzeliśmy też na Cmentarz na Pęksowym Brzysku, gdzie panowały dość "duchowe" klimaty:


Duch wygląda zza kapliczki:

Trasa:
9,25 km // 4h łażenia // max wys. 1337 m // suma przewyższeń 398m
test trenażera :)
Środa, 27 października 2010 Kategoria trenażer
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Trenażer | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Podjęłam ostatnio próbę ułożenia sobie planu treningowego według Friela.
Po tygodniu mąk ułożyłam jako-tako plan roczny i przystąpiłam do szczegółowego rozkładu jazdy na kilka najbliższych tygodni. Wymiękłam po trzech dniach kombinowania. Czacha dymi :)
Chyba zgłoszę się do Jacka Gardenera, żeby mi rozpisał plan. Pan Jacek jest co prawda biegaczem i rozpisuje plany dla biegaczy, ale kolega pytał, czy nie zająłby się też rozpisaniem planu do MTB. No i się okazało, że w przeszłości Pan Jacek trenował także kolarstwo, więc nie jest taki całkiem zielony w tej kwestii i może rozpisać jakiś plan. 30 zł miesięcznie to nie majątek... a jaki zysk mentalny w stosunku do prób własnych :)
Tak czy siak, skoro postanowiłam zacząć "trenować" to doszłam do nieuchronnego wniosku (już jakiś czas temu), że trzeba zainwestować w trenażer.
W związku z tym w ramach prezentu pod choinkę (z dużym wyprzedzeniem) zażyczyłam sobie trenażer od Marka :) Konkretnie miał być to Elite Powermag, model z tego roku. Widziałam taki trenażer w Decathlonie w całkiem przystępnej cenie jakieś 2 tygodnie temu, więc kopnęliśmy się do Decathlonu.
Oczywiście okazało się, że tych trenażerów już nie ma (albo w ogóle nie było, a mnie się pomyliły modele). Po chwili zastanowienia i oglądania tych, które zostały, Marek zaproponował zeszłoroczny model Digital Mag (stała ostatnia sztuka). O stówkę droższy ale z komputerkiem, m. in. z pomiarem mocy. Po chwili zastanowienia doszłam do wniosku, że stówka za komputerek może być.
W domku rozparcelowaliśmy pakę i podłączyliśmy mój rower, żeby sprawdzić czy wszystko działa. Montaż całości był banalnie prosty, podłączenie roweru też. Ponieważ jednak było już późno a na moich oponach rolka wyła jak opętana, to próba nie trwała zbyt długo (może 5 minut) ani też nie wykręciłam żadnej konkretnej prędkości. Wszystko działa ładnie. Tylko jakaś osłonka do kabelka była pęknięta ale doszliśmy do wniosku, że z tak błahego powodu nie warto zapylać z powrotem do Piaseczna i skleiłam to na Kropelkę :)
Muszę zamówić jeszcze łysą oponę i nakładki na SPD dla Marka, żeby mógł też pojeździć na moim rowerku na zwykłych pedałach w domu jak będzie miał ochotę.
Ale fajny gadżet :D
Po tygodniu mąk ułożyłam jako-tako plan roczny i przystąpiłam do szczegółowego rozkładu jazdy na kilka najbliższych tygodni. Wymiękłam po trzech dniach kombinowania. Czacha dymi :)
Chyba zgłoszę się do Jacka Gardenera, żeby mi rozpisał plan. Pan Jacek jest co prawda biegaczem i rozpisuje plany dla biegaczy, ale kolega pytał, czy nie zająłby się też rozpisaniem planu do MTB. No i się okazało, że w przeszłości Pan Jacek trenował także kolarstwo, więc nie jest taki całkiem zielony w tej kwestii i może rozpisać jakiś plan. 30 zł miesięcznie to nie majątek... a jaki zysk mentalny w stosunku do prób własnych :)
Tak czy siak, skoro postanowiłam zacząć "trenować" to doszłam do nieuchronnego wniosku (już jakiś czas temu), że trzeba zainwestować w trenażer.
W związku z tym w ramach prezentu pod choinkę (z dużym wyprzedzeniem) zażyczyłam sobie trenażer od Marka :) Konkretnie miał być to Elite Powermag, model z tego roku. Widziałam taki trenażer w Decathlonie w całkiem przystępnej cenie jakieś 2 tygodnie temu, więc kopnęliśmy się do Decathlonu.
Oczywiście okazało się, że tych trenażerów już nie ma (albo w ogóle nie było, a mnie się pomyliły modele). Po chwili zastanowienia i oglądania tych, które zostały, Marek zaproponował zeszłoroczny model Digital Mag (stała ostatnia sztuka). O stówkę droższy ale z komputerkiem, m. in. z pomiarem mocy. Po chwili zastanowienia doszłam do wniosku, że stówka za komputerek może być.
W domku rozparcelowaliśmy pakę i podłączyliśmy mój rower, żeby sprawdzić czy wszystko działa. Montaż całości był banalnie prosty, podłączenie roweru też. Ponieważ jednak było już późno a na moich oponach rolka wyła jak opętana, to próba nie trwała zbyt długo (może 5 minut) ani też nie wykręciłam żadnej konkretnej prędkości. Wszystko działa ładnie. Tylko jakaś osłonka do kabelka była pęknięta ale doszliśmy do wniosku, że z tak błahego powodu nie warto zapylać z powrotem do Piaseczna i skleiłam to na Kropelkę :)
Muszę zamówić jeszcze łysą oponę i nakładki na SPD dla Marka, żeby mógł też pojeździć na moim rowerku na zwykłych pedałach w domu jak będzie miał ochotę.
Ale fajny gadżet :D
zdechlak
Środa, 20 października 2010 Kategoria dojazdy
| Km: | 20.66 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:08 | km/h: | 18.23 |
| Pr. maks.: | 49.10 | Temperatura: | °C | HRmax: | 160160 ( 91%) | HRavg | 132( 75%) |
| Kalorie: | 1182kcal | Podjazdy: | 383m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Człap, człap, człap... Po prawie najmniejszej linii oporu. Zdechlak totalny...
Po przeanalizowaniu wszystkich objawów (np. chroniczne zmęczenie i senność) i poczytaniu rozdziału o regeneracji u Friela doszłam do wniosku, że MUSZĘ odpocząć od roweru...
kadencja 87/121
KOW: 3
obciążenie: 68x3 = 204
Po przeanalizowaniu wszystkich objawów (np. chroniczne zmęczenie i senność) i poczytaniu rozdziału o regeneracji u Friela doszłam do wniosku, że MUSZĘ odpocząć od roweru...
kadencja 87/121
KOW: 3
obciążenie: 68x3 = 204
lajtowo
Wtorek, 19 października 2010 Kategoria dojazdy, trening
| Km: | 35.93 | Km teren: | 5.00 | Czas: | 01:57 | km/h: | 18.43 |
| Pr. maks.: | 46.20 | Temperatura: | °C | HRmax: | 162162 ( 93%) | HRavg | 129( 74%) |
| Kalorie: | 1661kcal | Podjazdy: | 247m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Wczoraj miałam iść na aikido, ale nie dałam rady. Nie chciało mi się, za to chciało mi się spać. Przysnęłam po obiedzie. Dzisiaj jakaś zmęczona od rana, dlatego jadę tak, jak mi organizm dyktuje. Nie za szybko, bez żadnego ćwiczenia kadencji ani innych atrakcji.
Wracając, na Wilanowie widzę motolotnie. Chyba z pięć! Mają tam swoje gniazdo, czy jak? :) Macham jednemu, który był blisko mnie, ale mnie nie zauważył.
Po kilku ostatnich wpisach przeskoczyłam wreszcie w statystykach Carmelianę :) Przy okazji dzisiaj jeszcze mdudi ;) I wskoczyłam na 30 miejsce :)
A do 4000 km brakuje mi jeszcze tylko 130 km, pewnie da się zrobić, a już sądziłam, że się nie uda dobić do 4k w tym roku :)
kadencja 86/121
KOW: 3
Wieczorem test nogi. Tylko kółko dookoła bloku, testowo. Jeśli jutro będzie mnie boleć noga po tym, to się załamię...
2,89 km // 18:36
HR 155/170
KOW: 4
obciążenie: 3x117 + 4x 19 = 427
Wracając, na Wilanowie widzę motolotnie. Chyba z pięć! Mają tam swoje gniazdo, czy jak? :) Macham jednemu, który był blisko mnie, ale mnie nie zauważył.
Po kilku ostatnich wpisach przeskoczyłam wreszcie w statystykach Carmelianę :) Przy okazji dzisiaj jeszcze mdudi ;) I wskoczyłam na 30 miejsce :)
A do 4000 km brakuje mi jeszcze tylko 130 km, pewnie da się zrobić, a już sądziłam, że się nie uda dobić do 4k w tym roku :)
kadencja 86/121
KOW: 3
Wieczorem test nogi. Tylko kółko dookoła bloku, testowo. Jeśli jutro będzie mnie boleć noga po tym, to się załamię...
2,89 km // 18:36
HR 155/170
KOW: 4
obciążenie: 3x117 + 4x 19 = 427
praca
Poniedziałek, 18 października 2010 Kategoria dojazdy, trening
| Km: | 37.20 | Km teren: | 5.00 | Czas: | 02:00 | km/h: | 18.60 |
| Pr. maks.: | 46.40 | Temperatura: | °C | HRmax: | 167167 ( 95%) | HRavg | 139( 79%) |
| Kalorie: | 1658kcal | Podjazdy: | 582m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Rano tyłek mi zmarzł. jak wychodziłam z domu termometr pokazał -1,5 stopnia.
Poza tyłkiem było całkiem spoko, nie było mi zimno nawet w dłonie. Ale przydałby się dodatkowy ocieplacz na tyłek i nerki :)
Powrót okrężną trasą przez Lasek Kabacki i tam się spotkałam z Markiem. A po drodze próbowałam robić izolowanie nogi. Mam okropny martwy punkt w prawej, lepiej z lewą. Za to lewa jest wyraźnie dużo słabsza, szybciej się męczy :)
A w Lasku Kabackim, czekając na Marka, chwilkę pojeździłam na twardych przełożeniach na stojąco.
W Lasku jak wracam jest już ciemnawo, niedługo trzeba będzie zacząć zakładać mocniejszą lampkę na leśne powroty. A po zmianie czasu to już w ogóle...
kadencja 89/126
KOW: 5
obciążenie 5x120 = 600
Poza tyłkiem było całkiem spoko, nie było mi zimno nawet w dłonie. Ale przydałby się dodatkowy ocieplacz na tyłek i nerki :)
Powrót okrężną trasą przez Lasek Kabacki i tam się spotkałam z Markiem. A po drodze próbowałam robić izolowanie nogi. Mam okropny martwy punkt w prawej, lepiej z lewą. Za to lewa jest wyraźnie dużo słabsza, szybciej się męczy :)
A w Lasku Kabackim, czekając na Marka, chwilkę pojeździłam na twardych przełożeniach na stojąco.
W Lasku jak wracam jest już ciemnawo, niedługo trzeba będzie zacząć zakładać mocniejszą lampkę na leśne powroty. A po zmianie czasu to już w ogóle...
kadencja 89/126
KOW: 5
obciążenie 5x120 = 600







