kanteleblog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(19)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy kantele.bikestats.pl

linki

praca

Poniedziałek, 15 listopada 2010 Kategoria dojazdy
Km: 20.25 Km teren: 0.00 Czas: 01:15 km/h: 16.20
Pr. maks.: 31.00 Temperatura: °C HRmax: 152152 ( 86%) HRavg 121( 68%)
Kalorie: 1232kcal Podjazdy: 300m Sprzęt: Scott Scale 70 Aktywność: Jazda na rowerze
Ładna pogoda. Mam dzisiaj wolne od treningu więc tylko spokojne kręcenie do pracy. Nie udało mi się dzisiaj w spokojnym tempie wrócić, bo miałam ochotę mocniej popedałować :)

kadencja 80/112
KOW: 2
obciążenie: 150

trening WKK w Kabatach

Niedziela, 14 listopada 2010 Kategoria trening
Km: 24.23 Km teren: 16.00 Czas: 02:31 km/h: 9.63
Pr. maks.: 31.40 Temperatura: °C HRmax: 167167 ( 94%) HRavg 134( 76%)
Kalorie: 1840kcal Podjazdy: 338m Aktywność: Jazda na rowerze
Jak dojeżdżam na miejsce zbiórki, prawie równo o 11tej, to nikogo jeszcze nie ma! Co za zdziwko, zważywszy, że tydzień temu już o tej porze był tłum pod metrem :) Na szczęście w ciągu kilku minut się zagęszcza. Trener też się spóźnia ;)
Pogoda zaskakująca, bo wczorajszy dzień nie nastrajał zbyt optymistycznie. Wczoraj cały dzień siąpiło i było ooohhyyyyydddniiiee. Już chciałam założyć, że nigdzie nie idę dzisiaj, ale jak rano wstałam to się okazało, że jest piękne słonko.
W lesie okropnie mokro, ślisko, błotniście a mokre liście przykrywające błoto nie ułatwiają sprawy.
Krótka rozgrzewka a potem ćwiczymy podnoszenie kół - osobno przedniego i tylnego. Krótki instruktaż, bo przednie umiem podnieść, ale tylnego nie. Okazuje się jednak, że to wcale nie takie trudne i po kilku próbach już mi to wychodzi. SPD ułatwiają sprawę. Jeździmy po polance przerzucając koła nad położonymi na ścieżce gałęziami.
Potem kilka rundek po typowo XC-terenie. Jedna dziura na początku mnie przeraża, ale za drugim i trzecim podejściem już ją przejeżdżam. Poza tym podjazdy, zjazdy. Bardzo trudne. Sporo osób nie zjeżdża. Jest bardzo ślisko, więc podjeżdżać też trudno. Singletracki z wystającymi gdzieniegdzie śliskimi korzeniami jakoś ujdą.
Wracam przez myjnię, bo inaczej Marek nie wpuści mnie do domu :)



kat: S5
kadencja 72/133 (łojezu, a skąd ten max)
KOW: 6
obciążenie 900

bieganie + siła stacjonarna

Sobota, 13 listopada 2010 Kategoria bieganie, trening, trening siłowy
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:17 km/h: 0.00
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m Aktywność: Jazda na rowerze
Pada? Nie, nie pada. No to idę. Rozpadało się, i to porządnie, jak odbiegłam do domu na tyle daleko, że wracając i tak bym zmokła... więc pobiegłam dalej.

kat: E2
5,15 km // 32:32
HR 162/174
KOW: 5
obciążenie: 150

wieczorem trochę ćwiczeń na siłę:
przysiad z obciążeniem 2x30
sprężyna (ściąganie do klatki piersiowej) 2x20 na każdą rękę
step z obciążeniem 2x30 na każdą nogę
pompki 1x15 + 1x10
wspięcia na palcach bez obciążenia 2x20 (ależ to masakryczne ćwiczenie!)
wiosłowanie na stojąco 2x22
brzuszki ze skrętem 2x22

KOW 4
obciążenie: 140

suma obciążeń: 290

godzinka na trenażerku

Piątek, 12 listopada 2010 Kategoria trenażer, trening
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:00 km/h: 0.00
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: 121121 ( 68%) HRavg 100( 56%)
Kalorie: kcal Podjazdy: m Sprzęt: Trenażer Aktywność: Jazda na rowerze
Plany są podobno od tego, żeby je zmieniać... :) Tym razem zmiana nie uzgodniona z trenerem ;)
Zamiast spokojnych 40 km na rowerze, godzina na dmuchanej lali. A to z powodu wizyty znajomych. Późno się zrobiło jak wyszli i nie bardzo chciało mi się wychodzić na rower na min. 2h. Na trenażerku za to tylko godzinka bo zrobiła się 22 (cisza nocna) i nie chciałam hałasować sąsiadom. Co prawda trenażer nie jest jakiś strasznie głośny, ale za to napęd w rowerze piszczy, że aż miło... ;)

kat: E1
strefa tętna < 1
kadencja 76/103
KOW: 2 (w tym tempie na dworze byłoby KOW 1 ale trenażer wyciąga z człowieka siódme poty!)
obciążenie: 120

Bieg Niepodległości

Czwartek, 11 listopada 2010 Kategoria trening, zawody biegowe, ze zdjęciami
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:04 km/h: 0.00
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m Aktywność: Jazda na rowerze
Dzisiaj miało być 20 km spokojnie na rowerze, ale z uwagi na Bieg Niepodległości zmiana planu (uzgodniona z trenerem), czyli 10 km na piechotę ;)

Rano piękna pogoda, słonko zagląda przez okna a termometr pokazuje ponad 10 stopni. Ubieram się tylko w koszulkę biegową i biorę wiatrówkę do założenia "po".
Jak wychodzimy z metra, niestety słonka już nie ma i jest dość chłodno. Trochę się martwię, że będzie mi zimno podczas biegu, a Marek zakłada kurtkę pod białą koszulkę z numerem.
Szukamy najpierw Jurka, który ma dzisiaj biec pierwszą w życiu "dychę". Niestety, nie widać go. Nie wiemy jakiego koloru ma koszulkę, a nie wziął ze sobą telefonu.
Po chwili rezygnujemy i szukamy Krzycha, który stoi gdzieś w sektorze "45 minut" - mamy dla niego zapomnianego Garmina, przekazanego przez Bożenkę.
Chwilę rozmawiamy po czym udajemy się do swojego sektora ("60 minut").
Lekka rozgrzewka. Ubieram się i rozbieram z kurtki bo nie wiem czy biec w kurtce, czy bez.
Start ze skrzyżowania JPII/Stawki. Na początku ślimacze tempo - trochę idziemy, trochę biegniemy. Rozbieram się z kurtki i biegnę z nią w ręku.
Stawka rozkręca się dopiero na linii startu, tu zaczynamy biec.
Pierwsze 5 km biegnie mi się wspaniale. Podbiegu przy Centralnym prawie nie zauważam. Na chwilę ginie mi gdzieś Marek, który robi zdjęcia "żywej fladze".
Po drugiej stronie ulicy niedługo widać pierwszych rolkarzy. Mijamy też dwóch zawodników na handbike'ach a po jakimś czasie pierwszych biegaczy.
Gdzieś tam Marek też widzi mojego trenera :)
Gdzieś dalej, w coraz bardziej gęstniejącym tłumie miga nam Krzychu. Kibicujemy mu i machamy.
Zawrotka na Rakowieckiej.
Po 6 km dopada mnie kryzys, muszę dość mocno zwolnić, ale już są widoki na życiówkę. Oby utrzymać tempo.
Siły odzyskuję, gdy widzę zawodnika na wózku inwalidzkim, biegnącego poprzez odpychanie się od ziemi zdeformowanymi nogami. Ludzie na kładce przy BN'ie klaszczą i krzyczą. Respect.
Ale co, on może tak, a ja wymiękam? Niedoczekanie.
W okolicach skrzyżowania z Trasą Łazienkowską Marek znajduje gdzieś wzrokiem Jurka, doganiamy go. Przez chwilę rozmawiamy, ale Jurek nie bardzo ma ochotę gadać. Jest zmęczony. Zostawiamy go i biegniemy dalej własnym tempem.
Po drugiej stronie widać już tylko niedobitki idące lub biegnące spacerowym tempem oraz "twardzieli": dość wiekowego jegomościa, zawodnika o kulach... Wszyscy im kibicują, biją brawo.
Na ostatnim kilometrze staram się przyspieszyć. Nie ma oczywiście mowy o sprincie na finiszu, ale i tak ostatni kilometr jest sporo szybszy, niż poprzednie.

Dobiegam w 1:03:26 (netto) - znowu życiówka. Chyba wystarczy życiówek na ten rok ;)
Odbieram medal, próbuje się dopchnąć do stoiska z wodą, strasznie chce mi się pić. Uff...
A kurtka w czasie biegu była zupełnie niepotrzebna.

Dzwonimy do Krzycha, który już dawno dobiegł. Przez jakiś czas czekamy razem na Jurka, ale nie możemy go wypatrzeć. Ponieważ robi się nam już zimno, postanawiamy się ewakuować...



kat: E2
HR 164/178
KOW: 7
obciążenie: 420

wieczorny trening

Środa, 10 listopada 2010 Kategoria trening
Km: 38.60 Km teren: 0.00 Czas: 02:07 km/h: 18.24
Pr. maks.: 31.00 Temperatura: °C HRmax: 146146 ( 82%) HRavg 116( 65%)
Kalorie: 1362kcal Podjazdy: 93m Sprzęt: Scott Scale 70 Aktywność: Jazda na rowerze
Oprócz tego, że sama spróbowałam rozpisać sobie plan treningowy, to zdecydowałam się jednak oddać w ręce profesjonalisty :)
Skonfrontowałam swój plan (dość koślawy) z planem na najbliższe dwa tygodnie, który dzisiaj dostałam od trenera :D i wyszło, że wcale mój plan nie był taki beznadziejny, jak mi się wydawało :) Przynajmniej te najbliższe dwa tygodnie :)
Ilość godzin mniej więcej ta sama, rodzaj ćwiczeń podobny. Natomiast plan jest bardzo szczegółowo rozpisany na każdy dzień (w przeciwieństwie do mojego).
Miałam dzisiaj odpoczywać, ale według otrzymanego planu mam trening :)

No to niech tak będzie...
Dość ciepło, bezwietrznie, bardzo przyjemna pogoda.
Dopiero na rozjeździe zrobiło mi się zimno więc minimalnie skróciłam go z planowanych 40 km

15 km rozgrzewka;
2x 5km w strefie 2 + 2km w strefie 1
rozjazd

kat: E1/E2
kadencja 79/104
KOW: 3
obciążenie: 381

pada? nie pada :)

Wtorek, 9 listopada 2010 Kategoria bieganie, dojazdy, trening, trening siłowy
Km: 18.96 Km teren: 0.00 Czas: 01:14 km/h: 15.37
Pr. maks.: 36.80 Temperatura: °C HRmax: 151151 ( 85%) HRavg 120( 68%)
Kalorie: 1344kcal Podjazdy: 300m Sprzęt: Scott Scale 70 Aktywność: Jazda na rowerze
Wczorajszy Fervex wieczorny podziałał i dzisiaj czułam się całkiem dobrze. Przed wyjściem z domu upewniłam się tylko, że nie pada :)
Po 10 minutach jazdy zaczęło kropić. O nie...! Na szczęście tylko pogroziło :) Potem, w ciągu dnia było piękne słoneczko, szkoda, że zanim wyszłam z pracy, zrobiło się już ciemnawo... :(
Po południu lekki chłodek, więc trochę szybciej wracałam do domu, niż jechałam do pracy. Zajrzałam po drodze do Bikemana i do Plusa. Dowiedziałam się, że mam uszkodzony gwint od dolnej śrubki w goleni amora :( Na szczęście nie przeszkadza to w jeździe, ale trzeba będzie powoli rozejrzeć się za nowym amorkiem albo dać do serwisu... A poza tym odebrałam koło do trenażera.

kat: E1/E2
kadencja 77/119
KOW: 2
obciążenie: 148

Po powrocie bieganie:
5,15 km // 33:13
HR 166/173
KOW: 5
obciążenie: 165

I trochę ćwiczeń:

przysiad z obciążeniem 2x20
sprężyna (ściąganie do klatki piersiowej) 2x20 na każdą rękę
step z obciążeniem 2x20 na każdą nogę
pompki 1x15 + 1x10
wspięcia na palcach bez obciążenia 2x20
wiosłowanie na stojąco 2x20
brzuszki ze skrętem 2x22
KOW 4
obciążenie: 200

suma obciążeń 513

to się wybrałam... ;)

Poniedziałek, 8 listopada 2010 Kategoria dojazdy, trening
Km: 19.13 Km teren: 0.00 Czas: 01:30 km/h: 12.75
Pr. maks.: 29.50 Temperatura: °C HRmax: 145145 ( 82%) HRavg 114( 64%)
Kalorie: 1456kcal Podjazdy: 334m Sprzęt: Scott Scale 70 Aktywność: Jazda na rowerze
To się wybrałam... Chyba musiałam rano spać jak wyglądałam przez okno, bo wydawało mi się, że nie pada :)
Wyszłam pod blok... No... pada... ale przecież się nie wrócę. Powrót: winda, odkluczenie drzwi, odstawienie roweru, przebranie się, zakluczenie drzwi, winda... 20 minut w plecy... Odpada. Co, ja nie pojadę? ]:-)
Oprócz tego, że zmokłam to też zmarzłam.
W pracy kaloryfer na maksa i suszymy się ;) Wszystko miałam mokre, nawet gacie. Niestety, gaci nie mogłam suszyć, bo to jedyna część garderoby, której nie miałam na przebranie. Więc trochę było mi mokro w tyłek przez jakiś czas :D
W połowie dnia zaczęło mnie boleć gardło :( Wieczorem zaczęłam kaszleć i kichać. No nic, Fervex na noc i zobaczymy, co będzie jutro...

kat: E1
kadencja 74/107
KOW: 1
obciążenie: 90

trening WKK w Kabatach

Niedziela, 7 listopada 2010 Kategoria trening
Km: 31.27 Km teren: 23.00 Czas: 02:48 km/h: 11.17
Pr. maks.: 38.20 Temperatura: °C HRmax: 176176 (100%) HRavg 136( 77%)
Kalorie: 2032kcal Podjazdy: 522m Aktywność: Jazda na rowerze
Pierwszy trening w Kabatach organizowany przez Warszawski Klub Kolarski.
Pogoda dość łaskawa. W lesie mokro ale na szczęście nie padało.
Trochę obawiałam się, że będą to głupie wyścigi za prowadzącym, ale okazało się, że trening był całkiem przemyślany i ukierunkowany na różne umiejętności.
Na początek rozjazd, większe, w miarę spokojne kółko po dość płaskim terenie. Potem trening wsiadania i zsiadania w biegu na grillowej polance (zsiadanie jakoś mi idzie, za to wsiadanie w ogóle).
Później kilka rundek zawierających trochę mniej i bardziej wymagających zjazdów i kilka singletrackowych podjazdów. Tylko jeden z trzech zjazdów zjechałam bezproblemowo, pozostałe dwa, trochę trudniejsze, niestety - musiałam sprowadzić rower. Podjazdy nieco lepiej, choć przy drugiej rundzie byłam już na tyle zmęczona, że miałam problem z kontrolą tylnego koła i uślizgiwało mi się na korzeniach. Mało nie zaliczyłam upadku do rowu ;) Zresztą mam trochę zjedzony bieżnik, co pewnie też nie pozostało bez wpływu.

Powrót z Krzychem i Krzyśkiem, okrężną drogą po błotnistych singletrackach. Po drodze płukanie rowera na myjni, bo Marek by mnie nie wpuścił do domu... ;)


kat: S5
kadencja 69/121
KOW: 6
obciążenie: 1008

Edit: Niniejszym przekroczyłam docelowe 4000 km w tym roku :) Oby jak najdłużej dało się jeździć, może dobiję do 4500? :D

regeneracyjnie

Sobota, 6 listopada 2010 Kategoria trenażer
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: 00:15 km/h: 0.00
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: 93 93 ( 52%) HRavg 76( 43%)
Kalorie: kcal Podjazdy: m Sprzęt: Trenażer Aktywność: Jazda na rowerze
15 minut regeneracyjnie, po wczoraj.
Przy okazji sprawdziłam doświadczalnie jak mocno ściera się opona. Po 15 minutach naprawdę wolnej jazdy wokół rolki było pełno białego pyłu. Nic to, mam nadzieję, że w poniedziałek będzie już koło do trenażera ze slickiem.

kategorie bloga

Moje rowery

KTM Strada 2000 24420 km
Scott Scale 740 6502 km
Scott Scale 70 18070 km
b'twin Triban 3 (sprzedany) 2423 km
Scott Scale 80 (skradziony) 507 km
Giant Rincon (sprzedany) 9408 km
Trenażer 51 km
rower z Veturilo 323 km

szukaj

archiwum