kanteleblog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(19)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy kantele.bikestats.pl

linki

turlajka

Piątek, 13 kwietnia 2012 Kategoria trening
Km: 18.70 Km teren: 0.00 Czas: 00:58 km/h: 19.34
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: 131131 ( 72%) HRavg 113( 62%)
Kalorie: kcal Podjazdy: m Sprzęt: Scott Scale 70 Aktywność: Jazda na rowerze
Dzisiaj miało być cośtamcośtam, tzn. jakiś konkret. Ale ze względu na poranne testy wydolnościowe Jacek zmienił plan i zostawił tylko 45 minut spokojnej jazdy.
Trochę tam wyszło więcej niż 45 minut ale za to było naprawdę spokojnie, dawno tak spokojnie nie jechałam ;)
Nie chciało mi się kombinować z trasą więc pojechałam sobie do Kabat i wróciłam Przyczółkową.

kadencja 73/105

testy wydolnościowe

Piątek, 13 kwietnia 2012 Kategoria test
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: 00:30 km/h: 0.00
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m Sprzęt: Trenażer Aktywność: Jazda na rowerze
Jakoś tak, spontanicznie wyszło :) Mazovia ogłosiła, że organizuje, ja się z głupia frant zgłosiłam... ;) Badania robiło Centrum Badań Wydolnościowych Olimpiakos a odbyły się w klubie Gravitan, na Targówku.

Trochę jestem zawiedziona tymi badaniami (tzn. jakoś spodziewałam się czegoś bardziej wybajerzonego), ale może wyniki będą wybajerzone. Wyniki z omówieniem mają być w ciągu ok. tygodnia.

Badanie wyglądało prawie identycznie do tego, co ja robię w domu - tzn. kręcenie ze zwiększaniem obciążenia. Co jakiś czas pobieranie krwi żeby zmierzyć zakwaszenie a na twarzy maska tlenowa.
Fajne jest to, że obciążenie zwiększał automat a ja tylko na początku zadeklarowałam z jaką kadencją chcę jechać mniej więcej i tylko musiałam trzymać się tej kadencji. Maska strasznie przeszkadzała oddychać :(

Obciążenie było od 100 Watt i zwiększane co 2 minuty o 40 Watt. Czyli bardzo podobnie do testu Friela (tam jest co minutę o 20 Watt). Dociągnęłam do 300 Watt, pociągnęłam ze 45 sekund i odpadłam ale to i tak lepiej niż w ostatnim teście (nie mówię o tym kompletnie nieudanym, co Jacek mierzył zakwaszenie, tylko o ostatnim udanym). Dociągnęłam w ostatnim do 240.

Aczkolwiek nie wiem jak się mają te Watty do Wattów, które pokazuje mój trenażer ;) Przy 100 Wattach miałam wrażenie, że na moim trenażerze 100 Watt jest jednak cięższe. Ale może to jakaś sugestia.

Ekipa badająca powiedziała, że było 5 pań na badaniu (włącznie ze mną) i wyszłam przeciętnie, haha ;)
Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że muszę schudnąć. Co najmniej 5 kilo a najlepiej 10. Obydwoje państwo, zarówno technik od trenażera jak i pani dietetyczka powiedzieli, że jeśli zrzucę wagę o co najmniej 5 kg to z wynikami badania (a co za tym idzie również ze sportowymi) wyskoczę grubo ponad przeciętną.
Akurat to sama wiem, hehe ;)

To teraz pozostaje mi tylko czekać na wyniki :)

... i jeszcze wieje...

Czwartek, 12 kwietnia 2012 Kategoria dojazdy
Km: 19.79 Km teren: 0.00 Czas: 00:57 km/h: 20.83
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: 155155 ( 86%) HRavg 134( 74%)
Kalorie: kcal Podjazdy: m Sprzęt: Scott Scale 70 Aktywność: Jazda na rowerze
Dziś tylko do pracy i nazad. Nie ma treningu a poza tym po odczulaniu antyalergicznym nie należy podejmować żadnych wysiłków.
Nie podejmowanie wysiłków przy powrocie nie było łatwe bo nadal wieje silny wiatr. Zaczynam go nienawidzić, poważnie.

pod górkę pod kościołem

Środa, 11 kwietnia 2012 Kategoria bieganie, trening
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: 00:55 km/h: 0.00
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: 171171 ( 95%) HRavg 154( 85%)
Kalorie: kcal Podjazdy: m Aktywność: Jazda na rowerze
Trochę byłam zmęczona po dzisiejszym wmordewindzie podczas powrotu z pracy i nie bardzo chciało mi się iść biegać. Ale trening jest trening, nie ma przebacz. Wyciągnęłam zatem Marka, żeby mi samej nie było smutno :)
Podbiegi robiłam na ul. Fosa, która jest fajnie pochyła, z końcówką pod kościołem. Dobrze, że nie muszę robić podbiegów na kolanach bo by to dziwnie wyglądało ;)
Rytmy za to wyszły mi okropnie nierówno. Chociaż krótkie, ale jakieś takie szarpane - jeden szybciej, jeden wolniej...

ok 2 km rozgrzewka
10 x 100m podbiegi (4:44, 5:17, 5:20, 5:27, 5:17, 5:34, 5:00, 5:03, 4:26, 3:59)
10 x 100m x 100m rytmy (4:24, 4:17, 4:24, 3:55, 4:07, 3:38, 4:20, 4:07, 4:20, 3:45)
ok 2 km rozbieganie

... i nadal wieje

Środa, 11 kwietnia 2012 Kategoria dojazdy
Km: 31.57 Km teren: 0.00 Czas: 01:38 km/h: 19.33
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: 157157 ( 87%) HRavg 134( 74%)
Kalorie: kcal Podjazdy: m Sprzęt: Scott Scale 70 Aktywność: Jazda na rowerze
Dziś tylko do pracy i nazad. Ale po południu było tak pięknie, że grzechem byłoby wrócić do domu najkrótszą trasą. Wybrałam zatem dłuższy wariant standardowy. Niestety, pechowo ten wariant prowadził akurat tak, że przez prawie całą drogę z pracy aż do Kabat miałam wmordewind. Więc wyszedł mi trochę niezaplanowany trening siłowy.

znooowu wieje...

Wtorek, 10 kwietnia 2012 Kategoria trening
Km: 43.87 Km teren: 0.00 Czas: 01:59 km/h: 22.12
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: 164164 ( 91%) HRavg 139( 77%)
Kalorie: kcal Podjazdy: m Sprzęt: Scott Scale 70 Aktywność: Jazda na rowerze
Uf, dzisiaj wreszcie trochę ciepełka. Tak na oko odczuwalna około 10 stopni więc nie przesadzałam z wyskakiwaniem z ciepłych ciuchów. Bielizna z długim, na to koszulka z krótkim, spodenki 3/4 a pod spód jeszcze na wszelki wypadek jedne krótkie gatki ;)
I nie powiem, żebym się jakoś strasznie zgrzała w tym zestawie :)
Ale jednak słonko zdecydowanie poprawia nastrój.

Podczas dojazdu na treningową miejscówkę, na Sobieskiego, witam się głośno z Arkiem.
Trening na wioskach, na upatrzonej pętli. Niestety, na odcinku wzdłuż wału wmordewind tak potężny, że naprawdę ciężko było jechać. No i narastające tempo nie bardzo tam wychodziło ;) Przy trzecim powtórzeniu uratował mnie van wyjeżdżający ze stadniny - skutecznie zatarasował całą szerokość drogi więc skończyłam ostatni, najszybszy (właściwie to on miał być najszybszy, ale w rzeczywistości był tylko najbardziej męczący), odcinek o 7 sekund wcześniej.

Natomiast powrót to już była sama rozkosz - uwielbiam wracać z treningu z wiatrem :D:D

Wieczorem odebrałam zamówioną książkę, "Waga startowa". Żeby mieć dobry nastrój do czytania, wrąbałam porcję lodów, zagryzłam kanapką z nutellą i popiłam piwem... ;)

ok 45min rozgrzewka
4x 10min narastające tempo x 2 min
ok 26min rozjazd

kadencja 82/123

praca

Wtorek, 10 kwietnia 2012 Kategoria dojazdy, ze zdjęciami
Km: 9.30 Km teren: 0.00 Czas: 00:28 km/h: 19.93
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: 168168 ( 93%) HRavg 145( 80%)
Kalorie: kcal Podjazdy: m Sprzęt: Scott Scale 70 Aktywność: Jazda na rowerze
Leniłam się przez trzy dni. Nie miałam rozpisanych treningów, ze względu na święta. I postanowiłam naprawdę nic nie robić bo od powrotu z Alp na okrągło jestem podziębiona. Na przemian katar, kaszel, bolące gardło i tak w kółko. Więc nie wychodziłam na dwór (w miarę możliwości), nie pociłam się i łykałam witaminy.

Ale dzisiaj już nie wytrzymałam i pojechałam do pracy na Szkocie bo muszę trochę pojeździć na nowej sztycy i siodle przed zawodami.


Siodło trochę za bardzo pochylone ale nie mogłam go podregulować w garażu pod pracą bo mój klucz ma zbyt szeroką rączkę i nie da się manipulować śrubą :( Więc popołudniowy trening będę musiała zrobić zjeżdżając do przodu ;)
Zimno, koło zera. Ale zapowiadają ponad 10 stopni na dzisiaj więc ubrałam się mocno na cebulkę.

praca

Piątek, 6 kwietnia 2012 Kategoria dojazdy
Km: 9.51 Km teren: 0.00 Czas: 00:29 km/h: 19.68
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: 163163 ( 90%) HRavg 138( 76%)
Kalorie: kcal Podjazdy: m Sprzęt: b'twin Triban 3 (sprzedany) Aktywność: Jazda na rowerze
W tym tygodniu to moja jedyna jazda do pracy na rowerze. Ale popołudniowy trening na Agrykoli więc to najlepsze możliwe wyjście. Ale aura jest taka, że po prostu mi się nie chce. A to, że mi się nie chce, świadczy o tym jak bardzo jest niefajnie ;)

biedne pawie

Piątek, 6 kwietnia 2012 Kategoria trening
Km: 29.26 Km teren: 0.00 Czas: 01:34 km/h: 18.68
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: 167167 ( 92%) HRavg 140( 77%)
Kalorie: kcal Podjazdy: m Sprzęt: b'twin Triban 3 (sprzedany) Aktywność: Jazda na rowerze
Dawno nie miałam tak hardkorowego treningu. Naprawdę, byłam po nim solidnie zmęczona. W dodatku zapomniałam zabrać ze sobą picia :(
O ile zwykle muszę się naprawdę mocno powstrzymywać, żeby tętno trzymać w ryzach, o tyle dzisiaj po treningu miałam tak zmęczone nogi, że do domu snułam się jak mucha w smole.
Na rozgrzewkę dojazd do Łazienek i pokręcenie się po parkowych ścieżkach. Ze trzech ochroniarzy zwróciło mi uwagę, że "tu nie wolno rowerem" ale miałam słuchawki więc udawałam, że ich nie słyszę.
Po parkowych alejkach szwendają się pawie. Biedne, taka zimnica, a to przecież ptaki z ciepłych krajów. Mnie nie było najcieplej, a co dopiero im.
Trening na Agrykoli, trochę podjazdów. Równolegle ze mną trenował również jakiś harpagan-biegacz. Tyle czasu co ja robiłam podjazdów, to on robił podbiegi. Oczywiście jemu szło wolniej ale za to on podbiegał całą Agrykolę, a ja tylko fragment (zgodnie z wytycznymi Jacka).

ok. 30 min rozgrzewka
podjazdy 200m x 20
sprinty 500 m zakończone podjazdem 100m x 4
ok 25 min rozjazd

kadencja 69/127

ciemność, widzę ciemność

Środa, 4 kwietnia 2012 Kategoria trening
Km: 46.46 Km teren: 0.00 Czas: 02:10 km/h: 21.44
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: 164164 ( 91%) HRavg 126( 70%)
Kalorie: kcal Podjazdy: m Aktywność: Jazda na rowerze
Nie pojechałam rano rowerem bo siąpiło. Może i dobrze, bo jak wracałam z pracy to nie tylko siąpiło ale nawet nieźle lało. Nawet miałam pewne obawy, że dzisiejszy trening przyjdzie mi zrobić na manekinie.
Ale na szczęście rozpogodziło się i można było wyjść.
Jednak zanim wyszłam to dooglądałam końcówkę wyścigu dookoła Flandrii. Piękna walka na finiszu pomiędzy Boonen'em i Pozzato. A Ballan najzwyczajniej w świecie odpuścił końcówkę, chociaż mógł powalczyć o złoto. oO Szok. I w tym szoku wyszłam pojeździć na kolarce ;)

Trening w okolicach Okrzeszyna ma swoje zalety, zwłaszcza w ciągu dnia. Przede wszystkim, nie ma tam zbyt dużego ruchu - zarówno samochodowego jak i pieszo/wózko/rowerowego. Po drugie - jest pętla, na której można wykonać trening nawet z dużą prędkością, bez zawrotek. Co prawda jest na niej parę zakrętów, przy których trzeba trochę zwolnić i w niektórych miejscach dziury w asfalcie, ale to nie przeszkadza za bardzo.
Niestety, wady też są. Po pierwsze, dojazd i powrót zajmują sporo czasu (z pracy około 15 km, z domu około 10 km). Przed treningiem to nie jest problem, bo człowiek jest wypoczęty. Ale po treningu, gdy już ma dość, mozolny powrót do domu - jeszcze często pod wiatr - jest niezbyt przyjemny. Po drugie, na pętli jest parę zakrętów, przy których trzeba trochę zwolnić i w niektórych miejscach dziury w asfalcie ;) Po trzecie, ta niedogodność zdecydowanie staje się bardziej wydatna jak jest ciemno a jeszcze bardziej wydatna jak się jest na kolarce ;)
Końcówka dzisiejszego treningu odbywała się w takich właśnie warunkach. Miałam co prawda lampkę ale ta lampka to raczej mrugacz dla innych użytkowników drogi - żeby mnie było widać. Nie oświetla nawierzchni w ogóle. Dlatego raz czy dwa wpadłam w jakąś większą dziurę, co nie było zbyt przyjemne :)
Natomiast sam trening był bardzo przyjemny :):) W miarę ciepło, niezbyt duży wiatr. Ja - zregenerowana po dwudniowym rowerowym lenistwie.


rozgrzewka
narastające tempo (kolejno 4-3-2-3-4 km) x 5 min
rozjazd

kadencja 79/106
#

kategorie bloga

Moje rowery

KTM Strada 2000 24420 km
Scott Scale 740 6502 km
Scott Scale 70 18070 km
b'twin Triban 3 (sprzedany) 2423 km
Scott Scale 80 (skradziony) 507 km
Giant Rincon (sprzedany) 9408 km
Trenażer 51 km
rower z Veturilo 323 km

szukaj

archiwum