Wpisy archiwalne w kategorii
trening
| Dystans całkowity: | 30825.36 km (w terenie 1180.74 km; 3.83%) |
| Czas w ruchu: | 1795:05 |
| Średnia prędkość: | 19.55 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 53.20 km/h |
| Suma podjazdów: | 23423 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 186 (103 %) |
| Maks. tętno średnie: | 167 (91 %) |
| Suma kalorii: | 108933 kcal |
| Liczba aktywności: | 1173 |
| Średnio na aktywność: | 32.38 km i 1h 31m |
| Więcej statystyk | |
uf, trochę cieplej
Piątek, 6 maja 2011 Kategoria dojazdy, trening
| Km: | 18.45 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:01 | km/h: | 18.15 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 152152 ( 84%) | HRavg | 125( 69%) |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Dzisiaj rano było niespodziewanie ciepło. W trakcie jazdy musiałam się pozbyć kurtki. Po południu w ogóle wracałam już w krótki rękaw. Miałam dzisiaj przyjemnie bo w obie strony popędzał mnie wplecywind :) Biedny Marek, On miał dzisiaj na odwrót...
Wracając zahaczyłam o ursynowskiego Bikemana, z moim wczorajszym pytaniem. Okazało się, że jednak pójście z tym samym problemem do innych ludzi może zaowocować konstruktywnym rozwiązaniem. Otóż - jeśli chodzi o hamulec, serwisant polecił mi używać "zaślepki" do hamulca jak przednie koło jest zdemontowane. Zapobiegnie to przypadkowemu poruszeniu klocków i prawdopodobnie po założeniu koła hamulec nie będzie ocierał. Muszę to wypróbować, ciągle zapominam o tej zaślepce :)
Co do kierownicy, zorganizowano krótkie trzyosobowe konsylium i okazało się, że zmieszczenie wszystkiego na kierze po jej przycięciu nie jest problemem, tylko muszę zmienić manetki na SLX lub XT (bez telewizorków).
Ot i po problemie. Tzn. drobny nadal pozostał, w postaci braku kasy... ale w końcu od czego jest kredytówka ;)
kadencja 87/118
KOW: 3
obciążenie: 183
Wracając zahaczyłam o ursynowskiego Bikemana, z moim wczorajszym pytaniem. Okazało się, że jednak pójście z tym samym problemem do innych ludzi może zaowocować konstruktywnym rozwiązaniem. Otóż - jeśli chodzi o hamulec, serwisant polecił mi używać "zaślepki" do hamulca jak przednie koło jest zdemontowane. Zapobiegnie to przypadkowemu poruszeniu klocków i prawdopodobnie po założeniu koła hamulec nie będzie ocierał. Muszę to wypróbować, ciągle zapominam o tej zaślepce :)
Co do kierownicy, zorganizowano krótkie trzyosobowe konsylium i okazało się, że zmieszczenie wszystkiego na kierze po jej przycięciu nie jest problemem, tylko muszę zmienić manetki na SLX lub XT (bez telewizorków).
Ot i po problemie. Tzn. drobny nadal pozostał, w postaci braku kasy... ale w końcu od czego jest kredytówka ;)
kadencja 87/118
KOW: 3
obciążenie: 183
twarde przełożenie i wmordewind
Niedziela, 1 maja 2011 Kategoria trening
| Km: | 18.58 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:52 | km/h: | 21.44 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 160160 ( 88%) | HRavg | 128( 71%) |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
No nie ma to jak mieć zdolności przewidywania sytuacji. Wymyśliłam sobie, tak dla odróżnienia od standardu ;) że dzisiejszy trening zrobię Przyczółkową w przeciwnym kierunku niż zwykle. A więc raźno udałam się w stronę Kabat aby stamtąd zjechawszy ul. Rzekotki i Gąsek dalej pozapylać Przyczółkową w stronę Wilanowa. Jakoś dziwnym trafem nie dało mi do myślenia to, że w stronę Kabat jedzie mi się wprost wspaniale... rzekłabym samo się jedzie...
A zatem, jak to ja, wybrałam sobie NAJGORSZY MOŻLIWY KIERUNEK na zrobienie treningu na twardym przełożeniu... oczywiście nie dało się jechać na 3x9, ni cholery. Maks to było 3x7 i na liczniku 25 km/h. I tak byłam twarda i wyprzedzałam wszystkich mozolących się niedzielnych rowerzystów. Wytrwałam te 10 minut ale znów mięśnie nad kolanami sobie spaliłam ;)
Ja nie wiem, jak wczorajsze bieganie i dzisiejszy wmordewind wpłyną na wynik na wtorkowej Mazovii...
KOW: 6
obciążenie: 312
A zatem, jak to ja, wybrałam sobie NAJGORSZY MOŻLIWY KIERUNEK na zrobienie treningu na twardym przełożeniu... oczywiście nie dało się jechać na 3x9, ni cholery. Maks to było 3x7 i na liczniku 25 km/h. I tak byłam twarda i wyprzedzałam wszystkich mozolących się niedzielnych rowerzystów. Wytrwałam te 10 minut ale znów mięśnie nad kolanami sobie spaliłam ;)
Ja nie wiem, jak wczorajsze bieganie i dzisiejszy wmordewind wpłyną na wynik na wtorkowej Mazovii...
KOW: 6
obciążenie: 312
kiełbaska :)
Piątek, 29 kwietnia 2011 Kategoria ze zdjęciami, trening
| Km: | 34.26 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:57 | km/h: | 17.57 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 165165 ( 91%) | HRavg | 123( 68%) |
| Kalorie: | 1566kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Dzisiaj miało być spokojne 40 minut, wyszło trochę więcej... ale spokojnie ;)
Trening zakończony zeżarciem dwóch kiełbasek w kiełbaskowni koło parku w Powsinie i zapiciem piwkiem. Mniami :)
Na Wilanowie chyba musiało dzisiaj nieźle lać, choć siedząc w pracy nie zauważyłam żeby lało również w cetrum. Ścieżka mokra, trawa świeżozielona, że aż oczy bolą.
A konikom deszcz nie przeszkadzał

kadencja 83/118
KOW: 2
obciążenie: 234
Trening zakończony zeżarciem dwóch kiełbasek w kiełbaskowni koło parku w Powsinie i zapiciem piwkiem. Mniami :)
Na Wilanowie chyba musiało dzisiaj nieźle lać, choć siedząc w pracy nie zauważyłam żeby lało również w cetrum. Ścieżka mokra, trawa świeżozielona, że aż oczy bolą.
A konikom deszcz nie przeszkadzał

kadencja 83/118
KOW: 2
obciążenie: 234
nie chciałam tego pisać ale... znów wmordewind
Środa, 27 kwietnia 2011 Kategoria trening, dojazdy
| Km: | 22.48 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:10 | km/h: | 19.27 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 171171 ( 95%) | HRavg | 128( 71%) |
| Kalorie: | 980kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Jak wyszłam z pracy to jeszcze było jako tako. Jednak jak dojechałam do Al. Ujazdowskich to wiedziałam już, że na Przyczółkowej będzie hardkor. A miałam zaplanowane dzisiaj 10 km z narastającą prędkością.
I faktycznie był hardkor. Zaczęłam spokojniej, od 20 km/h i zwiększałam o 1 co każdy kilometr. Przy 24 km/h już było ciężko. Im dalej, tym gorzej. Przy 26 km/h już ledwo zipałam, ale przy 27km/h przypomniałam sobie, że mogę też ciągnąć pedały (tak, tyle czasu jeżdżę w SPD a cały czas nie wyrobiłam sobie jeszcze tego nawyku) więc trochę lepiej przez chwilę było. Jednak chyba bym nie dojechała do końca tych 10 km, gdyby nie fakt, że w perspektywie miałam niedługo zakręt w Przekorną a potem następny w ul. Gąsek (i na ostatnim kilometrze jazdę z wiatrem). Ledwo dokręciłam do tej Przekornej, tu odetchnęłam nieco.
Zakończyłam mocnym akcentem w postaci podjazdu asfaltowego do Kabat (ul. Rzekotki, jaka ładna nazwa) na dość twardym przełożeniu i w dużej części na stojąco. Spaliłam sobie dokumentnie mięśnie nad kolanami, ale mi dobrze :D
kadencja: 83/119
KOW: 6
obciążenie: 420
I faktycznie był hardkor. Zaczęłam spokojniej, od 20 km/h i zwiększałam o 1 co każdy kilometr. Przy 24 km/h już było ciężko. Im dalej, tym gorzej. Przy 26 km/h już ledwo zipałam, ale przy 27km/h przypomniałam sobie, że mogę też ciągnąć pedały (tak, tyle czasu jeżdżę w SPD a cały czas nie wyrobiłam sobie jeszcze tego nawyku) więc trochę lepiej przez chwilę było. Jednak chyba bym nie dojechała do końca tych 10 km, gdyby nie fakt, że w perspektywie miałam niedługo zakręt w Przekorną a potem następny w ul. Gąsek (i na ostatnim kilometrze jazdę z wiatrem). Ledwo dokręciłam do tej Przekornej, tu odetchnęłam nieco.
Zakończyłam mocnym akcentem w postaci podjazdu asfaltowego do Kabat (ul. Rzekotki, jaka ładna nazwa) na dość twardym przełożeniu i w dużej części na stojąco. Spaliłam sobie dokumentnie mięśnie nad kolanami, ale mi dobrze :D
kadencja: 83/119
KOW: 6
obciążenie: 420
jak ja te ćwiczenia dzisiaj zrobię...?
Środa, 27 kwietnia 2011 Kategoria trening siłowy, trening
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:00 | km/h: | 0.00 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Po dzisiejszym mocnym treningu miałam według planu jeszcze ćwiczenia siłowe.
Trzeba przyznać, że było to nie lada wyzwanie, bo nogi miałam mocno zmęczone. A w barku zakwas po noszeniu roweru pod górkę na wczorajszym treningu WKK :)
Dawno poza tym nie udało mi się zrobić treningu siłowego zgodnie z wytyczonym przez p. Jacka planem. Zawsze coś. A to zapomnę, a to pójdziemy z Markiem do znajomych, a to mi się nie chce... Albo przekładam to na inny dzień albo nie robię wcale. Nieładnie.
Zmobilizowałam się jednak.
przysiad z obciążeniem 4x20 (+2x1kg)
sprężyna (ściąganie do klatki piersiowej) 4x16
step z obciążeniem 4x20 (+2x1kg)
pompki 4x11
wspięcia na palcach bez obciążenia 4x16
wiosłowanie na stojąco 4x20 (+2x1kg)
brzuszki ze skrętem 4x26
stabilizacja:
wypad z obciążeniem x5
pseudopompka na piłce rehabilitacyjnej x5
KOW: 5
obciążenie: 600
Trzeba przyznać, że było to nie lada wyzwanie, bo nogi miałam mocno zmęczone. A w barku zakwas po noszeniu roweru pod górkę na wczorajszym treningu WKK :)
Dawno poza tym nie udało mi się zrobić treningu siłowego zgodnie z wytyczonym przez p. Jacka planem. Zawsze coś. A to zapomnę, a to pójdziemy z Markiem do znajomych, a to mi się nie chce... Albo przekładam to na inny dzień albo nie robię wcale. Nieładnie.
Zmobilizowałam się jednak.
przysiad z obciążeniem 4x20 (+2x1kg)
sprężyna (ściąganie do klatki piersiowej) 4x16
step z obciążeniem 4x20 (+2x1kg)
pompki 4x11
wspięcia na palcach bez obciążenia 4x16
wiosłowanie na stojąco 4x20 (+2x1kg)
brzuszki ze skrętem 4x26
stabilizacja:
wypad z obciążeniem x5
pseudopompka na piłce rehabilitacyjnej x5
KOW: 5
obciążenie: 600
pierwsze WKK w tym roku
Wtorek, 26 kwietnia 2011 Kategoria trening
| Km: | 24.39 | Km teren: | 16.00 | Czas: | 02:05 | km/h: | 11.71 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 165165 ( 91%) | HRavg | 134( 74%) |
| Kalorie: | 1595kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Hurrraaaaaa, wreszcie się doczekałam. Obawiałam się, że z zapowiedzi wznowienia treningów WKK od kwietnia wyjdą nici, ale zmieścili się w kwietniu ;)
Sporo nas dzisiaj się pojawiło, w tym naliczyłam chyba 4 dziewczyny (ze mną).
Zdjęcie, które zrobiła nam przed treningiem (edit: po treningu) Roksana (nie objęło chyba wszystkich):

Trenowaliśmy na znanej już z zeszłorocznych treningów pętelce wokół ogrodzenia parku linowego w Powsinie.
Jak zwykle, miałam problem ze zjazdami. Chociaż zjechałam jeden strasznie straszliwy, taki, że aż za pierwszym razem "kurwa!" mi się wyrwała jak zobaczyłam jego końcówkę zjeżdżając za pierwszym razem (z góry nie było widać, że końcówka zjazdu nagle "stromieje"). Dwie górki na razie jeszcze niezjeżdżalne. Jedna, to taka stromizna, że nawet nie podjęłam próby. Druga, z uskokami i zakończona przejazdem między barierkami. Zrobiłam jedno podejście, zaliczyłam glebkę (niegroźną). Drugi raz już nie próbowałam.
Nie wjechałam jednego podjazdu. Może gdyby nie był taki "zakrzaczony" to bym podjechała, ale jakoś wolałam wbiegać tam z rowerem na ramieniu.
Trening świetny, jak zwykle fantastyczna zabawa. No i jestem zadowolona, że podjazdy sprawiają mi mniejszy problem niż w zeszłym roku.
&feature=player_embedded">filmik z treningu nagrany przez bmtwo
kadencja 73/130
KOW: 5
obciążenie: 625
Sporo nas dzisiaj się pojawiło, w tym naliczyłam chyba 4 dziewczyny (ze mną).
Zdjęcie, które zrobiła nam przed treningiem (edit: po treningu) Roksana (nie objęło chyba wszystkich):

Trenowaliśmy na znanej już z zeszłorocznych treningów pętelce wokół ogrodzenia parku linowego w Powsinie.
Jak zwykle, miałam problem ze zjazdami. Chociaż zjechałam jeden strasznie straszliwy, taki, że aż za pierwszym razem "kurwa!" mi się wyrwała jak zobaczyłam jego końcówkę zjeżdżając za pierwszym razem (z góry nie było widać, że końcówka zjazdu nagle "stromieje"). Dwie górki na razie jeszcze niezjeżdżalne. Jedna, to taka stromizna, że nawet nie podjęłam próby. Druga, z uskokami i zakończona przejazdem między barierkami. Zrobiłam jedno podejście, zaliczyłam glebkę (niegroźną). Drugi raz już nie próbowałam.
Nie wjechałam jednego podjazdu. Może gdyby nie był taki "zakrzaczony" to bym podjechała, ale jakoś wolałam wbiegać tam z rowerem na ramieniu.
Trening świetny, jak zwykle fantastyczna zabawa. No i jestem zadowolona, że podjazdy sprawiają mi mniejszy problem niż w zeszłym roku.
&feature=player_embedded">filmik z treningu nagrany przez bmtwo
kadencja 73/130
KOW: 5
obciążenie: 625
i tak oto niepostrzeżenie...
Poniedziałek, 25 kwietnia 2011 Kategoria >50 km, trening, wycieczki i inne spontany
| Km: | 64.94 | Km teren: | 30.00 | Czas: | 03:43 | km/h: | 17.47 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 164164 ( 91%) | HRavg | 125( 69%) |
| Kalorie: | 2397kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
... zrobiło się prawie 65 km.
W planach był co prawda trening terenowy w Kabatach, ale Krzyśkowi się nie chciało robić podjazdów bo był zmęczony po ostatnich wycieczkach. Zaproponował więc zwykłą przejażdżkę. Nie protestowałam zbytnio, bo wczoraj jeszcze miałam potworne zakwasy w łydkach po piątkowych ćwiczeniach i sobotnim bieganiu a dzisiaj dość ciężkie i zmęczone nogi.
Przy okazji obniuchałam nową maszynę Krzyśka, chwilkę się przejechałam... i... o wielkie moje zdziwienie, bo zdecydowanie wolę mój rower, choć spodziewałam się, że umrę z zazdrości jak przejadę się na Krzyśkowym Scale35.
Dziwna geometria. Podejrzewam, że geometria 35-tki jest zbliżona do poprzedniej geometrii mojego roweru. Ja zdążyłam się jednak już przyzwyczaić do nowych ustawień po BGFit i jak wsiadłam na rower Krzyśka, to poczułam się jak na kozie... ;)
Szybko więc oddałam mu rower, niech sobie jeździ ;)
Trochę pokręciliśmy się po Kabatach, trochę po okołopowsińskich wioskach. Potem dojechaliśmy nad Wisłę i tam kawałek drogą, kawałek wałem, dotarliśmy do Trasy Siekierkowskiej. Tu skręciliśmy na Gocław, bo byłam umówiona z rodzicami. Krzysiek jechał z nadzieją, że załapie się na kanapkę u moich rodziców... ale okazało się, że pół bloku nie ma prądu i winda nie działa. Nie bardzo chciało mi się dygać z rowerem schodami na 14 piętro więc zawróciliśmy na pięcie. Po drodze przypomniałam sobie o hydrancie, gdzie oprócz uzupełnienia naszych bukłaków dopełniliśmy wielkanocnej tradycji i sowicie pooblewaliśmy się wodą. Ała, mokre, zimne :)
Obejrzeliśmy z daleka McDonalds w Wilanowie (dzikie tłumy) i najedliśmy się dopiero na Wałbrzyskiej. Potem jeszcze na zakończenie wycieczki zaliczyliśmy jeden podjazd na Kopę Cwila i Krzysiek odprowadził mnie do domu. Sam poszedł jeszcze jeździć.
kadencja: 74/120
KOW: 4
obciążenie: 892
W planach był co prawda trening terenowy w Kabatach, ale Krzyśkowi się nie chciało robić podjazdów bo był zmęczony po ostatnich wycieczkach. Zaproponował więc zwykłą przejażdżkę. Nie protestowałam zbytnio, bo wczoraj jeszcze miałam potworne zakwasy w łydkach po piątkowych ćwiczeniach i sobotnim bieganiu a dzisiaj dość ciężkie i zmęczone nogi.
Przy okazji obniuchałam nową maszynę Krzyśka, chwilkę się przejechałam... i... o wielkie moje zdziwienie, bo zdecydowanie wolę mój rower, choć spodziewałam się, że umrę z zazdrości jak przejadę się na Krzyśkowym Scale35.
Dziwna geometria. Podejrzewam, że geometria 35-tki jest zbliżona do poprzedniej geometrii mojego roweru. Ja zdążyłam się jednak już przyzwyczaić do nowych ustawień po BGFit i jak wsiadłam na rower Krzyśka, to poczułam się jak na kozie... ;)
Szybko więc oddałam mu rower, niech sobie jeździ ;)
Trochę pokręciliśmy się po Kabatach, trochę po okołopowsińskich wioskach. Potem dojechaliśmy nad Wisłę i tam kawałek drogą, kawałek wałem, dotarliśmy do Trasy Siekierkowskiej. Tu skręciliśmy na Gocław, bo byłam umówiona z rodzicami. Krzysiek jechał z nadzieją, że załapie się na kanapkę u moich rodziców... ale okazało się, że pół bloku nie ma prądu i winda nie działa. Nie bardzo chciało mi się dygać z rowerem schodami na 14 piętro więc zawróciliśmy na pięcie. Po drodze przypomniałam sobie o hydrancie, gdzie oprócz uzupełnienia naszych bukłaków dopełniliśmy wielkanocnej tradycji i sowicie pooblewaliśmy się wodą. Ała, mokre, zimne :)
Obejrzeliśmy z daleka McDonalds w Wilanowie (dzikie tłumy) i najedliśmy się dopiero na Wałbrzyskiej. Potem jeszcze na zakończenie wycieczki zaliczyliśmy jeden podjazd na Kopę Cwila i Krzysiek odprowadził mnie do domu. Sam poszedł jeszcze jeździć.
kadencja: 74/120
KOW: 4
obciążenie: 892
zakwasy łydek i próba rozbiegania :)
Sobota, 23 kwietnia 2011 Kategoria bieganie, trening
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:13 | km/h: | 0.00 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Po wczorajszych ćwiczeniach mam zakwasy w górnej części łydek. Na dzisiaj zaplanowane bieganie więc może się rozruszają.
Plan:
20 min rozgrzewka (HR 158/169)
gimnastyka
2x2km OWBII (HR 166/171 i drugie 168/174) + 5 minut przerwy
rozbieganie
W sumie to zaskakująco dobrze mi się biegło, mimo dwutygodniowej przerwy. Widać jeszcze trwa szczyt formy ;)
10,22 km / 01:12:48
HR 155/174
KOW: 6
obciążenie: 438
Plan:
20 min rozgrzewka (HR 158/169)
gimnastyka
2x2km OWBII (HR 166/171 i drugie 168/174) + 5 minut przerwy
rozbieganie
W sumie to zaskakująco dobrze mi się biegło, mimo dwutygodniowej przerwy. Widać jeszcze trwa szczyt formy ;)
10,22 km / 01:12:48
HR 155/174
KOW: 6
obciążenie: 438
narastające tempo na bis
Piątek, 22 kwietnia 2011 Kategoria dojazdy, trening
| Km: | 25.01 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:27 | km/h: | 17.25 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 165165 ( 91%) | HRavg | 122( 67%) |
| Kalorie: | 1053kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Dzisiaj trochę inaczej, bo zwykle mam wpisane "ileśtam km" narastającym tempem więc podwyższam tempo zwykle co 2,5 km - wtedy czas jazdy każdego kolejnego odcinka jest krótszy od poprzedniego.
Tym razem inaczej bo p. Jacek rozpisał mi "20 min" w narastającym tempie. Zwiększałam tempo co 1 minutę o około 0,5 km/h, zaczynając od około 20, kończąć na około 30.
Poleciałam standardową trasą z przeszkadzajkami, tzn. Żurawia - Belwederska i dalej w dół do Przyczółkowej, gdzie początkowy odcinek jest pocięty skrzyżowaniami ze światłami więc kwestia narastającego tempa jest co najmniej dyskusyjna.
Końcówka jednak była fajna, mocna. Zakończyłam trening prawie równo przed zakrętem w Przekorna i tam dopędził mnie Marek. Przyznam, że mile połechtał moje ego, jak powiedział, że przez 3 km mnie nie mógł dogonić ;)
Wróciliśmy razem przez Lasek Kabacki, gdzie zatrzymaliśmy się przez chwilę, bo poprzedniego dnia Marek przymierzał moje buty SPD i okazało się, że pasują (ja mam "ciutkę" za duże, ale jest mi w nich wygodnie). Więc dzisiaj wskoczył na mój rower i poszedł na chwilkę na mój standardowy podjazd treningowy sprawdzić, jaka jest różnica w jeździe na trekkingu i góralu.
Po drodze do chaty zaliczyliśmy jeszcze Chinola na Bartoka(mniam).
kadencja 78/113
KOW: 4
obciążenie: 348
Tym razem inaczej bo p. Jacek rozpisał mi "20 min" w narastającym tempie. Zwiększałam tempo co 1 minutę o około 0,5 km/h, zaczynając od około 20, kończąć na około 30.
Poleciałam standardową trasą z przeszkadzajkami, tzn. Żurawia - Belwederska i dalej w dół do Przyczółkowej, gdzie początkowy odcinek jest pocięty skrzyżowaniami ze światłami więc kwestia narastającego tempa jest co najmniej dyskusyjna.
Końcówka jednak była fajna, mocna. Zakończyłam trening prawie równo przed zakrętem w Przekorna i tam dopędził mnie Marek. Przyznam, że mile połechtał moje ego, jak powiedział, że przez 3 km mnie nie mógł dogonić ;)
Wróciliśmy razem przez Lasek Kabacki, gdzie zatrzymaliśmy się przez chwilę, bo poprzedniego dnia Marek przymierzał moje buty SPD i okazało się, że pasują (ja mam "ciutkę" za duże, ale jest mi w nich wygodnie). Więc dzisiaj wskoczył na mój rower i poszedł na chwilkę na mój standardowy podjazd treningowy sprawdzić, jaka jest różnica w jeździe na trekkingu i góralu.
Po drodze do chaty zaliczyliśmy jeszcze Chinola na Bartoka(mniam).
kadencja 78/113
KOW: 4
obciążenie: 348
siłowanie się z szarlotką
Piątek, 22 kwietnia 2011 Kategoria trening siłowy, trening
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:00 | km/h: | 0.00 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Dzisiaj zaległe ćwiczenia ze środy. W środę zapomniałam a wczoraj nie miałam czasu ;)
Ćwiczenia trochę dłuższe niż zazwyczaj bo dodałam trochę powtórzeń i trochę obciążenia.
A poza tym w przerwach musiałam zrobić szarlotkę (ciasto co prawda było już zagniecione ale trzeba było wysmarować i wylepić tortownicę, nagrzać piekarnik, podpiec spód, utrzeć i położyć jabłka, upiec resztę).
Miałam dzisiaj iść obejrzeć nowy rower Krzyśka, ale jak przeliczyłam ile czasu potrzebuję na to wszystko, to musiałam sobie odpuścić...
przysiad z obciążeniem 4x20 (+2x1kg)
sprężyna (ściąganie do klatki piersiowej) 4x16
step z obciążeniem 4x20 (+2x1kg)
pompki 4x11
wspięcia na palcach bez obciążenia 4x16
wiosłowanie na stojąco 4x20 (+2x1kg)
brzuszki ze skrętem 4x26
stabilizacja:
wypad z obciążeniem x5
pseudopompka na piłce rehabilitacyjnej x5
KOW: 4
obciążenie: 480
Ćwiczenia trochę dłuższe niż zazwyczaj bo dodałam trochę powtórzeń i trochę obciążenia.
A poza tym w przerwach musiałam zrobić szarlotkę (ciasto co prawda było już zagniecione ale trzeba było wysmarować i wylepić tortownicę, nagrzać piekarnik, podpiec spód, utrzeć i położyć jabłka, upiec resztę).
Miałam dzisiaj iść obejrzeć nowy rower Krzyśka, ale jak przeliczyłam ile czasu potrzebuję na to wszystko, to musiałam sobie odpuścić...
przysiad z obciążeniem 4x20 (+2x1kg)
sprężyna (ściąganie do klatki piersiowej) 4x16
step z obciążeniem 4x20 (+2x1kg)
pompki 4x11
wspięcia na palcach bez obciążenia 4x16
wiosłowanie na stojąco 4x20 (+2x1kg)
brzuszki ze skrętem 4x26
stabilizacja:
wypad z obciążeniem x5
pseudopompka na piłce rehabilitacyjnej x5
KOW: 4
obciążenie: 480







