Wpisy archiwalne w kategorii
trening
| Dystans całkowity: | 30825.36 km (w terenie 1180.74 km; 3.83%) |
| Czas w ruchu: | 1795:05 |
| Średnia prędkość: | 19.55 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 53.20 km/h |
| Suma podjazdów: | 23423 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 186 (103 %) |
| Maks. tętno średnie: | 167 (91 %) |
| Suma kalorii: | 108933 kcal |
| Liczba aktywności: | 1173 |
| Średnio na aktywność: | 32.38 km i 1h 31m |
| Więcej statystyk | |
nie smarujesz - nie jedziesz
Środa, 20 kwietnia 2011 Kategoria dojazdy, trening
| Km: | 22.08 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:18 | km/h: | 16.98 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 165165 ( 91%) | HRavg | 122( 67%) |
| Kalorie: | 1112kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
15 km w narastającym tempie. Powiedzmy, że się udało... o ile można nazwać udanym rajd z zatrzymywaniem się na światłach, przepuszczaniem aut skręcających w prawo, gdy ja mam zielone, przepuszczaniem HORD wylęgłych na dwór i wygrzewających się, poruszających się niemrawo i leniwie we wreszcie ciepłym słonku
pieszych,
rolkarzy,
rowerzystów niedzielnych i dzielnych,
deskorolkarzy,
hulajnogarzy (?),
mam,
babć,
piesków,
bachorów...
i w ogóle kurna, czego oni wszyscy muszą koniecznie po ścieżce rowerowej!??!?!
No dobra.. w każdym razie te "istotne" ostatnie 5 km faktycznie było w narastającym tempie. Tylko strasznie ciężko mi szło. Nie dość, że wmordewind (kiedy w końcu będzie można przestać pisać o wmordewindzie) to w dodatku rower potwornie skrzypiał (kółko od przerzutki) i jakoś generalnie źle się kręcił.
Po treningu myk do Airbika w celu sfinalizowania transakcji mostka.
Zaczynam mieć straszny mix, rower Scotta, mostek Speca, siodło Gianta...
Przy okazji zahaczyłam Wojtka, żeby zobaczył, czemu tak strasznie mi to kółko skrzypi. Popatrzył, posmarował Finishlinem, nic nie dało. No to wytoczył cięższe działo - Brunox z aplikatorem, napsikał smarem w szczelinkę między kółkiem a ścianką wózka.
Oooooooooo jak dobrze, jak cicho... i rower wreszcie zaczął jechać jak powinien...
kadencja 83/115
KOW: 5
obciążenie: 390
pieszych,
rolkarzy,
rowerzystów niedzielnych i dzielnych,
deskorolkarzy,
hulajnogarzy (?),
mam,
babć,
piesków,
bachorów...
i w ogóle kurna, czego oni wszyscy muszą koniecznie po ścieżce rowerowej!??!?!
No dobra.. w każdym razie te "istotne" ostatnie 5 km faktycznie było w narastającym tempie. Tylko strasznie ciężko mi szło. Nie dość, że wmordewind (kiedy w końcu będzie można przestać pisać o wmordewindzie) to w dodatku rower potwornie skrzypiał (kółko od przerzutki) i jakoś generalnie źle się kręcił.
Po treningu myk do Airbika w celu sfinalizowania transakcji mostka.
Zaczynam mieć straszny mix, rower Scotta, mostek Speca, siodło Gianta...
Przy okazji zahaczyłam Wojtka, żeby zobaczył, czemu tak strasznie mi to kółko skrzypi. Popatrzył, posmarował Finishlinem, nic nie dało. No to wytoczył cięższe działo - Brunox z aplikatorem, napsikał smarem w szczelinkę między kółkiem a ścianką wózka.
Oooooooooo jak dobrze, jak cicho... i rower wreszcie zaczął jechać jak powinien...
kadencja 83/115
KOW: 5
obciążenie: 390
znajdź podjazd w okolicy...
Wtorek, 19 kwietnia 2011 Kategoria dojazdy, trening
| Km: | 26.29 | Km teren: | 9.00 | Czas: | 01:25 | km/h: | 18.56 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 157157 ( 87%) | HRavg | 123( 68%) |
| Kalorie: | 1335kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Tak, wiem, zerżnęłam bezczelnie tytuł wpisu od Damiana, ale aż się prosiło.
Dzisiaj miałam taki plan na trening:
"rozgrzewka 10 min -10 min szybkiej jazdy z uwzględnieniem zmiany terenu np. co 2 min podjazd 50 metrów------ 10 min jazdy na uspokojenie"
I weź tu znajdź "10 min szybkiej jazdy z uwzględnieniem zmiany terenu..."?!?
No nic, wymyśliłam, że chyba w Kabaty będzie najlepiej, jest jedno takie miejsce z fajnym, nie za długim podjazdem, lekko korzenistym, dla urozmaicenia... ale zanim tam dojechałam to nastukałam już 40 min z okładem ;)
W sumie wyszło około 45 min rozgrzewka, 15 min tego czegoś z podjazdem a potem reszta do domu to wyścigi z jakimś pro-bikerem, który chyba poczuł się urażony tym, że wiozę mu się na plecach i postanowił mi uciec. Uciekł, ale dopiero pod domem bo skręcałam na przejście dla pieszych a on nie ;)
Nawiasem mówiąc, pro-biker chyba miał strasznie niewygodny rower bo w jednym miejscu na światłach trzymał się słupa od świateł i robił straszne wygibasy barkami, wyraźnie go coś bolało :)
kadencja 79/121
KOW: 4
obciążenie: 340
Dzisiaj miałam taki plan na trening:
"rozgrzewka 10 min -10 min szybkiej jazdy z uwzględnieniem zmiany terenu np. co 2 min podjazd 50 metrów------ 10 min jazdy na uspokojenie"
I weź tu znajdź "10 min szybkiej jazdy z uwzględnieniem zmiany terenu..."?!?
No nic, wymyśliłam, że chyba w Kabaty będzie najlepiej, jest jedno takie miejsce z fajnym, nie za długim podjazdem, lekko korzenistym, dla urozmaicenia... ale zanim tam dojechałam to nastukałam już 40 min z okładem ;)
W sumie wyszło około 45 min rozgrzewka, 15 min tego czegoś z podjazdem a potem reszta do domu to wyścigi z jakimś pro-bikerem, który chyba poczuł się urażony tym, że wiozę mu się na plecach i postanowił mi uciec. Uciekł, ale dopiero pod domem bo skręcałam na przejście dla pieszych a on nie ;)
Nawiasem mówiąc, pro-biker chyba miał strasznie niewygodny rower bo w jednym miejscu na światłach trzymał się słupa od świateł i robił straszne wygibasy barkami, wyraźnie go coś bolało :)
kadencja 79/121
KOW: 4
obciążenie: 340
llaaalalallilaaa...
Piątek, 15 kwietnia 2011 Kategoria dojazdy, trening
| Km: | 18.29 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:00 | km/h: | 18.29 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 155155 ( 86%) | HRavg | 125( 69%) |
| Kalorie: | 1103kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Miało być spokojnie dzisiaj ale jakoś mnie nosiło :) Dawno takiego czasu nie zrobiłam na dystansie praca-powrót.
Za to mało nie wpadłam pod samochód wyjeżdżający z bramy, tuż pod pracą. Wot siurpryza, brama wiecznie zamknięta i nie wyglądająca na czynną a tu coś z niej wyjeżdża... Dobrze, że powoli ;)
kadencja 84/127
Kat: E2
KOW: 4
obciążenie 240
Za to mało nie wpadłam pod samochód wyjeżdżający z bramy, tuż pod pracą. Wot siurpryza, brama wiecznie zamknięta i nie wyglądająca na czynną a tu coś z niej wyjeżdża... Dobrze, że powoli ;)
kadencja 84/127
Kat: E2
KOW: 4
obciążenie 240
narastające tym razem wypaliło ;)
Środa, 13 kwietnia 2011 Kategoria dojazdy, trening
| Km: | 34.07 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:52 | km/h: | 18.25 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 159159 ( 88%) | HRavg | 124( 68%) |
| Kalorie: | 1673kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Nie wiem, czy to kwestia odpowiedniego kierunku wiatru czy może wreszcie odpowiedniego doboru prędkości, ale tym razem udało mi się wykonać założony trening 15 km w narastającym tempie :)
Pokropiło mnie troszeczkę, ale nieznacznie - szybciej schłam niż mokłam.
Znów bolą mnie barki. Zastanawiam się, dlaczego czasem mnie bolą a czasem nie. Ateuszem jestem zatwardziałym ale modlę się w duchu, żeby BGFit wreszcie zaczęło przynosić jakieś efekty.
kadencja 86/113
KOW: 4
obciążenie: 448
Pokropiło mnie troszeczkę, ale nieznacznie - szybciej schłam niż mokłam.
Znów bolą mnie barki. Zastanawiam się, dlaczego czasem mnie bolą a czasem nie. Ateuszem jestem zatwardziałym ale modlę się w duchu, żeby BGFit wreszcie zaczęło przynosić jakieś efekty.
kadencja 86/113
KOW: 4
obciążenie: 448
siłka
Środa, 13 kwietnia 2011 Kategoria trening, trening siłowy
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:30 | km/h: | 0.00 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Robiłam sobie spokojnie swoje ćwiczenia, aż przyszedł Marek i się wtrącił. Otóż, źle robię pompki. Dłonie powinny być skierowane palcami wzdłuż ciała, a nie w poprzek.
Przy ostatniej serii spróbowałam nowej pozycji i skończyło się to tym, że coś mi strzeliło koło łopatki i plecy mnie bolą jak k... m... A w tej pozycji poza tym to ja w ogóle nie daję rady robić pompek. 5x i wymiękam.
Dokończyłam te pompki po swojemu ale plecy mnie bolą. Jaaaa... mam nadzieję, że przestanie do niedzieli bo w takim stanie nie będę w stanie jechać w Chorzelach.
przysiad z obciążeniem 4x20
sprężyna (ściąganie do klatki piersiowej) 4x16
step z obciążeniem 4x20
pompki 4x10
wspięcia na palcach bez obciążenia 4x15
wiosłowanie na stojąco 4x20
brzuszki ze skrętem 4x20
stabilizacja:
wypad z obciążeniem x4
pseudopompka na piłce rehabilitacyjnej x4
KOW: 3
obciążenie: 270
Przy ostatniej serii spróbowałam nowej pozycji i skończyło się to tym, że coś mi strzeliło koło łopatki i plecy mnie bolą jak k... m... A w tej pozycji poza tym to ja w ogóle nie daję rady robić pompek. 5x i wymiękam.
Dokończyłam te pompki po swojemu ale plecy mnie bolą. Jaaaa... mam nadzieję, że przestanie do niedzieli bo w takim stanie nie będę w stanie jechać w Chorzelach.
przysiad z obciążeniem 4x20
sprężyna (ściąganie do klatki piersiowej) 4x16
step z obciążeniem 4x20
pompki 4x10
wspięcia na palcach bez obciążenia 4x15
wiosłowanie na stojąco 4x20
brzuszki ze skrętem 4x20
stabilizacja:
wypad z obciążeniem x4
pseudopompka na piłce rehabilitacyjnej x4
KOW: 3
obciążenie: 270
... i po aurze
Wtorek, 12 kwietnia 2011 Kategoria dojazdy, trening
| Km: | 40.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:03 | km/h: | 19.51 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 161161 ( 89%) | HRavg | 131( 72%) |
| Kalorie: | 1590kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Trening zaczął się przyjemnie. Na dworze już kilkanaście stopni. Słonko co prawda się schowało, ale było fajnie. Dojazd do Przyczółkowej i tam trening interwałowy
3 min x 2 min x 10
W miarę upływu czasu interwały szły coraz gorzej, chyba wiatr się zaczął wzmagać. Z przyjemnością powitałam ostatnie powtórzenie. Powrót przez Kabaty i KENem. KEN mnie wymęczył maksymalnie bo się zrobiło co...? No wmordewind oczywiście. Niby od Kabat tylko 4 km ale dotarłam do domu ledwo żywa.
A żeby szlag trafił tę aurę... Już chyba wolę jak jest zimno ale bezwietrznie.
powt. 1: kadencja 102/107, HR 146/153
powt. 2: kadencja 102/109, HR 152/158
powt. 3: kadencja 101/107, HR 155/159
powt. 4: kadencja 101/107, HR 152/161
powt. 5: kadencja 103/106, HR 154/140
powt. 6: kadencja 102/107, HR 152/161
powt. 7: kadencja 102/107, HR 151/159
powt. 8: kadencja 104/107, HR 148/154
powt. 9: kadencja 103/107, HR 150/155
powt. 10: kadencja 102/105, HR 147/157
KOW: 5
obciążenie: 615
3 min x 2 min x 10
W miarę upływu czasu interwały szły coraz gorzej, chyba wiatr się zaczął wzmagać. Z przyjemnością powitałam ostatnie powtórzenie. Powrót przez Kabaty i KENem. KEN mnie wymęczył maksymalnie bo się zrobiło co...? No wmordewind oczywiście. Niby od Kabat tylko 4 km ale dotarłam do domu ledwo żywa.
A żeby szlag trafił tę aurę... Już chyba wolę jak jest zimno ale bezwietrznie.
powt. 1: kadencja 102/107, HR 146/153
powt. 2: kadencja 102/109, HR 152/158
powt. 3: kadencja 101/107, HR 155/159
powt. 4: kadencja 101/107, HR 152/161
powt. 5: kadencja 103/106, HR 154/140
powt. 6: kadencja 102/107, HR 152/161
powt. 7: kadencja 102/107, HR 151/159
powt. 8: kadencja 104/107, HR 148/154
powt. 9: kadencja 103/107, HR 150/155
powt. 10: kadencja 102/105, HR 147/157
KOW: 5
obciążenie: 615
wmordewind (znowu) + kilka podjazdów w Kabatach
Niedziela, 10 kwietnia 2011 Kategoria trening, wycieczki i inne spontany, ze zdjęciami
| Km: | 31.36 | Km teren: | 15.00 | Czas: | 02:33 | km/h: | 12.30 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 162162 ( 90%) | HRavg | 116( 64%) |
| Kalorie: | 1514kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Wczorajsza wycieczka była przełożona na dzisiaj ale Krzysiek się rozchorował. Więc pojechaliśmy z Markiem sami. Wycieczka miała być długa, ale zrezygnowaliśmy z tego pomysłu jak wyszliśmy z domu. Wichura wcale nie mniejsza, niż wczoraj.
No to najpierw pokręciliśmy się trochę po Lasku Kabackim. Ja przy okazji zaliczyłam swoją ulubioną rundkę kilka razy.
Okazało się, że chłopcy "downhillowcy" zafundowali mi urozmaicenie, usypując na moim podjeździe kilka hopek. No to powdrapywałam się na te hopki. Nawet mi to dobrze szło. Gorzej szło Markowi bo on ma rower trekkingowy, w dodatku dużo cięższy a poza tym ma z tyłu poprzyczepiane różne ustrojstwa (bagażnik, sakwa) więc przód odrywa się od ziemi przy byle korzeniu ;)
W Kabatach wiosny jeszcze nie widać za bardzo
Wróciliśmy w strasznym wmordewindzie, na około, przez Wilanów.
Przy okazji mam kilka przemyśleń, trochę na temat BGFit a trochę na temat mojego pokręconego mózgu.
Otóż:
Dzisiaj nic mnie nie bolało po wycieczce, mimo 2,5 godziny jazdy. Żadne barki, nadgarstki, szyja. Może faktycznie, jak Wojtek mówił, ciało potrzebuje trochę czasu żeby się przyzwyczaić i przestawić.
Rower po przestawieniu pozycji do przodu dużo pewniej zachowuje się w zakrętach wymagających przechyłu. Mam wrażenie, że się mocniej trzyma ziemi i nie obawiam się "odjechania" koła w bok.
Przednie koło dużo lepiej trzyma się ziemi przy podjazdach, nie wymaga tak mocnego dociążania. Podjazdy jest łatwiej podjechać, nawet jeśli są usiane korzeniami. Łatwiej jest też wstać i pocisnąć na stojąco.
Na "moim" korzenistym podjeździe z atrakcjami w postaci piaskowych hopek, przy nowych ustawieniach radziłam sobie dobrze, dopóki mi sił starczyło. Oczywiście przy którymśtam powtórzeniu już ledwo wjechałam... ale to tylko z powodu braku pary.
Dzisiaj poza tym uświadomiłam sobie dobitnie, że wszelkie ograniczenie leży tylko i wyłącznie w mojej głowie. Przecież ten rower jest stworzony do tego, żeby zjeżdżać, podjeżdżać, kręcić się, wić, zasuwać po korzeniach i w ogóle.
Tylko, że moja głowa przy zjeździe wrzeszczy, że się boi, przy podjeździe, że nie da rady, że się przewrócę, nie starczy mi siły itede itepe. Co za cholerna głowa. Może by tak ją wymienić na inną...
Głowy nie wymienię, ale wieczorem zmieniłam stare oponki na nowe
Kat: E2, S5
kadencja 73/114
KOW: 4
obciążenie: 612
No to najpierw pokręciliśmy się trochę po Lasku Kabackim. Ja przy okazji zaliczyłam swoją ulubioną rundkę kilka razy.
Okazało się, że chłopcy "downhillowcy" zafundowali mi urozmaicenie, usypując na moim podjeździe kilka hopek. No to powdrapywałam się na te hopki. Nawet mi to dobrze szło. Gorzej szło Markowi bo on ma rower trekkingowy, w dodatku dużo cięższy a poza tym ma z tyłu poprzyczepiane różne ustrojstwa (bagażnik, sakwa) więc przód odrywa się od ziemi przy byle korzeniu ;)
W Kabatach wiosny jeszcze nie widać za bardzo
Wróciliśmy w strasznym wmordewindzie, na około, przez Wilanów.Przy okazji mam kilka przemyśleń, trochę na temat BGFit a trochę na temat mojego pokręconego mózgu.
Otóż:
Dzisiaj nic mnie nie bolało po wycieczce, mimo 2,5 godziny jazdy. Żadne barki, nadgarstki, szyja. Może faktycznie, jak Wojtek mówił, ciało potrzebuje trochę czasu żeby się przyzwyczaić i przestawić.
Rower po przestawieniu pozycji do przodu dużo pewniej zachowuje się w zakrętach wymagających przechyłu. Mam wrażenie, że się mocniej trzyma ziemi i nie obawiam się "odjechania" koła w bok.
Przednie koło dużo lepiej trzyma się ziemi przy podjazdach, nie wymaga tak mocnego dociążania. Podjazdy jest łatwiej podjechać, nawet jeśli są usiane korzeniami. Łatwiej jest też wstać i pocisnąć na stojąco.
Na "moim" korzenistym podjeździe z atrakcjami w postaci piaskowych hopek, przy nowych ustawieniach radziłam sobie dobrze, dopóki mi sił starczyło. Oczywiście przy którymśtam powtórzeniu już ledwo wjechałam... ale to tylko z powodu braku pary.
Dzisiaj poza tym uświadomiłam sobie dobitnie, że wszelkie ograniczenie leży tylko i wyłącznie w mojej głowie. Przecież ten rower jest stworzony do tego, żeby zjeżdżać, podjeżdżać, kręcić się, wić, zasuwać po korzeniach i w ogóle.
Tylko, że moja głowa przy zjeździe wrzeszczy, że się boi, przy podjeździe, że nie da rady, że się przewrócę, nie starczy mi siły itede itepe. Co za cholerna głowa. Może by tak ją wymienić na inną...
Głowy nie wymienię, ale wieczorem zmieniłam stare oponki na nowe
Kat: E2, S5
kadencja 73/114
KOW: 4
obciążenie: 612
wmordebieganie
Sobota, 9 kwietnia 2011 Kategoria bieganie, trening
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:56 | km/h: | 0.00 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
No to jakoś się zmusiłam żeby wyjść pobiegać. Uff uff... zmordowałam się masakrycznie. Jeszcze w jedną stronę jakoś poszło, ale na powrót miałam taki wmordewind, że momentami to mnie prawie w miejscu zatrzymywało.
Mieliśmy dzisiaj pojechać na wycieczkę rowerami z Markiem i Krzyśkiem, ale całe szczęście, że to przełożyliśmy na jutro bo byśmy się chyba zmasakrowali przy takim wietrzysku...
HR 152/167
KOW: 6
obciążenie: 336
Mieliśmy dzisiaj pojechać na wycieczkę rowerami z Markiem i Krzyśkiem, ale całe szczęście, że to przełożyliśmy na jutro bo byśmy się chyba zmasakrowali przy takim wietrzysku...
HR 152/167
KOW: 6
obciążenie: 336
praca
Piątek, 8 kwietnia 2011 Kategoria dojazdy, trening
| Km: | 18.29 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:09 | km/h: | 15.90 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 152152 ( 84%) | HRavg | 124( 68%) |
| Kalorie: | 1103kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Nieeee no... CheEvara ma rację z tym wiatrem. Przewala już totalnie.
Rano - potworny wmordewind. Po południu, na tej samej trasie tylko w drugą stronę... co? Też wmordewind, no... może trochę mniejszy. I jak tu się nie wkurzyć.
W dodatku wczoraj mnie zlało, dzisiaj mnie zaś zlało dość poważnie...
Dwa takie dni i od razu człowiek przestaje mieć ochotę na rower. Piekło i szatani.
I weź tu człowieku poza tym zrób trening pt. "spokojna jazda". Jak tętno przy 20 km/h przy takiej wichurze od razu leci powyżej strefy wytrzymałościowej. Żeby jechać wytrzymałościówkę musiałabym chyba zwolnić do 15 km/h.
Kat: E2
kadencja 82/115
KOW: 4
obciążenie: 276
Rano - potworny wmordewind. Po południu, na tej samej trasie tylko w drugą stronę... co? Też wmordewind, no... może trochę mniejszy. I jak tu się nie wkurzyć.
W dodatku wczoraj mnie zlało, dzisiaj mnie zaś zlało dość poważnie...
Dwa takie dni i od razu człowiek przestaje mieć ochotę na rower. Piekło i szatani.
I weź tu człowieku poza tym zrób trening pt. "spokojna jazda". Jak tętno przy 20 km/h przy takiej wichurze od razu leci powyżej strefy wytrzymałościowej. Żeby jechać wytrzymałościówkę musiałabym chyba zwolnić do 15 km/h.
Kat: E2
kadencja 82/115
KOW: 4
obciążenie: 276
miało być z narastającą prędkością
Środa, 6 kwietnia 2011 Kategoria dojazdy, trening
| Km: | 22.11 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:12 | km/h: | 18.43 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 155155 ( 86%) | HRavg | 123( 68%) |
| Kalorie: | 976kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
No właśnie. Miało być z narastającą prędkością a wyszło jak zwykle. To znaczy, ogólnie złe samopoczucie, które mnie jeszcze trzymało od poranka a poza tym światła, wmordewind i w ogóle. Odcięło mi prąd na 12-tym kilometrze.
Załamana trochę jestem generalnie. Abstrahując od mojego dzisiejszego samopoczucia, ostatnio mam wrażenie kompletnego braku siły... :(
kadencja 86/115
KOW: 5
obciążenie: 360
Załamana trochę jestem generalnie. Abstrahując od mojego dzisiejszego samopoczucia, ostatnio mam wrażenie kompletnego braku siły... :(
kadencja 86/115
KOW: 5
obciążenie: 360







