... i po aurze
Wtorek, 12 kwietnia 2011 Kategoria dojazdy, trening
| Km: | 40.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:03 | km/h: | 19.51 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 161161 ( 89%) | HRavg | 131( 72%) |
| Kalorie: | 1590kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Trening zaczął się przyjemnie. Na dworze już kilkanaście stopni. Słonko co prawda się schowało, ale było fajnie. Dojazd do Przyczółkowej i tam trening interwałowy
3 min x 2 min x 10
W miarę upływu czasu interwały szły coraz gorzej, chyba wiatr się zaczął wzmagać. Z przyjemnością powitałam ostatnie powtórzenie. Powrót przez Kabaty i KENem. KEN mnie wymęczył maksymalnie bo się zrobiło co...? No wmordewind oczywiście. Niby od Kabat tylko 4 km ale dotarłam do domu ledwo żywa.
A żeby szlag trafił tę aurę... Już chyba wolę jak jest zimno ale bezwietrznie.
powt. 1: kadencja 102/107, HR 146/153
powt. 2: kadencja 102/109, HR 152/158
powt. 3: kadencja 101/107, HR 155/159
powt. 4: kadencja 101/107, HR 152/161
powt. 5: kadencja 103/106, HR 154/140
powt. 6: kadencja 102/107, HR 152/161
powt. 7: kadencja 102/107, HR 151/159
powt. 8: kadencja 104/107, HR 148/154
powt. 9: kadencja 103/107, HR 150/155
powt. 10: kadencja 102/105, HR 147/157
KOW: 5
obciążenie: 615
3 min x 2 min x 10
W miarę upływu czasu interwały szły coraz gorzej, chyba wiatr się zaczął wzmagać. Z przyjemnością powitałam ostatnie powtórzenie. Powrót przez Kabaty i KENem. KEN mnie wymęczył maksymalnie bo się zrobiło co...? No wmordewind oczywiście. Niby od Kabat tylko 4 km ale dotarłam do domu ledwo żywa.
A żeby szlag trafił tę aurę... Już chyba wolę jak jest zimno ale bezwietrznie.
powt. 1: kadencja 102/107, HR 146/153
powt. 2: kadencja 102/109, HR 152/158
powt. 3: kadencja 101/107, HR 155/159
powt. 4: kadencja 101/107, HR 152/161
powt. 5: kadencja 103/106, HR 154/140
powt. 6: kadencja 102/107, HR 152/161
powt. 7: kadencja 102/107, HR 151/159
powt. 8: kadencja 104/107, HR 148/154
powt. 9: kadencja 103/107, HR 150/155
powt. 10: kadencja 102/105, HR 147/157
KOW: 5
obciążenie: 615
do pracy
Wtorek, 12 kwietnia 2011 Kategoria dojazdy
| Km: | 9.35 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:30 | km/h: | 18.70 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 157157 ( 87%) | HRavg | 131( 72%) |
| Kalorie: | 751kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Dobrze mi się dzisiaj jechało. Dawno nie dojechałam do pracy w czasie poniżej 30 minut :) Ale chyba też dobrze się poukładały światła po drodze. Ciepło, słonko, wiatr niewielki, super aura.
Rebe, jak mi się teraz dobrze jeździ!
Poniedziałek, 11 kwietnia 2011 Kategoria dojazdy
| Km: | 23.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:19 | km/h: | 17.47 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 156156 ( 86%) | HRavg | 129( 71%) |
| Kalorie: | 1465kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Wystarczy, że przez kilka dni utrzymuje się wmordewind. Człowiek się załamuje, jaką ma kiepską kondycję, rower mu źle jeździ, hamulce ocierają, opony źle się toczą... i wystarczy, że ten wiatr na jeden dzień zelżeje. Wtedy od razu się jeździ jakby się naszprycowało RedBullami :)
Wczoraj wiatr jakby zelżał, strasznie fajnie mi się jechało w obie strony. Chociaż przy powrocie trochę mnie zmoczyło, największą ulewę spędziłam w Airbiku negocjując kwestię mostka. Nie obędzie się bez jeszcze jednej wizyty bo akurat nie mieli na stanie takiego mostka, jaki był potrzebny.
Wojtek się bardzo cieszył, że jednak jest następuje poprawa po BGFit. I próbował w międzyczasie mi sprzedać kask ;) I weź tu człowieku wspomnij, że jakiś zakup planujesz...
Aha, no i dzisiaj przeskoczyłam pierwszego tauzena w tym sezonie :)
Wczoraj wiatr jakby zelżał, strasznie fajnie mi się jechało w obie strony. Chociaż przy powrocie trochę mnie zmoczyło, największą ulewę spędziłam w Airbiku negocjując kwestię mostka. Nie obędzie się bez jeszcze jednej wizyty bo akurat nie mieli na stanie takiego mostka, jaki był potrzebny.
Wojtek się bardzo cieszył, że jednak jest następuje poprawa po BGFit. I próbował w międzyczasie mi sprzedać kask ;) I weź tu człowieku wspomnij, że jakiś zakup planujesz...
Aha, no i dzisiaj przeskoczyłam pierwszego tauzena w tym sezonie :)
wmordewind (znowu) + kilka podjazdów w Kabatach
Niedziela, 10 kwietnia 2011 Kategoria trening, wycieczki i inne spontany, ze zdjęciami
| Km: | 31.36 | Km teren: | 15.00 | Czas: | 02:33 | km/h: | 12.30 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 162162 ( 90%) | HRavg | 116( 64%) |
| Kalorie: | 1514kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Wczorajsza wycieczka była przełożona na dzisiaj ale Krzysiek się rozchorował. Więc pojechaliśmy z Markiem sami. Wycieczka miała być długa, ale zrezygnowaliśmy z tego pomysłu jak wyszliśmy z domu. Wichura wcale nie mniejsza, niż wczoraj.
No to najpierw pokręciliśmy się trochę po Lasku Kabackim. Ja przy okazji zaliczyłam swoją ulubioną rundkę kilka razy.
Okazało się, że chłopcy "downhillowcy" zafundowali mi urozmaicenie, usypując na moim podjeździe kilka hopek. No to powdrapywałam się na te hopki. Nawet mi to dobrze szło. Gorzej szło Markowi bo on ma rower trekkingowy, w dodatku dużo cięższy a poza tym ma z tyłu poprzyczepiane różne ustrojstwa (bagażnik, sakwa) więc przód odrywa się od ziemi przy byle korzeniu ;)
W Kabatach wiosny jeszcze nie widać za bardzo
Wróciliśmy w strasznym wmordewindzie, na około, przez Wilanów.
Przy okazji mam kilka przemyśleń, trochę na temat BGFit a trochę na temat mojego pokręconego mózgu.
Otóż:
Dzisiaj nic mnie nie bolało po wycieczce, mimo 2,5 godziny jazdy. Żadne barki, nadgarstki, szyja. Może faktycznie, jak Wojtek mówił, ciało potrzebuje trochę czasu żeby się przyzwyczaić i przestawić.
Rower po przestawieniu pozycji do przodu dużo pewniej zachowuje się w zakrętach wymagających przechyłu. Mam wrażenie, że się mocniej trzyma ziemi i nie obawiam się "odjechania" koła w bok.
Przednie koło dużo lepiej trzyma się ziemi przy podjazdach, nie wymaga tak mocnego dociążania. Podjazdy jest łatwiej podjechać, nawet jeśli są usiane korzeniami. Łatwiej jest też wstać i pocisnąć na stojąco.
Na "moim" korzenistym podjeździe z atrakcjami w postaci piaskowych hopek, przy nowych ustawieniach radziłam sobie dobrze, dopóki mi sił starczyło. Oczywiście przy którymśtam powtórzeniu już ledwo wjechałam... ale to tylko z powodu braku pary.
Dzisiaj poza tym uświadomiłam sobie dobitnie, że wszelkie ograniczenie leży tylko i wyłącznie w mojej głowie. Przecież ten rower jest stworzony do tego, żeby zjeżdżać, podjeżdżać, kręcić się, wić, zasuwać po korzeniach i w ogóle.
Tylko, że moja głowa przy zjeździe wrzeszczy, że się boi, przy podjeździe, że nie da rady, że się przewrócę, nie starczy mi siły itede itepe. Co za cholerna głowa. Może by tak ją wymienić na inną...
Głowy nie wymienię, ale wieczorem zmieniłam stare oponki na nowe
Kat: E2, S5
kadencja 73/114
KOW: 4
obciążenie: 612
No to najpierw pokręciliśmy się trochę po Lasku Kabackim. Ja przy okazji zaliczyłam swoją ulubioną rundkę kilka razy.
Okazało się, że chłopcy "downhillowcy" zafundowali mi urozmaicenie, usypując na moim podjeździe kilka hopek. No to powdrapywałam się na te hopki. Nawet mi to dobrze szło. Gorzej szło Markowi bo on ma rower trekkingowy, w dodatku dużo cięższy a poza tym ma z tyłu poprzyczepiane różne ustrojstwa (bagażnik, sakwa) więc przód odrywa się od ziemi przy byle korzeniu ;)
W Kabatach wiosny jeszcze nie widać za bardzo
Wróciliśmy w strasznym wmordewindzie, na około, przez Wilanów.Przy okazji mam kilka przemyśleń, trochę na temat BGFit a trochę na temat mojego pokręconego mózgu.
Otóż:
Dzisiaj nic mnie nie bolało po wycieczce, mimo 2,5 godziny jazdy. Żadne barki, nadgarstki, szyja. Może faktycznie, jak Wojtek mówił, ciało potrzebuje trochę czasu żeby się przyzwyczaić i przestawić.
Rower po przestawieniu pozycji do przodu dużo pewniej zachowuje się w zakrętach wymagających przechyłu. Mam wrażenie, że się mocniej trzyma ziemi i nie obawiam się "odjechania" koła w bok.
Przednie koło dużo lepiej trzyma się ziemi przy podjazdach, nie wymaga tak mocnego dociążania. Podjazdy jest łatwiej podjechać, nawet jeśli są usiane korzeniami. Łatwiej jest też wstać i pocisnąć na stojąco.
Na "moim" korzenistym podjeździe z atrakcjami w postaci piaskowych hopek, przy nowych ustawieniach radziłam sobie dobrze, dopóki mi sił starczyło. Oczywiście przy którymśtam powtórzeniu już ledwo wjechałam... ale to tylko z powodu braku pary.
Dzisiaj poza tym uświadomiłam sobie dobitnie, że wszelkie ograniczenie leży tylko i wyłącznie w mojej głowie. Przecież ten rower jest stworzony do tego, żeby zjeżdżać, podjeżdżać, kręcić się, wić, zasuwać po korzeniach i w ogóle.
Tylko, że moja głowa przy zjeździe wrzeszczy, że się boi, przy podjeździe, że nie da rady, że się przewrócę, nie starczy mi siły itede itepe. Co za cholerna głowa. Może by tak ją wymienić na inną...
Głowy nie wymienię, ale wieczorem zmieniłam stare oponki na nowe
Kat: E2, S5
kadencja 73/114
KOW: 4
obciążenie: 612
wmordebieganie
Sobota, 9 kwietnia 2011 Kategoria bieganie, trening
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:56 | km/h: | 0.00 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
No to jakoś się zmusiłam żeby wyjść pobiegać. Uff uff... zmordowałam się masakrycznie. Jeszcze w jedną stronę jakoś poszło, ale na powrót miałam taki wmordewind, że momentami to mnie prawie w miejscu zatrzymywało.
Mieliśmy dzisiaj pojechać na wycieczkę rowerami z Markiem i Krzyśkiem, ale całe szczęście, że to przełożyliśmy na jutro bo byśmy się chyba zmasakrowali przy takim wietrzysku...
HR 152/167
KOW: 6
obciążenie: 336
Mieliśmy dzisiaj pojechać na wycieczkę rowerami z Markiem i Krzyśkiem, ale całe szczęście, że to przełożyliśmy na jutro bo byśmy się chyba zmasakrowali przy takim wietrzysku...
HR 152/167
KOW: 6
obciążenie: 336
praca
Piątek, 8 kwietnia 2011 Kategoria dojazdy, trening
| Km: | 18.29 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:09 | km/h: | 15.90 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 152152 ( 84%) | HRavg | 124( 68%) |
| Kalorie: | 1103kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Nieeee no... CheEvara ma rację z tym wiatrem. Przewala już totalnie.
Rano - potworny wmordewind. Po południu, na tej samej trasie tylko w drugą stronę... co? Też wmordewind, no... może trochę mniejszy. I jak tu się nie wkurzyć.
W dodatku wczoraj mnie zlało, dzisiaj mnie zaś zlało dość poważnie...
Dwa takie dni i od razu człowiek przestaje mieć ochotę na rower. Piekło i szatani.
I weź tu człowieku poza tym zrób trening pt. "spokojna jazda". Jak tętno przy 20 km/h przy takiej wichurze od razu leci powyżej strefy wytrzymałościowej. Żeby jechać wytrzymałościówkę musiałabym chyba zwolnić do 15 km/h.
Kat: E2
kadencja 82/115
KOW: 4
obciążenie: 276
Rano - potworny wmordewind. Po południu, na tej samej trasie tylko w drugą stronę... co? Też wmordewind, no... może trochę mniejszy. I jak tu się nie wkurzyć.
W dodatku wczoraj mnie zlało, dzisiaj mnie zaś zlało dość poważnie...
Dwa takie dni i od razu człowiek przestaje mieć ochotę na rower. Piekło i szatani.
I weź tu człowieku poza tym zrób trening pt. "spokojna jazda". Jak tętno przy 20 km/h przy takiej wichurze od razu leci powyżej strefy wytrzymałościowej. Żeby jechać wytrzymałościówkę musiałabym chyba zwolnić do 15 km/h.
Kat: E2
kadencja 82/115
KOW: 4
obciążenie: 276
zieeew
Czwartek, 7 kwietnia 2011 Kategoria dojazdy
| Km: | 18.09 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:03 | km/h: | 17.23 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 151151 ( 83%) | HRavg | 125( 69%) |
| Kalorie: | 974kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Zieeeew, ziieeeeeewww... jechałam do pracy rozdziawiając paszczę, ziewałam jak krokodyl. Dziwne, że mi żadne ptaki nie powpadały. I jechało mi się ciężko... do momentu, kiedy się zorientowałam, że chyba mam za nisko siodło. Pewnie źle ustawiłam po transporcie roweru po Mazovii w Otwocku i jakoś nie zwróciłam na to uwagi.
Jak poprawiłam siodło to się okazało, że wcale nie jestem taka zdechła :)
Ale mimo wszystko... zieewww...
Jak poprawiłam siodło to się okazało, że wcale nie jestem taka zdechła :)
Ale mimo wszystko... zieewww...
miało być z narastającą prędkością
Środa, 6 kwietnia 2011 Kategoria dojazdy, trening
| Km: | 22.11 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:12 | km/h: | 18.43 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 155155 ( 86%) | HRavg | 123( 68%) |
| Kalorie: | 976kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
No właśnie. Miało być z narastającą prędkością a wyszło jak zwykle. To znaczy, ogólnie złe samopoczucie, które mnie jeszcze trzymało od poranka a poza tym światła, wmordewind i w ogóle. Odcięło mi prąd na 12-tym kilometrze.
Załamana trochę jestem generalnie. Abstrahując od mojego dzisiejszego samopoczucia, ostatnio mam wrażenie kompletnego braku siły... :(
kadencja 86/115
KOW: 5
obciążenie: 360
Załamana trochę jestem generalnie. Abstrahując od mojego dzisiejszego samopoczucia, ostatnio mam wrażenie kompletnego braku siły... :(
kadencja 86/115
KOW: 5
obciążenie: 360
do pracy
Środa, 6 kwietnia 2011 Kategoria dojazdy
| Km: | 9.33 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:35 | km/h: | 15.99 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 147147 ( 81%) | HRavg | 113( 62%) |
| Kalorie: | 596kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Po wczorajszym dniu byłam zmęczona, smutna, rozbita, bez nastroju na cokolwiek. Nawet nie chciało mi się rowerem jechać, ale z odruchu jednak pojechałam rowerem. Jechało mi się okropnie. Czułam się słabo, nogi się nie chciały kręcić, jechałam ślamazarnie i kompletnie bez radości, która zwykle temu towarzyszy.
Awantura
Wtorek, 5 kwietnia 2011 Kategoria dojazdy, trening
| Km: | 26.89 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:43 | km/h: | 15.66 |
| Pr. maks.: | 25.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 166166 ( 92%) | HRavg | 133( 73%) |
| Kalorie: | 1741kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Nie wyspałam się. Zrobił mi się pryszcz na nosie. Zimno. Ciężko mi się jechało do pracy. Pod pracą zorientowałam się, że przednie koło nie bardzo się chce kręcić. Poprawianie nic nie dało. Zaklęłam sobie szpetnie i poszłam pracować. W pracy tyle roboty, że nie bardzo wiadomo za co najpierw się zabrać. W dodatku pokłóciłam się z Markiem. Pół dnia ryczałam, oczywiście z pracy nici. Musiałam zostać w pracy dłużej potem, żeby trochę nadrobić. Miałam robić podjazdy na Agrykoli z Krzychem, ale musiałam to odwołać. Odreagowałam później na Kopie Cwila. Zamiast 10 podjazdów zrobiłam 12, bez przerw i odpoczynków. Zajęło mi to około 20 minut (licząc z nawrotami).
Potem pojechałam do Airbika bo miałam zwrócić testowy mostek. Jedyne co dobre z tego dnia, to że Wojtek pozwolił mi jeszcze mostek testować do poniedziałku. Za to dowiedziałam się, że mam skrzywioną tarczę i to dlatego przednie koło się nie chciało kręcić. Naprostowali, ale chyba czeka mnie inwestycja.
nawrót 1: 1:35, HR 149/164, kadencja 82/96
nawrót 2: 1:23, HR 151/162, kadencja 87/109
nawrót 3: 1:44, HR 152/162, kadencja 82/98
nawrót 4: 1:34, HR 150/158, kadencja 71/85
nawrót 5: 1:45, HR 152/161, kadencja 84/112
nawrót 6: 1:40, HR 151/160, kadencja 84/92
nawrót 7: 1:43, HR 154/162, kadencja 80/102
nawrót 8: 1:31, HR 156/164, kadencja 78/95
nawrót 9: 1:35, HR 158/166, kadencja 75/89
nawrót 10: 1:35, HR 157/165, kadencja 80/98
nawrót 11: 1:40, HR 156/166, kadencja 79/93
nawrót 12: 1:23, HR 155/161, kadencja 77/87
kadencja 82/112
KOW: 4
obciążenie: 412
Potem pojechałam do Airbika bo miałam zwrócić testowy mostek. Jedyne co dobre z tego dnia, to że Wojtek pozwolił mi jeszcze mostek testować do poniedziałku. Za to dowiedziałam się, że mam skrzywioną tarczę i to dlatego przednie koło się nie chciało kręcić. Naprostowali, ale chyba czeka mnie inwestycja.
nawrót 1: 1:35, HR 149/164, kadencja 82/96
nawrót 2: 1:23, HR 151/162, kadencja 87/109
nawrót 3: 1:44, HR 152/162, kadencja 82/98
nawrót 4: 1:34, HR 150/158, kadencja 71/85
nawrót 5: 1:45, HR 152/161, kadencja 84/112
nawrót 6: 1:40, HR 151/160, kadencja 84/92
nawrót 7: 1:43, HR 154/162, kadencja 80/102
nawrót 8: 1:31, HR 156/164, kadencja 78/95
nawrót 9: 1:35, HR 158/166, kadencja 75/89
nawrót 10: 1:35, HR 157/165, kadencja 80/98
nawrót 11: 1:40, HR 156/166, kadencja 79/93
nawrót 12: 1:23, HR 155/161, kadencja 77/87
kadencja 82/112
KOW: 4
obciążenie: 412







