kanteleblog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(19)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy kantele.bikestats.pl

linki

pompujemy

Wtorek, 7 czerwca 2011 Kategoria trening siłowy, trening
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: 00:10 km/h: 0.00
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m Aktywność: Jazda na rowerze
12 + 13 + 10 + 10 + 12
Kiepska sprawa, nie udało mi się zrobić pełnego ćwiczenia dzisiaj.
W ostatniej serii miało być 15 ale nie dałam rady.

WKK Kabaty - ścieżki znane ale nieznane

Wtorek, 7 czerwca 2011 Kategoria trening
Km: 22.85 Km teren: 15.00 Czas: 02:08 km/h: 10.71
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: 158158 ( 87%) HRavg 125( 69%)
Kalorie: kcal Podjazdy: m Sprzęt: Scott Scale 70 Aktywność: Jazda na rowerze
Chyba Błażej nie bardzo miał pomysł dzisiaj na trening :) Jeździliśmy znaną już trasą wokół parku linowego w Powsinie, z rozbiegówką zahaczającą o pewien zjazd (na krawędzi Skarpy Ursynowskiej, przy ogrodzeniu z siatki), którego w zeszłym roku nie podjęłam się zjechać. W tym roku popatrzyłam na niego z góry, jadąc... i hę? Dlaczego to sprawiło mi taki problem wtedy? Zjechałam bez większych oporów. Ale stwierdziliśmy z Krzychem, że złagodniał ten zjazd od zeszłego roku (wtedy była tam wyjeżdżona rynna, teraz jest płasko i dość szeroko).
W ogóle to nasza pętelka mocno się zmieniła od ostatniego razu. Zarosło, w jednym miejscu zwalone po burzy drzewo całkowicie zmieniło architekturę terenu. W dodatku na podjazdach zrobiła się warstwa lekko wilgotnego piasku, który miał słabą przyczepność i koło uślizgiwało się na nim, oraz na mokrych korzeniach. Jeden podjazd, z którym dotychczas nie miałam problemów, zrobił się dla mnie nieprzejezdny. Deszcz wypłukał piasek i wylazły ogromne korzenie, w jednym miejscu zrobił się próg. Teoretycznie co prawda dałoby się objechać te korzenie i ten próg jakoś bokiem ale pech chciał, że akurat w tym miejscu trzeba by się może podeprzeć nogą a bloki zapchały mi się błotem i nie chciały szybko wypinać. Więc dwa razy w tym miejscu rypnęłam z impetem, raz na korzenie. Mam takiego sińca na tyłku i udzie, że hej - zrobił się fioletowy od razu po treningu - nie chcę wiedzieć, co będzie jutro ;)
Pod koniec treningu napatoczył się Tomski na swym nowym bajku z dużymi kółkami :) Nie chciał z nami jeździć, ale odgrażał się, że może za tydzień... :)

kadencja 71/166
KOW: 6 (768)

praca

Wtorek, 7 czerwca 2011 Kategoria dojazdy
Km: 18.13 Km teren: 0.00 Czas: 00:54 km/h: 20.14
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: 166166 ( 92%) HRavg 121( 67%)
Kalorie: kcal Podjazdy: m Sprzęt: Scott Scale 70 Aktywność: Jazda na rowerze
Coś tam dzisiaj pobiłam chyba wszelkie rekordy. Z pracy jechałam (w lekkim wmordewindzie) zwykłą trasą niecałe 24 minuty, to jakieś szaleństwo jest.
W dodatku postanowiłam się sprawdzić na łuku z Puławskiej -> Dolinka Służewiecka (ulicą ofkorz) i wjechałam cały bez redukowania biegu (przełożenie 2x9), 35 km/h, jeszcze wstałam na pedałach, zwolniłam gdzieś pod koniec do 26 km/h. W zeszłym roku wjeżdżałam na bodajże 2x7 czy tam 2x6 czy coś koło tego, zaczynając od 30 km/h i zwalniając do 22 km/h. Hell, yeah :D
Kocham swój rower :)

regeneracja...? chyba w snach

Poniedziałek, 6 czerwca 2011 Kategoria dojazdy, trening, cele i podsumowania sezonu
Km: 31.87 Km teren: 0.00 Czas: 01:37 km/h: 19.71
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: 160160 ( 88%) HRavg 126( 70%)
Kalorie: kcal Podjazdy: m Sprzęt: Scott Scale 70 Aktywność: Jazda na rowerze
Ja to nie powinnam wsiadać na rower jak chcę się regenerować. Wiecie, jak trudno jest spokojnym tempem jechać do domu?
No, są takie dni, gdy jest to po prostu niemożliwe. Tak jak dzisiaj.
Przy Gagarina przypięłam się do koła jakiemuś gościowi z seksowną... kadencją (tak na oko zbliżoną do mojej) na Specowym czarnym fullu i z dredami. Po jakimś czasie chyba się zniecierpliwił, że korzystam z jego osłony antywmordewindowej bo mocno zwolnił. Wziął mnie na przetrzymanie, bo ja się z kolei po chwili zniecierpliwiłam, że się wlecze i go wyprzedziłam, na co on mi się przypiął do koła.
I tak jechaliśmy, zmieniając się co jakiś czas, aż do skrzyżowania Sobieskiego z Wilanowską. Czekając na światło na skrzyżowaniu, wyszczerzyliśmy się do siebie.
Za skrzyżowaniem dałam zmianę i dałam w rurę, ale jak obejrzałam się na Przyczółkowej, to gościa już nie było.
Ciekawe, czy po prostu odjechał w inną stronę, czy może odpadł...? Tak sobie pochlebiam, że może odpadł ;) bo w tym wmordewindzie zapierdzielałam 27 km/h, sama nie wiem jak mi się to udało, ale w końcu sama dałam spokój jak zobaczyłam, że go nie ma.

Tak nawiasem mówiąc, przemyślałam ostatnio kilka kwestii i po konsultacji z Damianem postanowiłam zweryfikować cele na ten sezon. Połowa sezonu minęła i dochodzę do wniosku, że cele, które wyznaczyłam sobie pod koniec zeszłego roku są zbyt łatwe.

A więc nowe cele, bardziej już pod kątem rywalizacji.
Wbrew temu co piszą chłopaki, raczej nie mam szans na 3 miejsce w generalce w swojej kategorii, bo jest zbyt wiele dziewczyn jeżdżących szybciej ode mnie. Tak naprawdę nawet nie mam szans na pierwszą 5-tkę jeśli te wszystkie harpaganki zrobią "calaka", tzn. zestaw 8 liczących się do klasyfikacji maratonów.
Jednak myślę, że wyznaczenie sobie bycia w pierwszej siódemce będzie niezłym wyzwaniem.

Edit 9/06/2011:
A więc pierwszy cel: być w pierwszej siódemce w generalce K3 Mazovii
A więc pierwszy cel: być w pierwszej trójce w generalce K3 Mazovii
(wszystko przez Damiana)

Drugi cel... przykro mi Krzysiu, ale "it's personal" - być lepszą od Ciebie we wszystkich maratonach, w których wspólnie weźmiemy udział do końca sezonu ;)

Trzeci cel: przywieźć jeszcze co najmniej jeden puchar w tym sezonie do domu :)

Czwarty cel chyba trochę mniej wymierny... przeżyć Szydłowiec i Skarżysko ;) To już bardziej taki osobisty cel...

A główny cel pośredni, poprawić technikę jazdy w terenie i siłę.

Legionowska Dycha

Niedziela, 5 czerwca 2011 Kategoria bieganie, zawody biegowe
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:03 km/h: 0.00
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m Sprzęt: Scott Scale 70 Aktywność: Jazda na rowerze
AaaaAAAaaa uff, jak gorąco, puff, jak gorąco.... a tu dupa, zapisało się na 10 km to trzeba biec teraz bo inaczej wpisowe przepadnie :) Zresztą po cichu liczyłam na kolejną życiówkę. A jeszcze bardziej po cichu na złamanie 1h, a co.

Pierwsze 5 km w sumie całkiem fajnie mi się biegło, chociaż już na zawrotce po pierwszej pętli uznałam, że na złamanie 1h jeszcze za wcześnie. Nie da rady bo na połmetku było ciut powyżej 30 min. Ale może chociaż życiówka.
Gorąco było okrutnie, na szczęście w połowie strażacy ustawili "kurtynę wodną", która dała przyjemne orzeźwienie, oraz był bufet z wodą. Poza tym na trasie stali mieszkańcy i polewali z węży do podlewania ogródka :D
Oczywiście, jak zwykle za szybko zaczęłam i tempo spadało z każdym kilometrem.
Po 6 km zaczęło być coraz gorzej i coraz trudniej. Do tego stopnia, że około 8 kilometra już straciłam nadzieję na pobicie życiówki. Jednak starałam się trzymać wzrokowy kontakt z tylną częścią ciała biegnącej przed nami pary :) Czasem nawet zamieniliśmy z nimi kilka motywujących słów. To trochę pomogło. Pomogło do tego stopnia, że gdy oni w pewnym momencie zaczęli iść, to ich wyprzedziliśmy. Na 9 kilometrze z przerażeniem stwierdziłam, że muszę biec w tempie 6 min/km żeby zrobić życiówkę i się trochę załamałam bo już byłam u kresu sił. Jednak dałam z siebie wszystko i ledwo zipiąc, sapiąc, harcząc (Marek chyba już myślał, że padnę trupem i nie dobiegnę), wykręciłam na tym ostatnim kilometrze 05:49.


... No to mam życiówkę, ale to była chyba najtrudniejsza moja dotychczasowa życiówka!

netto: 01:02:38
Open: 35/62
K3: 14/28

HR: 166/179
KOW: 9 (567)

pompujemy

Piątek, 3 czerwca 2011 Kategoria trening siłowy, trening
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: 00:10 km/h: 0.00
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m Aktywność: Jazda na rowerze
10 + 12 + 9 + 9 + 14

powtórzenia - Lasek Kabacki

Piątek, 3 czerwca 2011 Kategoria dojazdy, trening
Km: 33.50 Km teren: 10.00 Czas: 01:52 km/h: 17.95
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: 149149 ( 82%) HRavg 112( 62%)
Kalorie: kcal Podjazdy: m Sprzęt: Scott Scale 70 Aktywność: Jazda na rowerze
Nawet się dzisiaj zastanawiałam, czy nie odpuścić sobie zaplanowanych powtórzeń i nie zrobić day off w postaci spokojnej pokrętki po lesie bo w tym tygodniu jestem tak zmęczona, jakbym co najmniej półmaraton przebiegła. Ale w końcu jednak zrobiłam te powtórzenia... Jednak nie zapuszczałam się w kabackie chaszcze i single bo doszłam do wniosku, że nie mam na to siły. Trening po głównych kabackich szlakach.

kadencja: 84/114
KOW: 5 (560)

do pracy

Piątek, 3 czerwca 2011 Kategoria dojazdy
Km: 9.31 Km teren: 0.00 Czas: 00:32 km/h: 17.46
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: 133133 ( 73%) HRavg 112( 62%)
Kalorie: kcal Podjazdy: m Sprzęt: Scott Scale 70 Aktywność: Jazda na rowerze
Nic ciekawego, standardowa traska do pracy. Nie za szybko, bo strasznie ostatnio mam nogi zmęczone. W dodatku jest gorąco...

leniwe kręcenie

Czwartek, 2 czerwca 2011 Kategoria dojazdy
Km: 31.69 Km teren: 0.00 Czas: 01:42 km/h: 18.64
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: 141141 ( 78%) HRavg 116( 64%)
Kalorie: kcal Podjazdy: m Sprzęt: Scott Scale 70 Aktywność: Jazda na rowerze
Rano miałam tak zmęczone nogi, że dawno chyba tak nie było. Kompletnie nie chciały się ruszać. Jechałam do pracy jak mucha w smole, 20-21 km/h. Z pracy trochę lepiej ale tylko dlatego, że wiaterek był w plecy. Dokręciłam jednak do planowych 30 km bo takie delikatne kręcenie mnie nie męczy. Ale rekordowo niskie średnie tętno dzisiaj (116).

zmęczenie materiału

Środa, 1 czerwca 2011 Kategoria dojazdy, trening
Km: 32.69 Km teren: 0.00 Czas: 01:48 km/h: 18.16
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: 161161 ( 89%) HRavg 124( 68%)
Kalorie: kcal Podjazdy: m Sprzęt: Scott Scale 70 Aktywność: Jazda na rowerze
Nogi cały czas zmęczone po zawodach i po wtorkowym treningu WKK. Rano ciężko mi się było rozkręcić, ale jakoś poszło. Po południu planowałam tym razem naprawdę spokojnie i odpoczynkowo pojechać przez Wilanów ale znowu się nie udało bo spotkałam Aretzky'ego. Na początek nieco mnie zirytował, bo wystraszył babulkę, która akurat miała to nieszczęście, że wczłapała na ścieżkę rowerową. Ja rozumiem, straszyć idiotów na ścieżkach, ale babulka, ledwo łażąca i pewnie ledwo widząca, prawdopodobnie w ogóle nie widząca znaków na ścieżce rowerowej - a jeśli widząca - to nie wiedząca co one znaczą... mogła dostać zawału i co wtedy? :P
Po chwili spotkaliśmy jeszcze jednego cyklotyka, znajomka Aretzky'ego. Chłopaki we dwóch narzucili takie tempo, że się zasapałam z deka. Chcieli mnie wypróbować, czy co?
Na szczęście nie trwało to długo bo drugi cyklotyk niezadługo odłączył się i pomknął w innym kierunku, zaś z Aretzkym jechaliśmy jeszcze kawałek razem, ale już spokojniej.
Przyczółkową już jechałam sama, naprawdę relaksowo...

kadencja 81/124
KOW: 4 (432)

kategorie bloga

Moje rowery

KTM Strada 2000 24420 km
Scott Scale 740 6502 km
Scott Scale 70 18070 km
b'twin Triban 3 (sprzedany) 2423 km
Scott Scale 80 (skradziony) 507 km
Giant Rincon (sprzedany) 9408 km
Trenażer 51 km
rower z Veturilo 323 km

szukaj

archiwum