Wpisy archiwalne w kategorii
trening
| Dystans całkowity: | 30825.36 km (w terenie 1180.74 km; 3.83%) |
| Czas w ruchu: | 1795:05 |
| Średnia prędkość: | 19.55 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 53.20 km/h |
| Suma podjazdów: | 23423 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 186 (103 %) |
| Maks. tętno średnie: | 167 (91 %) |
| Suma kalorii: | 108933 kcal |
| Liczba aktywności: | 1173 |
| Średnio na aktywność: | 32.38 km i 1h 31m |
| Więcej statystyk | |
Awantura
Wtorek, 5 kwietnia 2011 Kategoria dojazdy, trening
| Km: | 26.89 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:43 | km/h: | 15.66 |
| Pr. maks.: | 25.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 166166 ( 92%) | HRavg | 133( 73%) |
| Kalorie: | 1741kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Nie wyspałam się. Zrobił mi się pryszcz na nosie. Zimno. Ciężko mi się jechało do pracy. Pod pracą zorientowałam się, że przednie koło nie bardzo się chce kręcić. Poprawianie nic nie dało. Zaklęłam sobie szpetnie i poszłam pracować. W pracy tyle roboty, że nie bardzo wiadomo za co najpierw się zabrać. W dodatku pokłóciłam się z Markiem. Pół dnia ryczałam, oczywiście z pracy nici. Musiałam zostać w pracy dłużej potem, żeby trochę nadrobić. Miałam robić podjazdy na Agrykoli z Krzychem, ale musiałam to odwołać. Odreagowałam później na Kopie Cwila. Zamiast 10 podjazdów zrobiłam 12, bez przerw i odpoczynków. Zajęło mi to około 20 minut (licząc z nawrotami).
Potem pojechałam do Airbika bo miałam zwrócić testowy mostek. Jedyne co dobre z tego dnia, to że Wojtek pozwolił mi jeszcze mostek testować do poniedziałku. Za to dowiedziałam się, że mam skrzywioną tarczę i to dlatego przednie koło się nie chciało kręcić. Naprostowali, ale chyba czeka mnie inwestycja.
nawrót 1: 1:35, HR 149/164, kadencja 82/96
nawrót 2: 1:23, HR 151/162, kadencja 87/109
nawrót 3: 1:44, HR 152/162, kadencja 82/98
nawrót 4: 1:34, HR 150/158, kadencja 71/85
nawrót 5: 1:45, HR 152/161, kadencja 84/112
nawrót 6: 1:40, HR 151/160, kadencja 84/92
nawrót 7: 1:43, HR 154/162, kadencja 80/102
nawrót 8: 1:31, HR 156/164, kadencja 78/95
nawrót 9: 1:35, HR 158/166, kadencja 75/89
nawrót 10: 1:35, HR 157/165, kadencja 80/98
nawrót 11: 1:40, HR 156/166, kadencja 79/93
nawrót 12: 1:23, HR 155/161, kadencja 77/87
kadencja 82/112
KOW: 4
obciążenie: 412
Potem pojechałam do Airbika bo miałam zwrócić testowy mostek. Jedyne co dobre z tego dnia, to że Wojtek pozwolił mi jeszcze mostek testować do poniedziałku. Za to dowiedziałam się, że mam skrzywioną tarczę i to dlatego przednie koło się nie chciało kręcić. Naprostowali, ale chyba czeka mnie inwestycja.
nawrót 1: 1:35, HR 149/164, kadencja 82/96
nawrót 2: 1:23, HR 151/162, kadencja 87/109
nawrót 3: 1:44, HR 152/162, kadencja 82/98
nawrót 4: 1:34, HR 150/158, kadencja 71/85
nawrót 5: 1:45, HR 152/161, kadencja 84/112
nawrót 6: 1:40, HR 151/160, kadencja 84/92
nawrót 7: 1:43, HR 154/162, kadencja 80/102
nawrót 8: 1:31, HR 156/164, kadencja 78/95
nawrót 9: 1:35, HR 158/166, kadencja 75/89
nawrót 10: 1:35, HR 157/165, kadencja 80/98
nawrót 11: 1:40, HR 156/166, kadencja 79/93
nawrót 12: 1:23, HR 155/161, kadencja 77/87
kadencja 82/112
KOW: 4
obciążenie: 412
pierwszy dzień po BG Fit
Piątek, 1 kwietnia 2011 Kategoria trening, dojazdy
| Km: | 25.26 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:21 | km/h: | 18.71 |
| Pr. maks.: | 33.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 162162 ( 90%) | HRavg | 134( 74%) |
| Kalorie: | 1069kcal | Podjazdy: | 235m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
AaaaaAAA!!! Nie umiem jeździć na rowerze! Normalnie załamka. Wolna kadencja, zsuwanie się z siodła, szybko złapało mnie zmęczenie.
Tak było rano. Ale jakoś dotoczyłam się do pracy.
Po południu przejazd do klubu na imprezę integracyjną już był lepszy. Chociaż strasznie ciężko mi się jechało bo był bardzo silny wmordewind, to jakoś chyba już mój tyłek "zaskoczył". Już kadencja wyraźnie wyższa a zmęczenie nie wynikało z pozycji tylko z wmordewindu.
Po imprezie do domu, już z wiatrem, jechało mi się całkiem dobrze.
Być może pierwszy szok już minął i teraz będzie już tylko lepiej...
Zastanawiam się nad wycieczką jutro, żeby sprawdzić, czy ból barków zniknął. Ale nie chciałabym się skatować przed Mazovią... No nic, jeszcze się zastanowię.
kadencja 84/118
KOW: 5
obciążenie: 405
Tak było rano. Ale jakoś dotoczyłam się do pracy.
Po południu przejazd do klubu na imprezę integracyjną już był lepszy. Chociaż strasznie ciężko mi się jechało bo był bardzo silny wmordewind, to jakoś chyba już mój tyłek "zaskoczył". Już kadencja wyraźnie wyższa a zmęczenie nie wynikało z pozycji tylko z wmordewindu.
Po imprezie do domu, już z wiatrem, jechało mi się całkiem dobrze.
Być może pierwszy szok już minął i teraz będzie już tylko lepiej...
Zastanawiam się nad wycieczką jutro, żeby sprawdzić, czy ból barków zniknął. Ale nie chciałabym się skatować przed Mazovią... No nic, jeszcze się zastanowię.
kadencja 84/118
KOW: 5
obciążenie: 405
siłka
Środa, 30 marca 2011 Kategoria trening, trening siłowy
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:05 | km/h: | 0.00 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Po dwóch seriach standardowych dzisiaj miałam dość. Chyba jeszcze nie zregenerowałam się po Półmaratonie. Zmusiłam się jeszcze do trzeciej serii i spasowałam.
Zwiększyłam "wiosłowanie" do 20 powtórzeń.
Przy wspięciach na palce cały czas daje mi się we znaki zimowa kontuzja. Mam wrażenie, jakbym miała za krótkie ścięgno, gdzieś przy kostce. Nie mogę zrobić wspięcia na lewej noce tak wysokiego, jak bym mogła w normalnych warunkach, tak jakby to ścięgno mi nie dawało.
KOW: 4
obciążenie: 260
Zwiększyłam "wiosłowanie" do 20 powtórzeń.
Przy wspięciach na palce cały czas daje mi się we znaki zimowa kontuzja. Mam wrażenie, jakbym miała za krótkie ścięgno, gdzieś przy kostce. Nie mogę zrobić wspięcia na lewej noce tak wysokiego, jak bym mogła w normalnych warunkach, tak jakby to ścięgno mi nie dawało.
KOW: 4
obciążenie: 260
wiosna!
Środa, 30 marca 2011 Kategoria trening
| Km: | 22.06 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:09 | km/h: | 19.18 |
| Pr. maks.: | 33.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 166166 ( 92%) | HRavg | 132( 73%) |
| Kalorie: | 871kcal | Podjazdy: | 51m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Nooooooooo.... wreszcie.... moja zaufana stacja meteo pokazała mi przed wyjściem z pracy +18 stopni. No upał normalnie :) A ja ubrana jak na sybir. Grube, zimowe spodnie, gruba bluza, ciepłe rękawice. Miałam na zmianę co prawda rękawice cieńsze, ale również długopalczaste. Dobrze, że chociaż ochraniaczy na buty mogłam się pozbyć :)
Dzisiaj jazda z narastającą prędkością. Nie wiem jak mi to wyszło, chyba słabo (przeszkadzajki w postaci świateł), ale nareszcie mogłam sobie pozap... :) Rzadko mi się zdarza taki trening ;D
Wróciłam do domu z bananem na twarzy, nie mieszczącym mi się między uszami :) Trochę mi gorąco było, spociłam się jak ruda mysz, ale trudno :)
kadencja 85/126
KOW: 5
obciążenie: 330
Dzisiaj jazda z narastającą prędkością. Nie wiem jak mi to wyszło, chyba słabo (przeszkadzajki w postaci świateł), ale nareszcie mogłam sobie pozap... :) Rzadko mi się zdarza taki trening ;D
Wróciłam do domu z bananem na twarzy, nie mieszczącym mi się między uszami :) Trochę mi gorąco było, spociłam się jak ruda mysz, ale trudno :)
kadencja 85/126
KOW: 5
obciążenie: 330
Centrum Olimpijskie na bis
Wtorek, 29 marca 2011 Kategoria dojazdy, trening
| Km: | 31.28 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:43 | km/h: | 18.22 |
| Pr. maks.: | 28.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 151151 ( 83%) | HRavg | 128( 71%) |
| Kalorie: | 1207kcal | Podjazdy: | 162m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Rano zimno, mimo tego, że temperatura na termometrze wyższa niż wczoraj, to w odczuciu chyba zimniej. Na łączce koło Kopy Cwila szron. A w szronie kwiatki. Krokusy jakieś czy przebiśniegi, nie wiem, nie znam się :)
Po pracy znowu mały wypadzik do Centrum Olimpijskiego. Tym razem po pakiet na Mazovię. CO robi się popularne wśród organizatorów imprez sportowych. Mazovia lepiej rozłożyła siły niż Półmaraton Warszawski bo biuro zawodów jest otwarte kilka dni więc nie ma tłumu. Za to coś sponsorzy nie dopisali,
określenie "pakiet startowy" nie bardzo pasuje. Dostaję tylko numer startowy na rower i kupon na posiłek w Otwocku i koniec, kropka. Nyndza panie... Aż się wróciłam już po wyjściu, bo pomyślałam że zapomnieli mi dać numeru na koszulkę. A tu wot, po prostu nie ma numerów na koszulkę... Mazovia chyba robi cięcia w budżecie. Smutne to.
rozgrzewka
20 min na twardym przełożeniu pod progiem tlenowym
rozjazd
KOW: 3
obciążenie: 309
Po pracy znowu mały wypadzik do Centrum Olimpijskiego. Tym razem po pakiet na Mazovię. CO robi się popularne wśród organizatorów imprez sportowych. Mazovia lepiej rozłożyła siły niż Półmaraton Warszawski bo biuro zawodów jest otwarte kilka dni więc nie ma tłumu. Za to coś sponsorzy nie dopisali,
określenie "pakiet startowy" nie bardzo pasuje. Dostaję tylko numer startowy na rower i kupon na posiłek w Otwocku i koniec, kropka. Nyndza panie... Aż się wróciłam już po wyjściu, bo pomyślałam że zapomnieli mi dać numeru na koszulkę. A tu wot, po prostu nie ma numerów na koszulkę... Mazovia chyba robi cięcia w budżecie. Smutne to.
rozgrzewka
20 min na twardym przełożeniu pod progiem tlenowym
rozjazd
KOW: 3
obciążenie: 309
letko deszczowy wypadzik po pakiet na Półmaraton Warszawski
Piątek, 25 marca 2011 Kategoria trening, wycieczki i inne spontany, dojazdy
| Km: | 31.81 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:04 | km/h: | 15.39 |
| Pr. maks.: | 30.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 158158 ( 89%) | HRavg | 125( 70%) |
| Kalorie: | 1519kcal | Podjazdy: | 413m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Po pracy kopnęłam się do Centrum Olimpijskiego, odebrać pakiety dla mnie i dla Marka na Półmaraton Warszawski. Pogoda była, prawdę mówiąc, paskudna. Ale skoro już się zadeklarowałam, że odbiorę, no to pojechałam. Wiało, próbowało padać, było okropnie zimno... brrr ohyda.
Biuro Półmaratonu było otwarte od 16-tej. Ja dotarłam około 16.30 i już były tłumy. Kolejka samochodów na niewielki parking, wąska uliczka dojazdowa, w dodatku obstawiona samochodami po obu stronach. Dzięki takim intelygentom płynny ruch dwustronny nie było możliwy. Nawet wyjechanie rowerem stamtąd okazało się nie lada wyzwaniem!
Na szczęście odbiór pakietów był zorganizowany sprawnie, więc odbiór zajął mi dosłownie chwilkę.
Wracając do domku spotkałam Arka, który wyszedł na swoje "16 czy 17 km", ale jak widzę po wpisie, pokręcił jednak trochę dłużej ;)
Jutro szykuje mi się dzień odpoczynku. A przed Półmaratonem rośnie mi już kulka w brzuchu, bo nigdy wcześniej nie biegłam takiego dystansu!
Kat: E2
kadencja 84/131
KOW: 3
obciążenie: 372
Biuro Półmaratonu było otwarte od 16-tej. Ja dotarłam około 16.30 i już były tłumy. Kolejka samochodów na niewielki parking, wąska uliczka dojazdowa, w dodatku obstawiona samochodami po obu stronach. Dzięki takim intelygentom płynny ruch dwustronny nie było możliwy. Nawet wyjechanie rowerem stamtąd okazało się nie lada wyzwaniem!
Na szczęście odbiór pakietów był zorganizowany sprawnie, więc odbiór zajął mi dosłownie chwilkę.
Wracając do domku spotkałam Arka, który wyszedł na swoje "16 czy 17 km", ale jak widzę po wpisie, pokręcił jednak trochę dłużej ;)
Jutro szykuje mi się dzień odpoczynku. A przed Półmaratonem rośnie mi już kulka w brzuchu, bo nigdy wcześniej nie biegłam takiego dystansu!
Kat: E2
kadencja 84/131
KOW: 3
obciążenie: 372
zimno! :(
Środa, 23 marca 2011 Kategoria dojazdy, trening
| Km: | 37.89 | Km teren: | 7.00 | Czas: | 02:24 | km/h: | 15.79 |
| Pr. maks.: | 39.40 | Temperatura: | °C | HRmax: | 155155 ( 87%) | HRavg | 124( 70%) |
| Kalorie: | 2076kcal | Podjazdy: | 293m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Chyba się dzisiaj wyletniłam za bardzo. Ale cóż, nie mam drugich ciepłych spodni a te jedyne co mam, powędrowały do prania bo już były tak brudne, że aż wstyd ;)
Wracałam do domu okrężną drogą, przez Lasek Kabacki. Chociaż ścieżki już są w większości uklepane, nadal jest się gdzie ubłocić. Nie planowałam się dzisiaj błocić, ale się nie dało bez ubłocenia ;)
Speniałam przed jedną straszliwą kałużą- rozlewiskiem, w której w dodatku w poprzek tkwił dość potężny konar. Przecież mam wywrotkę murowaną w tym miejscu ;)
Wróciłam się zatem i pojechałam równoległą ścieżką... jednak tam też natknęłam się na podobną kałużę. Ale no przecież nie dam się pokonać kałuży? Tym bardziej, że w tej konar tkwił wzdłuż, a więc nie trzeba było przez niego skakać ;)
Przejechałam bez szwanku i jestem z siebie bardzo dumna w związku z tym ;)
kat: E2
kadencja 83/117
KOW: 3
obciążenie: 432
Wracałam do domu okrężną drogą, przez Lasek Kabacki. Chociaż ścieżki już są w większości uklepane, nadal jest się gdzie ubłocić. Nie planowałam się dzisiaj błocić, ale się nie dało bez ubłocenia ;)
Speniałam przed jedną straszliwą kałużą- rozlewiskiem, w której w dodatku w poprzek tkwił dość potężny konar. Przecież mam wywrotkę murowaną w tym miejscu ;)
Wróciłam się zatem i pojechałam równoległą ścieżką... jednak tam też natknęłam się na podobną kałużę. Ale no przecież nie dam się pokonać kałuży? Tym bardziej, że w tej konar tkwił wzdłuż, a więc nie trzeba było przez niego skakać ;)
Przejechałam bez szwanku i jestem z siebie bardzo dumna w związku z tym ;)
kat: E2
kadencja 83/117
KOW: 3
obciążenie: 432
bliskie spotkania z kóniem
Wtorek, 22 marca 2011 Kategoria trening, dojazdy
| Km: | 37.95 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:58 | km/h: | 19.30 |
| Pr. maks.: | 30.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 164164 ( 92%) | HRavg | 138( 77%) |
| Kalorie: | 1371kcal | Podjazdy: | 243m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Dzisiaj trening interwałowy na mojej standardowej trasce.
rozgrzewka
powtórzenia 3 min x 2 min x 10
rozjazd
Strasznie dużo rowerzystów, niedzielnych, pro-siów trenujących, na MTB, na kolarkach... a wszyscy z przysłowiowym "bananem" :) Ja też. Chociaż przyznam, że miałam wrażenie, że oni tak na mój widok się szczerzą (może się usmarkałam albo co?). Ale nie, to chyba po prostu wiosna.
Dzisiaj mało nie zostałam rozdeptana przez konia podczas treningu oO
Jechała jakaś kobitka na klaczce, a za nimi hasał dość podrośnięty już źrebak. Kobitka na klaczce była przewidywalna, zjechała na bok. Źrebak, niestety, już tak przewidywalny nie był. Biegł prosto na mnie. Jak ja w bok, to on też. Aaaa!!! Na szczęście się zatrzymał w porę i udało mi się go wyminąć. Obyło się bez zderzenia :)
A wracając spotkałam młodego jakiegoś w krótkich spodenkach i w powiewającej koszulce z krótkim rękawem, na rowerze. Przygrzało chyba. Dopiero po chwili zauważyłam, że trenuje wpinanie i wypinanie SPD, buciki nowiuteńkie, błyszczące Shimano 076 :)... no cóż, pewnie właśnie dostał i z radości wyleciał z domu jak stał, nie zdążył się ubrać ;)
powt. 1: kadencja 109/115, HR 152/162
powt. 2: kadencja 106/109, HR 155/160
powt. 3: kadencja 104/117, HR 158/160
powt. 4: kadencja 105/114, HR 153/162
powt. 5: kadencja 104/113, HR 156/162
powt. 6: kadencja 107/111, HR 155/162
powt. 7: kadencja 105/111, HR 156/163
powt. 8: kadencja 104/114, HR 159/163
powt. 9: kadencja 103/105, HR 157/162
powt. 10: kadencja 103/108, HR 151/159
fajnie, w miarę równe tętno wyszło :)
KOW: 4
obciążenie: 472
kadencja 88/131
rozgrzewka
powtórzenia 3 min x 2 min x 10
rozjazd
Strasznie dużo rowerzystów, niedzielnych, pro-siów trenujących, na MTB, na kolarkach... a wszyscy z przysłowiowym "bananem" :) Ja też. Chociaż przyznam, że miałam wrażenie, że oni tak na mój widok się szczerzą (może się usmarkałam albo co?). Ale nie, to chyba po prostu wiosna.
Dzisiaj mało nie zostałam rozdeptana przez konia podczas treningu oO
Jechała jakaś kobitka na klaczce, a za nimi hasał dość podrośnięty już źrebak. Kobitka na klaczce była przewidywalna, zjechała na bok. Źrebak, niestety, już tak przewidywalny nie był. Biegł prosto na mnie. Jak ja w bok, to on też. Aaaa!!! Na szczęście się zatrzymał w porę i udało mi się go wyminąć. Obyło się bez zderzenia :)
A wracając spotkałam młodego jakiegoś w krótkich spodenkach i w powiewającej koszulce z krótkim rękawem, na rowerze. Przygrzało chyba. Dopiero po chwili zauważyłam, że trenuje wpinanie i wypinanie SPD, buciki nowiuteńkie, błyszczące Shimano 076 :)... no cóż, pewnie właśnie dostał i z radości wyleciał z domu jak stał, nie zdążył się ubrać ;)
powt. 1: kadencja 109/115, HR 152/162
powt. 2: kadencja 106/109, HR 155/160
powt. 3: kadencja 104/117, HR 158/160
powt. 4: kadencja 105/114, HR 153/162
powt. 5: kadencja 104/113, HR 156/162
powt. 6: kadencja 107/111, HR 155/162
powt. 7: kadencja 105/111, HR 156/163
powt. 8: kadencja 104/114, HR 159/163
powt. 9: kadencja 103/105, HR 157/162
powt. 10: kadencja 103/108, HR 151/159
fajnie, w miarę równe tętno wyszło :)
KOW: 4
obciążenie: 472
kadencja 88/131
siłówka
Niedziela, 20 marca 2011 Kategoria trening, trening siłowy
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:20 | km/h: | 0.00 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Standardowy zestaw ćwiczeń siłowych (4 serie) + rozciąganie, które ostatnio trochę zaniedbałam. Nie chciało mi się straszliwie, ale się przemogłam. Mam teraz poczucie dobrze spełnionego obowiązku :)
KOW: 3
obciążenie: 240
KOW: 3
obciążenie: 240
teren z AgaKa
Niedziela, 20 marca 2011 Kategoria trening, ze zdjęciami
| Km: | 32.47 | Km teren: | 24.00 | Czas: | 02:27 | km/h: | 13.25 |
| Pr. maks.: | 34.70 | Temperatura: | °C | HRmax: | 164164 ( 92%) | HRavg | 140( 79%) |
| Kalorie: | 2039kcal | Podjazdy: | 181m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Dzisiejszy trening nareszcie z kimś, kto nie harpagani ;) Tzn. z kobietką a nie z chłopakami. Umówiłam się z AgaKa z ForumRowerowego. I to był strzał w dziesiątkę. Wydaje się, że tempo i poziom zaawansowania mamy podobne. Jechało się bardzo fajnie, a ile się nagadałyśmy przy okazji...!
W Kabatach, wbrew apokaliptycznym wizjom Tomskiego, nie było wcale tak strasznie błotniście. W porównaniu do mojej wtorkowej rundki po Lasku, to wręcz sucho ;)
Oczywiście udało się ubłocić, ale nie było ekstremalnie. W każdym razie rower i ja - do prania.

Było super. Trochę treningu techniki jazdy w błocie, kilka podjazdów i zjazdów, ze trzy rundki po mojej ulubionej górce.
W perspektywie zaś ściganie się z Agą na Mazovii za dwa tygodnie :D
Kat: S5
kadencja 80/118
KOW: 5
obciążenie: 735
W Kabatach, wbrew apokaliptycznym wizjom Tomskiego, nie było wcale tak strasznie błotniście. W porównaniu do mojej wtorkowej rundki po Lasku, to wręcz sucho ;)
Oczywiście udało się ubłocić, ale nie było ekstremalnie. W każdym razie rower i ja - do prania.

Było super. Trochę treningu techniki jazdy w błocie, kilka podjazdów i zjazdów, ze trzy rundki po mojej ulubionej górce.
W perspektywie zaś ściganie się z Agą na Mazovii za dwa tygodnie :D
Kat: S5
kadencja 80/118
KOW: 5
obciążenie: 735







