Wpisy archiwalne w miesiącu
Styczeń, 2012
Dystans całkowity: | 146.20 km (w terenie 45.00 km; 30.78%) |
Czas w ruchu: | 45:30 |
Średnia prędkość: | 17.83 km/h |
Maks. tętno maksymalne: | 177 (98 %) |
Maks. tętno średnie: | 164 (91 %) |
Liczba aktywności: | 32 |
Średnio na aktywność: | 29.24 km i 1h 25m |
Więcej statystyk |
kolano strikes back
Środa, 25 stycznia 2012 Kategoria trening, bieganie
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:04 | km/h: | 0.00 |
Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 177177 ( 98%) | HRavg | 164( 91%) |
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze |
Dzisiaj test kolana, czyli trening biegowy. Od tego testu zależało, czy zapiszę się na Półmaraton Wiązowski. U ortopedy po USG jeszcze nie byłam (mam daleki termin), ale lekarz od USG powiedział, że jest lekkie "nadwyrężenie" i że wystarczy dać kolanu odpocząć. Więc dałam mu odpocząć i to całkiem długo bo przez 2 tygodnie nie biegałam (tylko raz na nartach). Od tamtej pory wydawało się, że wszystko jest w porządku.
Niestety, nie jest. Kolano zaczęło lekko dawać o sobie znać w okolicach 6 kilometra. Przy 7,5 km, po tym jak zbiegłam i potem wbiegłam po schodach metra, osiągnęło apogeum. Potem przestało boleć i tylko nieco ćmiło, aż do końca treningu.
Niestety, zaczęło znów boleć po zakończeniu treningu.
Nie bardzo wiem co mam zrobić w tej sytuacji. Do Wiązowny jeszcze miesiąc - ale jeśli będę robić treningi biegowe to kolano będzie mnie nadal napylać. Jeśli nie będę robić treningów biegowych to mogę nie przebiec półmaratonu albo się w połowie dystansu dowiem, że kolano odmawia dalszej współpracy.
Bieg w Wiązownie miał być testem przed jednym z tegorocznych celów - Półmaratonem Warszawskim. Testem, czy w ogóle jestem w stanie przebiec ten dystans. Tzn. przebiec, a nie przeczłapać.
Rady mile widziane...
4 km rozgrzewka
4 km OWB2 (5:57)
ok 2km rozbieganie
Niestety, nie jest. Kolano zaczęło lekko dawać o sobie znać w okolicach 6 kilometra. Przy 7,5 km, po tym jak zbiegłam i potem wbiegłam po schodach metra, osiągnęło apogeum. Potem przestało boleć i tylko nieco ćmiło, aż do końca treningu.
Niestety, zaczęło znów boleć po zakończeniu treningu.
Nie bardzo wiem co mam zrobić w tej sytuacji. Do Wiązowny jeszcze miesiąc - ale jeśli będę robić treningi biegowe to kolano będzie mnie nadal napylać. Jeśli nie będę robić treningów biegowych to mogę nie przebiec półmaratonu albo się w połowie dystansu dowiem, że kolano odmawia dalszej współpracy.
Bieg w Wiązownie miał być testem przed jednym z tegorocznych celów - Półmaratonem Warszawskim. Testem, czy w ogóle jestem w stanie przebiec ten dystans. Tzn. przebiec, a nie przeczłapać.
Rady mile widziane...
4 km rozgrzewka
4 km OWB2 (5:57)
ok 2km rozbieganie
ćwiczonka
Wtorek, 24 stycznia 2012 Kategoria trening, trening siłowy
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:10 | km/h: | 0.00 |
Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze |
Ćwiczonka siłowe i stabilizacja, zestaw BC. Ciekawe, najgorzej robiło mi się brzuszki i sprężynę. Brzuszki w jakimś takim leniwym tempie. Owszem, zrobiłam przepisową ilość w każdej serii, ale coraz wolniej, coraz wolniej... A sprężyna, no cóż, może to efekt zrobionych wcześniej pompek :)
B
sprężyna (ściąganie do klatki piersiowej) 4x20
podciąganie gryfu 4x20 (+2x2,5kg)
C
wypad z obciążeniem x5 (ćw. stabilizacyjne)
pseudopompka na piłce rehabilitacyjnej x5 (ćw. stabilizacyjne)
brzuszki ze skrętem 4x40
B
sprężyna (ściąganie do klatki piersiowej) 4x20
podciąganie gryfu 4x20 (+2x2,5kg)
C
wypad z obciążeniem x5 (ćw. stabilizacyjne)
pseudopompka na piłce rehabilitacyjnej x5 (ćw. stabilizacyjne)
brzuszki ze skrętem 4x40
Haendel i Czajkowski
Wtorek, 24 stycznia 2012 Kategoria trening, trenażer
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:31 | km/h: | 0.00 |
Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 168168 ( 93%) | HRavg | 131( 72%) |
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Trenażer | Aktywność: Jazda na rowerze |
Pół godziny spokojnego kręcenia z 2 min. akcentem pod koniec.
Dzisiaj nietypowy kompan do treningu, bo akurat włączyło mi się Mezzo. A tam, najpierw facet śpiewający Haendla damskim głosem. Sądziłam, że w obecnych czasach normalny facet nie dałby się wykastrować dla możliwości takiego śpiewania, ale najwyraźniej jest inaczej ;) Potem leciała "Iolanta" Czajkowskiego... dość nudna jednak. Na szczęście to już pod koniec treningu.
kadencja 94/116
KOW: 3 (93)
Dzisiaj nietypowy kompan do treningu, bo akurat włączyło mi się Mezzo. A tam, najpierw facet śpiewający Haendla damskim głosem. Sądziłam, że w obecnych czasach normalny facet nie dałby się wykastrować dla możliwości takiego śpiewania, ale najwyraźniej jest inaczej ;) Potem leciała "Iolanta" Czajkowskiego... dość nudna jednak. Na szczęście to już pod koniec treningu.
kadencja 94/116
KOW: 3 (93)
pompujemy
Wtorek, 24 stycznia 2012 Kategoria trening, trening siłowy
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:15 | km/h: | 0.00 |
Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze |
Wracam do pompek, bo przeraziło mnie, jak bardzo zmniejszyła się ilość pompek zrobionych przeze mnie w teście po miesiącu przerwy :)
12 + 17 + 13 + 13 + 30
12 + 17 + 13 + 13 + 30
trening zastępczy 2
Niedziela, 22 stycznia 2012 Kategoria trenażer, trening
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:00 | km/h: | 0.00 |
Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 140140 ( 77%) | HRavg | 117( 65%) |
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Trenażer | Aktywność: Jazda na rowerze |
Druga część zmienionego trening weekendowego. Nawet chciałam wyjść na rower na dwór i zrobić trening w formie pierwotnie planowanej (spokojna jazda + powtórzenia na stojąco) ale zrobiło się tak obrzydliwie, że szybko mi wywietrzał ten pomysł z głowy.
A zatem trenażer i trening zastępczy czyli izolowanie nogi.
Pierwsza seria na przełożeniu 2x3, druga 1x4.
Dawno nie robiłam tego ćwiczenia. Jest chyba trochę lepiej, martwy punkt zniknął w lewej nodze, w prawej wyraźnie się zmniejszył. Przynajmniej w pierwszej serii. W drugiej nogi już były zmęczone i obie rwały w momencie przejścia od ciągnięcia do pchania.
Za to podczas pierwszej części treningu chyba moje mięśnie odreagowały wczorajszą siłówkę i postanowiły poćwiczyć szybkie kurczenie ;) Po około 10 minutach rozgrzewki nogi same mi się wkręciły na kadencję ok. 97.
30 min spokojnej jazdy
2x 3x30sek na każdą nogę z 5min. przerwą
rozjazd do pełnej godziny
kadencja 80/97
KOW: 3 (180)
A zatem trenażer i trening zastępczy czyli izolowanie nogi.
Pierwsza seria na przełożeniu 2x3, druga 1x4.
Dawno nie robiłam tego ćwiczenia. Jest chyba trochę lepiej, martwy punkt zniknął w lewej nodze, w prawej wyraźnie się zmniejszył. Przynajmniej w pierwszej serii. W drugiej nogi już były zmęczone i obie rwały w momencie przejścia od ciągnięcia do pchania.
Za to podczas pierwszej części treningu chyba moje mięśnie odreagowały wczorajszą siłówkę i postanowiły poćwiczyć szybkie kurczenie ;) Po około 10 minutach rozgrzewki nogi same mi się wkręciły na kadencję ok. 97.
30 min spokojnej jazdy
2x 3x30sek na każdą nogę z 5min. przerwą
rozjazd do pełnej godziny
kadencja 80/97
KOW: 3 (180)
trening zastępczy
Sobota, 21 stycznia 2012 Kategoria trening, trening siłowy, test
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:15 | km/h: | 0.00 |
Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze |
Wczoraj była tak ohydna pogoda, że wynegocjowałam z p. Jackiem zmianę planu na weekend.
Dzisiaj miałam biec w Biegu Górskim w Falenicy ale zamiast tego siłówka.
Najpierw test pompek: 27. Niestety, deterioracja nastąpiła. Można się było tego spodziewać, bo od jakiegoś czasu nie robię pompek ani w ogóle żadnych ćwiczeń siłowych.
Potem zestaw ćwiczeń AB w ostatniej konfiguracji tzn.
A
przysiad z obciążeniem 4x20 (+2x4,5kg)
step z obciążeniem 4x20 (+2x4,5kg)
wspięcia na palcach bez obciążenia 4x20
B
sprężyna (ściąganie do klatki piersiowej) 4x20
podciąganie gryfu 4x20 (+2x3,5kg)
Nie powiem, już wieczorem odczułam te ćwiczenia - zwłaszcza zakwasy w łydkach po wspięciach. Na szczęście jutro rower więc trochę je rozruszam.
Wracam do regularnych ćwiczeń, nie ma bata.
Dzisiaj miałam biec w Biegu Górskim w Falenicy ale zamiast tego siłówka.
Najpierw test pompek: 27. Niestety, deterioracja nastąpiła. Można się było tego spodziewać, bo od jakiegoś czasu nie robię pompek ani w ogóle żadnych ćwiczeń siłowych.
Potem zestaw ćwiczeń AB w ostatniej konfiguracji tzn.
A
przysiad z obciążeniem 4x20 (+2x4,5kg)
step z obciążeniem 4x20 (+2x4,5kg)
wspięcia na palcach bez obciążenia 4x20
B
sprężyna (ściąganie do klatki piersiowej) 4x20
podciąganie gryfu 4x20 (+2x3,5kg)
Nie powiem, już wieczorem odczułam te ćwiczenia - zwłaszcza zakwasy w łydkach po wspięciach. Na szczęście jutro rower więc trochę je rozruszam.
Wracam do regularnych ćwiczeń, nie ma bata.
cykady na Cykladach, zakwasy na zawiasach...
Piątek, 20 stycznia 2012 Kategoria trenażer, trening
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:30 | km/h: | 0.00 |
Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 133133 ( 73%) | HRavg | 110( 61%) |
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Trenażer | Aktywność: Jazda na rowerze |
No cóż, w środę wybrałam chyba jedyny możliwy moment, żeby pójść na biegówki. Dzień później już się cały śnieg rozpuścił. Dzisiaj za to wylazły mi zakwasy od przebierania nogami ;)
Wracając z pracy stwierdziłam, że jest nawet dość przyjemnie i może wyjdę sobie na planowe pół godziny kręcenia na dwór. Jednak zanim zrealizowałam tę myśl, zaczął padać mokry, lepki śnieg. Nic przyjemnego.
Więc wieczorem pół godzinki spokojnego kręcenia na trenażerze.
kadencja 80/93
KOW: 2 (60)
Wracając z pracy stwierdziłam, że jest nawet dość przyjemnie i może wyjdę sobie na planowe pół godziny kręcenia na dwór. Jednak zanim zrealizowałam tę myśl, zaczął padać mokry, lepki śnieg. Nic przyjemnego.
Więc wieczorem pół godzinki spokojnego kręcenia na trenażerze.
kadencja 80/93
KOW: 2 (60)
ach, ta ogólnorozwojówka
Środa, 18 stycznia 2012 Kategoria biegówki, trening
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:17 | km/h: | 0.00 |
Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze |
Miałam dzisiaj iść biegać ale
1. Nie chciało mi się okropnie biegać, na samą myśl rozbolało mnie kolano ;)
2. Chciało mi się za to bardzo iść na biegówki
3. Na chodnikach było bardzo ślisko
4. Nie lubię biegać po śniegu i lodzie
5. Musiałam wypróbować niedawno nabytą czołówkę
... więc koniec końców wzięłam narty, kijki i czołówkę i pojechałam metrem do lasu :D:D
Och, miałam jeździć max 45 minut, żeby się nie skasować za pierwszym razem ale tak mi się fajnie jeździło, że się zapędziłam. Źle oszacowałam czas i w efekcie, gdy kończyłam trening to na Garminie mijało 01:15 czy coś koło tego.
Przez całą godzinę spotkałam w lesie tylko 3 osoby: kompletnie czarnego spacerowicza, odblaskowego biegacza i rowerzystę z lampą :)
Za to już na ostatniej prostej do wyjazdu z lasu spotkałam najpierw trzech a potem jeszcze dwóch narciarzy.
Przez dużą część treningu czołówka w zasadzie nie była potrzebna bo lampy z zajezdni metra bardzo mocno oświetlają pobliski fragment lasu. W dodatku jak jest śnieg to w nocy generalnie lepiej widać. Ale włączyłam czołówkę w końcu, no bo przecież miałam ją wypróbować. Jest fajna, nawet na mniejszej mocy daje silny, długi strumień światła. Nawet nieoświetlonego piechura widać było z dość daleka. Dobrze się trzyma głowy, nie zjeżdża, nie przesuwa się, nie jest ciężka. Nie wiem oczywiście, jak się będzie zachowywała przy bardziej trzęsących sportach, rowerze i bieganiu - to jest jeszcze do sprawdzenia. Ale na biegówki jest idealna.
Po powrocie czułam, że jestem bardzo mocno zmęczona, szybko poszłam spać. Podejrzewam, że nie ominą mnie zakwasy... :)
A pod tym adresem można znaleźć efekt moich poszukiwań na temat "jak się na tym cholerstwie hamuje" :)
http://meteor2017.fm.interia.pl/teksty/teoria_hamowania.html
8,29 km 01:17:05
HR 134/151
KOW: 3 (231)
1. Nie chciało mi się okropnie biegać, na samą myśl rozbolało mnie kolano ;)
2. Chciało mi się za to bardzo iść na biegówki
3. Na chodnikach było bardzo ślisko
4. Nie lubię biegać po śniegu i lodzie
5. Musiałam wypróbować niedawno nabytą czołówkę
... więc koniec końców wzięłam narty, kijki i czołówkę i pojechałam metrem do lasu :D:D
Och, miałam jeździć max 45 minut, żeby się nie skasować za pierwszym razem ale tak mi się fajnie jeździło, że się zapędziłam. Źle oszacowałam czas i w efekcie, gdy kończyłam trening to na Garminie mijało 01:15 czy coś koło tego.
Przez całą godzinę spotkałam w lesie tylko 3 osoby: kompletnie czarnego spacerowicza, odblaskowego biegacza i rowerzystę z lampą :)
Za to już na ostatniej prostej do wyjazdu z lasu spotkałam najpierw trzech a potem jeszcze dwóch narciarzy.
Przez dużą część treningu czołówka w zasadzie nie była potrzebna bo lampy z zajezdni metra bardzo mocno oświetlają pobliski fragment lasu. W dodatku jak jest śnieg to w nocy generalnie lepiej widać. Ale włączyłam czołówkę w końcu, no bo przecież miałam ją wypróbować. Jest fajna, nawet na mniejszej mocy daje silny, długi strumień światła. Nawet nieoświetlonego piechura widać było z dość daleka. Dobrze się trzyma głowy, nie zjeżdża, nie przesuwa się, nie jest ciężka. Nie wiem oczywiście, jak się będzie zachowywała przy bardziej trzęsących sportach, rowerze i bieganiu - to jest jeszcze do sprawdzenia. Ale na biegówki jest idealna.
Po powrocie czułam, że jestem bardzo mocno zmęczona, szybko poszłam spać. Podejrzewam, że nie ominą mnie zakwasy... :)
A pod tym adresem można znaleźć efekt moich poszukiwań na temat "jak się na tym cholerstwie hamuje" :)
http://meteor2017.fm.interia.pl/teksty/teoria_hamowania.html
8,29 km 01:17:05
HR 134/151
KOW: 3 (231)
basenowo
Wtorek, 17 stycznia 2012 Kategoria trening, basen
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:00 | km/h: | 0.00 |
Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze |
Ponieważ ostatnio był jakiś problem z kolanem to powstrzymałam się wczoraj i dzisiaj od roweru. Zresztą, jest sól i chlapa na ulicy - szkoda roweru.
Za to na dzisiaj p. Jacek rozpisał mi basen. Super, dawno nie byłam.
Ponieważ nie chciało mi się robić wielkiej wyprawy na Warszawiankę a w pobliżu mam kilka basenów, to postanowiłam przetestować Aquafit na Kabatach. Nie jest co prawda tanio, ale basen ten ma dwie duże zalety: po pierwsze jest łatwy, szybki i wygodny dojazd (jest przy samym metrze) a po drugie woda jest ozonowana i lekko słona.
3x 3min bieganie w wodzie x 2 baseny pływania
20 min spokojnego pływania
A na zakończenie sauna parowa, sauna fińska, jacuzzi :)
Bieganie w wodzie jest trudne. Zwłaszcza, jak sięga dalej niż do obojczyka. Bolą mnie po nim łydki (!)
KOW: 1 (60)
Za to na dzisiaj p. Jacek rozpisał mi basen. Super, dawno nie byłam.
Ponieważ nie chciało mi się robić wielkiej wyprawy na Warszawiankę a w pobliżu mam kilka basenów, to postanowiłam przetestować Aquafit na Kabatach. Nie jest co prawda tanio, ale basen ten ma dwie duże zalety: po pierwsze jest łatwy, szybki i wygodny dojazd (jest przy samym metrze) a po drugie woda jest ozonowana i lekko słona.
3x 3min bieganie w wodzie x 2 baseny pływania
20 min spokojnego pływania
A na zakończenie sauna parowa, sauna fińska, jacuzzi :)
Bieganie w wodzie jest trudne. Zwłaszcza, jak sięga dalej niż do obojczyka. Bolą mnie po nim łydki (!)
KOW: 1 (60)
biegówki wannabe
Niedziela, 15 stycznia 2012 Kategoria trening
Km: | 31.51 | Km teren: | 23.00 | Czas: | 02:02 | km/h: | 15.50 |
Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 157157 ( 87%) | HRavg | 133( 73%) |
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Chciałam dzisiaj pójść na biegówki, bo śnieg spadł. Ale jak popatrzyłam z okna na trawnik, gdzie mili sąsiedzi wyprowadzają pieski, i zobaczyłam, że w miejscach, gdzie przeszli, widać gołą trawę i ziemię to odpuściłam.
Pojechałam więc rowerkiem do lasu. Trening jazdy po śniegu, lodzie i nie do końca zamarzniętym błocie. Singiel nadal przejezdny.
Nawet było przyjemnie, ale cieszyłam się, że zabrałam ze sobą Alaski (rękawice). Pod koniec jednak zaczęły mi marznąć palce u stóp bo do tej pory nie udało mi się kupić zimowych budów SPD.
W lesie spotkałam jednego narciarza, który postanowił zedrzeć sobie narty na wystających spod śniegu korzeniach, liściach i kawałkach gleby.
Powrót był bardzo nieprzyjemny bo wmordewind, w dodatku już byłam dość mocno zmęczona (bo nieprzyzwyczajona do jazdy po takiej nawierzchni) i nogi nie chciały wskoczyć na wysoką kadencję. Więc wracając dobiłam się jeszcze bardziej i zmarzłam.
kadencja 70/106
KOW: 6 (732)
Pojechałam więc rowerkiem do lasu. Trening jazdy po śniegu, lodzie i nie do końca zamarzniętym błocie. Singiel nadal przejezdny.
Nawet było przyjemnie, ale cieszyłam się, że zabrałam ze sobą Alaski (rękawice). Pod koniec jednak zaczęły mi marznąć palce u stóp bo do tej pory nie udało mi się kupić zimowych budów SPD.
W lesie spotkałam jednego narciarza, który postanowił zedrzeć sobie narty na wystających spod śniegu korzeniach, liściach i kawałkach gleby.
Powrót był bardzo nieprzyjemny bo wmordewind, w dodatku już byłam dość mocno zmęczona (bo nieprzyzwyczajona do jazdy po takiej nawierzchni) i nogi nie chciały wskoczyć na wysoką kadencję. Więc wracając dobiłam się jeszcze bardziej i zmarzłam.
kadencja 70/106
KOW: 6 (732)