ukręcona szyja
Wtorek, 22 maja 2012 Kategoria dojazdy
| Km: | 9.34 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:29 | km/h: | 19.32 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 152152 ( 84%) | HRavg | 126( 70%) |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: b'twin Triban 3 (sprzedany) | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Nareszcie fajna pogoda, aż się chce na rower :)
Niestety, pogoda jest nawet zbyt fajna co zachęca do spania przy otwartym oknie. No i mam efekt. "Coś" mi wlazło w szyję, kark i łopatkę i ledwo kręcę łepetyną. Objawiło się to "coś" jednakowoż dopiero po dojechaniu do pracy Trybanem więc trzeba będzie jakoś wrócić. Ale jak tu zrobić trening?
No i dodatkowo, stwierdziłam nie działanie licznika. Okazało się, że po sobotniej glebce uległ uszkodzeniu kabelek :( Może Marek będzie mi to umiał naprawić, on prawie wszystko umie naprawić :)
Niestety, pogoda jest nawet zbyt fajna co zachęca do spania przy otwartym oknie. No i mam efekt. "Coś" mi wlazło w szyję, kark i łopatkę i ledwo kręcę łepetyną. Objawiło się to "coś" jednakowoż dopiero po dojechaniu do pracy Trybanem więc trzeba będzie jakoś wrócić. Ale jak tu zrobić trening?
No i dodatkowo, stwierdziłam nie działanie licznika. Okazało się, że po sobotniej glebce uległ uszkodzeniu kabelek :( Może Marek będzie mi to umiał naprawić, on prawie wszystko umie naprawić :)
dziesięęęęęć w skali Beauforta!
Poniedziałek, 21 maja 2012 Kategoria dojazdy
| Km: | 32.50 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:42 | km/h: | 19.12 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 151151 ( 83%) | HRavg | 124( 68%) |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Dzisiaj na Skocinie bo po piątkowym i niedzielnym treningu Skocina nieco ubłocona była :) Więc rundka do pracy i nazad oczywiście okrężną drogą, z zahaczeniem o myjnię i sklep mięsny bo nie było czym rzucać... eee znaczy co na obiad zrobić.
Strasznie wietrznie. Zanim dojechałam do Kabat to zdążyłam się nieźle namachać. Prędkość max 21-22 a tętno w połowie drugiej strefy. Hardcore! Mogłoby wreszcie przestać wiać.
Strasznie wietrznie. Zanim dojechałam do Kabat to zdążyłam się nieźle namachać. Prędkość max 21-22 a tętno w połowie drugiej strefy. Hardcore! Mogłoby wreszcie przestać wiać.
flow na singlu
Niedziela, 20 maja 2012 Kategoria trening
| Km: | 46.33 | Km teren: | 38.00 | Czas: | 02:42 | km/h: | 17.16 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 160160 ( 88%) | HRavg | 132( 73%) |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Dziś "Powtórka z rozrywki" czyli podobny trening jak w piątek. Tylko zamiast 2 kawałków w 2 strefie, 3 kawałki.
Znów na singlu bo to dobre miejsce na taki trening. Jest trochę technicznie (korzenie, zakręty, błoto) i dość łatwo wkręcić się w tę strefę bez konieczności szybkiej jazdy.
Błota jakby trochę mniej w porównaniu do piątku, meszek zdecydowanie za to mniej.
Pierwsze kółko po singlu trochę zachowawcze, po wczorajszej glebie, ale przy drugim już się rozkręciłam i złapałam fazę. Jechało mi się wspaniale i płynnie. Mimo tego, że na ścieżce było trochę więcej ludzi niż w piątek.
Za to na polance i w Powsinie dzikie tłumy. Nie dziwne, zrobiła się ładna pogoda i wszyscy grillują :)
Po części treningowej na chwilę spotkałam się z Krzyśkiem, który miał podobny trening jak ja ale realizował go gdzie indziej i w inny sposób. Chwilę postaliśmy, pogadaliśmy, Krzysiek zafundował mi lody w ramach uzupełnienia węglowodanów ;) i pojechałam do chaty.
Fajnie mi się dzisiaj jeździło.
rozgrzewka
3 x 30 min w 2 strefie x 5 min
rozjazd
kadencja 71/110
Znów na singlu bo to dobre miejsce na taki trening. Jest trochę technicznie (korzenie, zakręty, błoto) i dość łatwo wkręcić się w tę strefę bez konieczności szybkiej jazdy.
Błota jakby trochę mniej w porównaniu do piątku, meszek zdecydowanie za to mniej.
Pierwsze kółko po singlu trochę zachowawcze, po wczorajszej glebie, ale przy drugim już się rozkręciłam i złapałam fazę. Jechało mi się wspaniale i płynnie. Mimo tego, że na ścieżce było trochę więcej ludzi niż w piątek.
Za to na polance i w Powsinie dzikie tłumy. Nie dziwne, zrobiła się ładna pogoda i wszyscy grillują :)
Po części treningowej na chwilę spotkałam się z Krzyśkiem, który miał podobny trening jak ja ale realizował go gdzie indziej i w inny sposób. Chwilę postaliśmy, pogadaliśmy, Krzysiek zafundował mi lody w ramach uzupełnienia węglowodanów ;) i pojechałam do chaty.
Fajnie mi się dzisiaj jeździło.
rozgrzewka
3 x 30 min w 2 strefie x 5 min
rozjazd
kadencja 71/110
trening bez treningu
Sobota, 19 maja 2012 Kategoria wycieczki i inne spontany
| Km: | 21.71 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:42 | km/h: | 12.77 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 161161 ( 89%) | HRavg | 111( 61%) |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: b'twin Triban 3 (sprzedany) | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Dojazd i powrót do ronda ONZ. Towarzysko, bo pojechałam kibicować Markowi na Biegu na szczyt Rondo II.
Po drodze dość nieprzyjemne zderzenie, które skończyło się kilkoma siniakami. Nic poważnego, ale trochę mnie boli tyłek ;) i "pućka" lewej dłoni.
Z tegoż powodu odpuściłam dzisiejszy trening, którym miały być kawałki jazdy na stojąco. Ból dłoni trochę przeszkadzał w opieraniu się na kierownicy podczas jazdy na stojąco.
Po drodze dość nieprzyjemne zderzenie, które skończyło się kilkoma siniakami. Nic poważnego, ale trochę mnie boli tyłek ;) i "pućka" lewej dłoni.
Z tegoż powodu odpuściłam dzisiejszy trening, którym miały być kawałki jazdy na stojąco. Ból dłoni trochę przeszkadzał w opieraniu się na kierownicy podczas jazdy na stojąco.
meszki meldują się na start
Piątek, 18 maja 2012 Kategoria dojazdy, trening
| Km: | 38.51 | Km teren: | 19.00 | Czas: | 02:11 | km/h: | 17.64 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 152152 ( 84%) | HRavg | 123( 68%) |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Wszystko mnie dzisiaj wkurzało przez cały dzień. Dlatego z przyjemnością przyjęłam trening w lesie na singlu w akurat najbardziej lubianej przeze mnie intensywności.
Dawno nie byłam na singlu, oj baaardzo dawno. Jazda akurat idealnie pozwalała mi się wpasować w 2 strefę.
Singiel w całości przejezdny, tylko w niektórych miejscach trochę błota. Na początku załapałam jakąś blokadę i próbowałam błoto omijać bokiem albo przechodzić na piechotę, jak jakaś dupa wołowa. Dopiero po tym, jak utytłałam sobie w błocie but, stuknęłam się w głowę, co ja właściwie robię najlepszego? I od razu jazda zrobiła się płynna.
Niestety, w miejscach błotnych również atrakcja innego rodzaju, a mianowicie gigantyczne stada meszek. Trzeba było mieć oczy zmrużone a gębę zamkniętą. Ale i tak udało mi się ze trzy meszki połknąć ;)
rozgrzewka
2 x 30 min w 2 strefie x 5 min
rozjazd
kadencja 72/109
Dawno nie byłam na singlu, oj baaardzo dawno. Jazda akurat idealnie pozwalała mi się wpasować w 2 strefę.
Singiel w całości przejezdny, tylko w niektórych miejscach trochę błota. Na początku załapałam jakąś blokadę i próbowałam błoto omijać bokiem albo przechodzić na piechotę, jak jakaś dupa wołowa. Dopiero po tym, jak utytłałam sobie w błocie but, stuknęłam się w głowę, co ja właściwie robię najlepszego? I od razu jazda zrobiła się płynna.
Niestety, w miejscach błotnych również atrakcja innego rodzaju, a mianowicie gigantyczne stada meszek. Trzeba było mieć oczy zmrużone a gębę zamkniętą. Ale i tak udało mi się ze trzy meszki połknąć ;)
rozgrzewka
2 x 30 min w 2 strefie x 5 min
rozjazd
kadencja 72/109
takie tam
Piątek, 18 maja 2012 Kategoria dojazdy
| Km: | 9.30 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:27 | km/h: | 20.67 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 149149 ( 82%) | HRavg | 129( 71%) |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Rano dzisiaj było jeszcze zimniej niż wczoraj, tylko +5 stopni. Ale słonko od samego rana świeci. Ubrałam się cieplej niż wczoraj, prawie zimowo - no i dzisiaj chyba z powodu tego słonka, a może z powodu braku wiatru, było mi trochę za ciepło.
W pracy za to jest zimno jak w psiarni. Niestety, mam zimnolubną koleżankę w pokoju, która się na okrągło wietrzy a mnie grabieją palce u rąk.
W pracy za to jest zimno jak w psiarni. Niestety, mam zimnolubną koleżankę w pokoju, która się na okrągło wietrzy a mnie grabieją palce u rąk.
powrót zimy?
Czwartek, 17 maja 2012 Kategoria dojazdy
| Km: | 32.30 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:44 | km/h: | 18.63 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 155155 ( 86%) | HRavg | 125( 69%) |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: b'twin Triban 3 (sprzedany) | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Nie sądziłam, że w drugiej połowie maja będę musiała szukać zimowych ciuchów. Ale gdy rano zobaczyłam na termometrze 7 stopni to doszłam do wniosku, że nie ma co chojrakować. Wyciągnęłam dodatkowe gatki pod spodenki 3/4 i nakolanniki. Na górę standardowo, koszulka kolarska + koszulka termiczna z długim. Niestety, ta "góra" okazała się trochę za chłodna dzisiaj i zrobiło mi się ciepło dopiero gdzieś w połowie dojazdu do pracy.
Po południu nie rozbierałam się zanadto, w zasadzie pozbyłam się tylko ocieplaczy na kolana. I jakoś tak było mi dobrze.
Wracało mi się bardzo przyjemnie bo chociaż nie było słońca to jednak się nieco ociepliło. Po drodze zajrzałam do Strefy Mocy bo pokończyły mi się środki dopingujące ;) Na Carbosnacki i batony wydałam 130 zł. Uf! Mój portfel jęknął, ale na szczęście porcja jaką kupiłam powinna starczyć na dłużej (przynajmniej batony, bo Carbosnacki zejdą szybko, głównie podczas Gwiazdy Mazurskiej).
Po południu nie rozbierałam się zanadto, w zasadzie pozbyłam się tylko ocieplaczy na kolana. I jakoś tak było mi dobrze.
Wracało mi się bardzo przyjemnie bo chociaż nie było słońca to jednak się nieco ociepliło. Po drodze zajrzałam do Strefy Mocy bo pokończyły mi się środki dopingujące ;) Na Carbosnacki i batony wydałam 130 zł. Uf! Mój portfel jęknął, ale na szczęście porcja jaką kupiłam powinna starczyć na dłużej (przynajmniej batony, bo Carbosnacki zejdą szybko, głównie podczas Gwiazdy Mazurskiej).
tempówek to ja nie umiem robić
Środa, 16 maja 2012 Kategoria bieganie, trening
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:55 | km/h: | 0.00 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 165165 ( 91%) | HRavg | 142( 78%) |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Dzisiaj pogoda kontynuowała swój trend. Jak wczoraj zaczęło po południu padać to dzisiaj dopiero po południu skończyło. Poza tym było okropnie zimno. Więc dzisiaj nie jeździłam rowerem. Za to wieczorem poszłam biegać, niestety niezbyt mi ten trening wyszedł. Miały być tempówki w 5 strefie ale nie dałam rady. Po pierwsze w ogóle nie dałam rady się do tej 5 strefy rozkręcić. Po drugie, nie wytrzymałam długości odcinków. Każdy, z wyjątkiem środkowego, skróciłam o około 100m. Było okropnie nieprzyjemnie i wiał zimny wiatr, biegało się fatalnie. W dodatku wyszłam za wcześnie po obiedzie. Po tempówkach byłam tak zjechana, że skróciłam rozbieganie do minimum (tzn. wróciłam po prostu najkrótszą drogą do domu).
plan był taki:
ok 4 km rozgrzewka
WT 5-ta strefa 400m + 300m + 200m + 300m + 400m z przerwami 3min
ok 2 km rozbieganie
a wyszło:
ok 4 km rozgrzewka
WT 350m + 180m + 200m + 220m + 310m z przerwami 3 min
rozbieganie niecały 1 km
plan był taki:
ok 4 km rozgrzewka
WT 5-ta strefa 400m + 300m + 200m + 300m + 400m z przerwami 3min
ok 2 km rozbieganie
a wyszło:
ok 4 km rozgrzewka
WT 350m + 180m + 200m + 220m + 310m z przerwami 3 min
rozbieganie niecały 1 km
deszczowe 50 km
Wtorek, 15 maja 2012 Kategoria >50 km, dojazdy, trening
| Km: | 49.22 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:11 | km/h: | 22.54 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 160160 ( 88%) | HRavg | 128( 71%) |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: b'twin Triban 3 (sprzedany) | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Dobrze, że rano pojechałam do pracy rowerem, bo inaczej kto wie, czy bym miała siłę i motywację żeby dzisiaj wykonać planowy trening.
Koło 14tej zaczęło padać i jak już zaczęło to nie chciało przestać.
Wyszłam z pracy z twardym nastawieniem, że skoro i tak mam zmoknąć to mogę zmoknąć podczas treningu. Pokrowczyk na plecak i wio.
Było okropnie. Deszczowo i zimno. Najpierw dojazd na Okrzeszyn, potem 3 pętle po okolicy a potem powrót. O ile te pętle to były tylko po prostu męczące, bo jazda pod progiem mleczanowym skutecznie rozgrzewa, o tyle powrót był bardzo nieprzyjemny bo po schłodzeniu. Masakra. Jak wróciłam do chaty to niby ciuchów nie miałam nawet jakichś strasznie mokrych bo deszcz nie był zbyt intensywny. Jednak w butach chlupotało jeziorko i było mi strasznie zimno.
Nie dobiłam do pełnych 50 km ale chyba zaznaczenie tej kategorii mi się należy, za tę dzisiejszą męczarnię.
Jedynym rozweseleniem w tym ponurym dniu było kilka niespodziewanych spotkań. Pierwsze - to facio na rowerze z rozłożonym ogromnym parasolem :)
Drugie - bażant przy wale wiślanym.
Trzecie - dwa kicające zające, tamże, przy kolejnym okrążeniu.
Po powrocie do chaty wykąpałam się a potem szybko wbiłam w ciepłe ciuchy ale dość długo mnie telepało i nie mogłam się rozgrzać. Wzięłam polopirynę, ale dopiero po zjedzeniu ciepłego obiadu mi trochę przeszło. Potem zabrałam się do oglądania nagranego etapu Giro, akurat w uciecze był Gołaś i ładnie jechał. Niestety, zdrzemnęłam się i połowę transmisji przespałam. Obudziłam się dopiero na końcówce, żeby zobaczyć jak Gołaś wjeżdża na metę jako trzeci :)
rozgrzewka
trening pod progiem mleczanowym 20 min + 10 min + 5 min z przerwami 3 min i 2 min
rozjazd
kadencja 73/103
Koło 14tej zaczęło padać i jak już zaczęło to nie chciało przestać.
Wyszłam z pracy z twardym nastawieniem, że skoro i tak mam zmoknąć to mogę zmoknąć podczas treningu. Pokrowczyk na plecak i wio.
Było okropnie. Deszczowo i zimno. Najpierw dojazd na Okrzeszyn, potem 3 pętle po okolicy a potem powrót. O ile te pętle to były tylko po prostu męczące, bo jazda pod progiem mleczanowym skutecznie rozgrzewa, o tyle powrót był bardzo nieprzyjemny bo po schłodzeniu. Masakra. Jak wróciłam do chaty to niby ciuchów nie miałam nawet jakichś strasznie mokrych bo deszcz nie był zbyt intensywny. Jednak w butach chlupotało jeziorko i było mi strasznie zimno.
Nie dobiłam do pełnych 50 km ale chyba zaznaczenie tej kategorii mi się należy, za tę dzisiejszą męczarnię.
Jedynym rozweseleniem w tym ponurym dniu było kilka niespodziewanych spotkań. Pierwsze - to facio na rowerze z rozłożonym ogromnym parasolem :)
Drugie - bażant przy wale wiślanym.
Trzecie - dwa kicające zające, tamże, przy kolejnym okrążeniu.
Po powrocie do chaty wykąpałam się a potem szybko wbiłam w ciepłe ciuchy ale dość długo mnie telepało i nie mogłam się rozgrzać. Wzięłam polopirynę, ale dopiero po zjedzeniu ciepłego obiadu mi trochę przeszło. Potem zabrałam się do oglądania nagranego etapu Giro, akurat w uciecze był Gołaś i ładnie jechał. Niestety, zdrzemnęłam się i połowę transmisji przespałam. Obudziłam się dopiero na końcówce, żeby zobaczyć jak Gołaś wjeżdża na metę jako trzeci :)
rozgrzewka
trening pod progiem mleczanowym 20 min + 10 min + 5 min z przerwami 3 min i 2 min
rozjazd
kadencja 73/103
pada? nie pada
Wtorek, 15 maja 2012 Kategoria dojazdy
| Km: | 9.31 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:27 | km/h: | 20.69 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 153153 ( 85%) | HRavg | 132( 73%) |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: b'twin Triban 3 (sprzedany) | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Rano szybki luk za okno - nie pada. ICM co prawda krzyczy na zielono, ale skoro nie pada to jadę ;) Tylko błotniczki zamontuję :D:D







