kanteleblog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(19)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy kantele.bikestats.pl

linki

Gwiazda Mazurska etap I - czasówka Szczytno

Czwartek, 7 czerwca 2012 Kategoria wyścigi, ze zdjęciami
Km: 4.73 Km teren: 0.20 Czas: 00:10 km/h: 28.38
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: 165165 ( 91%) HRavg 154( 85%)
Kalorie: kcal Podjazdy: m Sprzęt: Scott Scale 70 Aktywność: Jazda na rowerze
Wyspaliśmy się rano i bez pośpiechu ruszyliśmy do Szczytna. Starty do czasówki dopiero od godz. 16tej. Koło 14tej zapisaliśmy się i dostaliśmy numery 120 (Krzysiek) i 121 (ja). Startujemy o 16.37, Krzysiek pierwszy.

Hmmm... piszą tu, że Pasym... a przecież Pasym wyleciał z programu


Objeżdżamy trasę. Prawie całość to ścieżka rowerowa wyłożona kostką Bauma :) Jest jeden odcinek specjalny. Chyba specjalnie nie dokończyli w tym miejscu ścieżki, żeby był jakiś odcinek MTB w tym MTB.
Odcinek specjalny to ze 200 metrów, no, może 300m, utrudnienia w postaci kolejno: łachy piachu, krótkiego stromego podjazdu, wertepów (tu ktoś o niżej położonym środku suportu mógłby walić korbami).
Faktycznie, przy słabych umiejętnościach technicznych można tu stracić parę cennych sekund. Właśnie tak jak ja ;)
Przed samym startem robimy jeszcze rozgrzewkę, jeżdżąc w kółko po placu i rozciągając się.

Krzysiek startuje pierwszy, ja 30 sekund po nim. Wyraźnie zbliżam się do niego, oczywiście odcinek specjalny krzyżuje mi szyki, bo za wolno wjeżdżam w piach i nie daję rady podjechać z rozpędu. Złażę z roweru i podprowadzam. Eh, ale dupa wołowa ze mnie.
Podczas tego manewru objeżdża mnie zawodnik, który startował 30 sekund po mnie. A Krzysiek, który jest ode mnie dużo lepszy technicznie, ucieka mi.

Szybciej, szybciej...


Kompletnie spierniczony odcinek specjalny (zdjęcie z galerii Edyty Kuklińskiej)


Co za wstyd.

Na kolejnym odcinku kostki jadę z blatu ale nie jestem z siebie zadowolona. Niestety, moje umiejętności techniczne są naprawdę nędzne.

Już po czasówce - patrzymy jak idzie dzieciakom, a wielu z nim idzie lepiej niż mi poszło


A no i przez te właśnie moje nędzne umiejętności miejsce trzecie a nie drugie. Bo do drugiego miałam 1 sekundę straty. No cóż, za dupowatość się płaci.
O pierwszym nie marzyłam nawet bo Ula Luboińska wklepała mi prawie minutę ;)



dystans: 4,73, czas 09:30
miejsce K3: 3/10, open 5/44.

Krzysiek był 66 w swojej kategorii, jechał o 14 sekund dłużej ode mnie.

#
kadencja 86/118

Gwiazda Mazurska etap I - objazd trasy czasówki + rozjazd

Czwartek, 7 czerwca 2012 Kategoria trening, wycieczki i inne spontany
Km: 9.55 Km teren: 0.00 Czas: 00:36 km/h: 15.92
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m Sprzęt: Scott Scale 70 Aktywność: Jazda na rowerze

takie tam, po lesie

Środa, 6 czerwca 2012 Kategoria wycieczki i inne spontany, ze zdjęciami
Km: 27.96 Km teren: 24.00 Czas: 02:00 km/h: 13.98
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m Sprzęt: Scott Scale 70 Aktywność: Jazda na rowerze
Dzisiaj część dnia w podróży autem, od jutra zaczyna się Gwiazda Mazurska.
Na Gwiazdę przyjechałam z Krzyśkiem i zalogowaliśmy się w drewnianej chacie mojego Wuja, nad jeziorem Gim. Stąd stosunkowo niedaleko we wszystkie miejsca, gdzie odbywają się kolejne etapy Gwiazdy.
Po przyjeździe i rozkompresowaniu się w chacie, postanowiliśmy udać się na lekką przejażdżkę po okolicy, dla rozprostowania stawów :)
Na początku jakoś mi się ciężko jechało, chyba byłam nieco zmęczona prowadzeniem. Ale rozkręciłam się po chwili.
W spokojnym tempie objechaliśmy całe jezioro dookoła, jeszcze z naddatkiem.

Morze zieloności


Dzieło rowerowe w trakcie produkcji


Leśna droga, jakich tu wiele


po deroweryzacji

Wtorek, 5 czerwca 2012 Kategoria dojazdy, trening
Km: 32.56 Km teren: 0.00 Czas: 01:39 km/h: 19.73
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: 152152 ( 84%) HRavg 121( 67%)
Kalorie: kcal Podjazdy: m Sprzęt: b'twin Triban 3 (sprzedany) Aktywność: Jazda na rowerze
Wczorajsza aura zniechęciła mnie skutecznie, chociaż nie padało. Dobra, no... prawie nie padało. Nieważne, nie chciało mi się i już.
Efekt czterech dni bez roweru (piątkowego wypadu o długości 3 km nie liczę) był taki, że dzisiaj rano wyglądałam tak:

I pewnie musiałaby by nie wiem jaka ulewa nastać, żeby mnie powstrzymać ;)

kadencja 78/113

Legionowska Dycha

Niedziela, 3 czerwca 2012 Kategoria bieganie, zawody biegowe
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: 00:59 km/h: 0.00
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m Aktywność: Jazda na rowerze
Po wczorajszej nieudanej próbie bicia życiówki na 5 km, dzisiaj z założenia miało być lajtowo, bez napinki i bez próby bicia życiówki na dychę. Tym bardziej, że po wczorajszym trochę moje morale podupadło i dzisiaj nie miałam ochoty się ścigać ze sobą.
Chociaż przyznam, że wieczorem już snułam plany co do tempa (coś człowiek jednak takiego ma w sobie...), biorąc pod uwagę, że życiówkę mam coś powyżej 57 minut (co okazało się równie błędnym założeniem, bo oczywiście mam sklerozę galopującą, co wczorajsze założenie że życiówkę na piątkę mam 27:36).

W dodatku, jakby na podkreślenie dzisiejszych planów, zapomniałam ze sobą zabrać Garmina ;) W samochodzie zatem pozbyłam się kompletnie bezużytecznej opaski pulsometru.

Więc biegłam sobie tak, nie znając czasu, tempa, tętna. No, dystans mniej więcej był jasny bo co kilometr były oznaczenia na trasie.
Marek dzisiaj postanowił też nie bić życiówek i biegł ze mną towarzysko.

Biegliśmy spokojnie, gadając, nie wysilając się i nie martwiąc się międzyczasami.

I wiecie co? Jest to strasznie fajne :) Można cieszyć się biegiem, nie pilnować tempa, po prostu biec sobie na luzie i mieć z tego przyjemność. Machać kibicom na trasie, których w Legionowie zawsze jest wielu, rozmawiać z innymi zawodnikami i uśmiechać się (to mi się rzadko zdarza podczas biegów, zawsze mam minę cierpiętnika).

Biegło mi się bardzo przyjemnie i czułam się dobrze więc na 9 kilometrze postanowiłam nieco przyspieszyć. Na ostatniej prostej jeszcze nieco przyspieszyłam i zrobiłam jeszcze około 200metrowy finisz, próbując prześcignąć gościa z wózkiem (nie udało się, bo wyciął i uciekł, ale nie szkodzi).

Sms z czasem pokazał 00:58:30, co było tylko nieco gorzej od czasu, który wydawało mi się, że miałam jako życiówkę, więc byłam dość zadowolona z dzisiejszego biegu.
I znów, w domu sprawdziłam sobie... i okazało się, że zupełnie nie planując tego, pobiłam życiówkę. Zamiast wczoraj, to dzisiaj. Bo okazało się, że moja życiówka na dychę to nie było 57 cośtam tylko 59:46.

Szok lekki ;)

Bieg Ursynowa

Sobota, 2 czerwca 2012 Kategoria bieganie, zawody biegowe
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: 00:28 km/h: 0.00
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: 175175 ( 97%) HRavg 160( 88%)
Kalorie: kcal Podjazdy: m Aktywność: Jazda na rowerze
Szykowałam się dziś na życiówkę. Pogoda była dobra, choć trochę wietrzna, ale było chłodno. Trasa na Ursynowie jest płaska jak deska, więc zarówno trasa jak i pogoda sprzyjały. Rano, z ciekawości, zmierzyłam sobie tętno spoczynkowe. 51. Samopoczucie było dobre więc zapowiadało się nieźle.

Niestety, nici z planów. O ile pierwszy kilometr biegł mi się nieźle, przebiegłam go w tempie 05:22, to potem jakby nagle odjęło mi siły. Nie wiem, czy to z powodu wiatru, który przez pół trasy wiał w twarz, czy po prostu przeholowałam na tym pierwszym kilometrze... W każdym razie dalsze kilometry to była równia pochyła. 05:28, 05:33, 05:47. Zmusiłam się, żeby przyspieszyć na ostatnim kilometrze - obliczyłam sobie, że żeby przynajmniej wyrównać życiówkę to muszę go pobiec 05:20. Udało mi się to. Końcowy czas miałam 00:27:36. Jednak już w domu okazało się, że jednak życiówki nie wyrównałam, bo mi się coś pochrzaniło. Czas miałam gorszy od życiówki o 10 sekund (00:27:36).

Ogólnie, syf, kiła i mogiła, było fatalnie ale przynajmniej nie przeszłam do marszu, chociaż miałam wielką ochotę. Niezadowolona jestem strasznie.

Za to Marek dał czadu, 00:20:13... jak mu zazdroszczę tej swobody biegania :)

po pakiet startowy

Piątek, 1 czerwca 2012 Kategoria wycieczki i inne spontany
Km: 2.87 Km teren: 0.00 Czas: 00:12 km/h: 14.35
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m Sprzęt: b'twin Triban 3 (sprzedany) Aktywność: Jazda na rowerze
Dzisiaj rano to się nawet ucieszyłam, że pada. Mam pretekst, żeby nie jechać rowerem. Treningu na dzisiaj nie ma więc nie muszę.
Wieczorem tylko mały wypad do Urzędu Gminy po odbiór pakietów startowych na Bieg Ursynowa. Na szczęście przestało padać i nawet trochę przeschło, więc można było przejechać suchą oponą.

nie chce mi się

Czwartek, 31 maja 2012 Kategoria dojazdy, trening
Km: 31.23 Km teren: 0.00 Czas: 01:36 km/h: 19.52
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: 143143 ( 79%) HRavg 113( 62%)
Kalorie: kcal Podjazdy: m Sprzęt: b'twin Triban 3 (sprzedany) Aktywność: Jazda na rowerze
Rano zimno jak w psiarni. Nie chciało mi się ubierać w te wszystkie dodatkowe warstwy znowu, ale cóż. Po południu w zasadzie niewiele lepiej, zdecydowałam się nie pozbywać dodatkowych elementów ubioru.
Jechałam sobie dość wolno, wolniej nawet niż to było w planie (miała być 1 strefa, przez większość trasy jednak widziałam na Garminie ciut poniżej). Nie chciało mi się kręcić. Nogi ciężkie i leniwe, może po wczorajszym bieganiu.
Na jutro zapowiadają deszcz. Prawdę mówiąc trochę na niego liczę, będzie pretekst, żeby odpocząć od roweru.

może i zimno ale do biegania w sam raz

Środa, 30 maja 2012 Kategoria trening, bieganie
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:03 km/h: 0.00
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: 170170 ( 94%) HRavg 138( 76%)
Kalorie: kcal Podjazdy: m Aktywność: Jazda na rowerze
Wieczorem temperatura się ustaliła na około +15 stopni. Co by nie mówić, to najlepsza temperatura do biegania. Można wyjść w krótkim i nie zmarznąć ale też i nie spoci się człowiek.
Biegało mi się dzisiaj bardzo fajnie. Trening był dość lekki, ale przyjemny. W porównaniu z zeszłym tygodniem, wprost cudowny.

ok. 4 km rozgrzewka
rytmy 100m x 100m x 10
ok 2 km rozbieganie

co to kurka wodna jest?

Środa, 30 maja 2012 Kategoria dojazdy
Km: 22.89 Km teren: 0.00 Czas: 01:11 km/h: 19.34
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: 148148 ( 82%) HRavg 119( 66%)
Kalorie: kcal Podjazdy: m Sprzęt: b'twin Triban 3 (sprzedany) Aktywność: Jazda na rowerze
No właśnie, co to jest? 10 stopni dzisiaj rano. Czy to jest koniec maja czy początek kwietnia? Dość mam tej huśtawki pogodowej, chcę, żeby już było ciepło!

kategorie bloga

Moje rowery

KTM Strada 2000 24420 km
Scott Scale 740 6502 km
Scott Scale 70 18070 km
b'twin Triban 3 (sprzedany) 2423 km
Scott Scale 80 (skradziony) 507 km
Giant Rincon (sprzedany) 9408 km
Trenażer 51 km
rower z Veturilo 323 km

szukaj

archiwum