praca + Agrykola + bieganie
Wtorek, 21 września 2010 Kategoria dojazdy, trening
| Km: | 37.44 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:49 | km/h: | 20.61 |
| Pr. maks.: | 53.20 | Temperatura: | °C | HRmax: | 167167 ( 95%) | HRavg | 145( 83%) |
| Kalorie: | 1676kcal | Podjazdy: | 747m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Poranki są zdecydowanie chłodne :) Ale grunt to mieć dobre ubranko - ocieplacze na kolana są fajne, bo można po południu ich nie założyć. Mam też długie spodenki ale chyba to nie był zbyt trafiony zakup. Na zimną pogodę są zbyt cienkie - ocieplacze są lepszym rozwiązaniem.
Agrykola x10 (29:44)
Zeszłam poniżej 30 minut :) Mam nadzieję, że to nie przypadek. Po raz pierwszy udało mi się jeden (pierwszy) podjazd zrobić na przełożeniu nie mniejszym niż 2x5 (normalnie schodzę do 2x4 pod koniec).
KOW: 4
kadencja: 82/117
z Agrykoli: 76, KOW: 7
Wieczorem było bardzo przyjemnie i ciepło, więc poszłam pobiegać.
Wynik mógłby być lepszy, ale od niedzielnych zawodów biegowych boli mnie coś w okolicach kości piszczelowej, po lewej stronie, nie wiem co. Przeszkadzało mi bardzo :(
8 km / 52:42 / HR 155/174
KOW: 5
I jeszcze wbiegnięcie po schodach: 1min / HR 140/154
KOW: 8
obciążenie: 7x30 + 4x79 + 5x 53 + 8 = 799
Agrykola x10 (29:44)
Zeszłam poniżej 30 minut :) Mam nadzieję, że to nie przypadek. Po raz pierwszy udało mi się jeden (pierwszy) podjazd zrobić na przełożeniu nie mniejszym niż 2x5 (normalnie schodzę do 2x4 pod koniec).
KOW: 4
kadencja: 82/117
z Agrykoli: 76, KOW: 7
Wieczorem było bardzo przyjemnie i ciepło, więc poszłam pobiegać.
Wynik mógłby być lepszy, ale od niedzielnych zawodów biegowych boli mnie coś w okolicach kości piszczelowej, po lewej stronie, nie wiem co. Przeszkadzało mi bardzo :(
8 km / 52:42 / HR 155/174
KOW: 5
I jeszcze wbiegnięcie po schodach: 1min / HR 140/154
KOW: 8
obciążenie: 7x30 + 4x79 + 5x 53 + 8 = 799
praca
Poniedziałek, 20 września 2010 Kategoria dojazdy, trening
| Km: | 27.02 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:12 | km/h: | 22.52 |
| Pr. maks.: | 51.10 | Temperatura: | °C | HRmax: | 164164 ( 94%) | HRavg | 146( 83%) |
| Kalorie: | 1092kcal | Podjazdy: | 260m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Wczoraj zmieniłam ustawienie siodełka (podniosłam trochę "dziób").
Nie wiem, czy to zmiana ustawienia siodła, czy nowe buty a może po prostu korzystna pogoda sprawiły, że w obie strony, do i z pracy jechało mi się jak na skrzydłach. Tak wysokiej średniej kadencji z dnia to jeszcze chyba nie miałam.
kadencja 86/123
KOW: 4
obciążenie 4x 72 = 288
edit: o, jestem w pierwszej 500 :D
Nie wiem, czy to zmiana ustawienia siodła, czy nowe buty a może po prostu korzystna pogoda sprawiły, że w obie strony, do i z pracy jechało mi się jak na skrzydłach. Tak wysokiej średniej kadencji z dnia to jeszcze chyba nie miałam.
kadencja 86/123
KOW: 4
obciążenie 4x 72 = 288
edit: o, jestem w pierwszej 500 :D
Bemowski Bieg Przyjaźni
Niedziela, 19 września 2010 Kategoria zawody biegowe, ze zdjęciami, bieganie
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
No i życiówka na 5 km po raz drugi w tym roku (pierwsza była podczas Biegu Ursynowa w czerwcu).
Było chłodno i wiatr wiał, ale trasa prowadziła głównie po terenie sławnych akademików Jelonki (trochę zabudowy, trochę drzew) więc nie dawało się to zbyt mocno we znaki. Zresztą po 500m, podczas których żałowałam, że nie założyłam bezrękawnika, rozgrzałam się na tyle, żeby
cieszyć się, że nie założyłam bezrękawnika :) Podczas mojego biegu (bo kobiety biegły osobno) świeciło w dodatku słoneczko.
Pierwsze laski dobiegły do mety już po 18 minutach. Ja chyba nigdy nie osiągnę takiego wyniku, ale jestem zadowolona z tego co udało mi się osiągnąć do tej pory.
Na mecie oczywiście medal :) z napisem "Wykuwamy tężyznę fizyczną narodu" :D
Ponieważ bieg był pod hasłem "Bieg przodowniczek/przodowników pracy" to w ramach pakietu startowego dostałam kartkę (kto pamięta jeszcze kartki?) na towary luksusowe, do odbioru po biegu :) Towarami luksusowymi były: szary papier toaletowy, oranżada, chałwa :) i dwie saszetki izotonika w proszku :)
W pakiecie startowym był też ładny T-shirt.
Trasa atestowana, jednak dość nieciekawa pod względem możliwości "rozwinięcia skrzydeł" - wąsko, dziurawo i dużo zakrętów. O ile w biegu kobiecym to nie było zbyt upiardliwe (bo kobiet biegło oczywiście sporo mniej), to w przypadku biegu mężczyzn bicie rekordów było raczej uniemożliwione...
Chyba nie załapałam się na fotkę z mety :(

czas brutto: 29:06 / netto: 28:57
miejsce open 91/160
HR 163/173
KOW: 8
obciążenie: 8x 29 = 232
Było chłodno i wiatr wiał, ale trasa prowadziła głównie po terenie sławnych akademików Jelonki (trochę zabudowy, trochę drzew) więc nie dawało się to zbyt mocno we znaki. Zresztą po 500m, podczas których żałowałam, że nie założyłam bezrękawnika, rozgrzałam się na tyle, żeby
cieszyć się, że nie założyłam bezrękawnika :) Podczas mojego biegu (bo kobiety biegły osobno) świeciło w dodatku słoneczko.Pierwsze laski dobiegły do mety już po 18 minutach. Ja chyba nigdy nie osiągnę takiego wyniku, ale jestem zadowolona z tego co udało mi się osiągnąć do tej pory.
Na mecie oczywiście medal :) z napisem "Wykuwamy tężyznę fizyczną narodu" :D
Ponieważ bieg był pod hasłem "Bieg przodowniczek/przodowników pracy" to w ramach pakietu startowego dostałam kartkę (kto pamięta jeszcze kartki?) na towary luksusowe, do odbioru po biegu :) Towarami luksusowymi były: szary papier toaletowy, oranżada, chałwa :) i dwie saszetki izotonika w proszku :)
W pakiecie startowym był też ładny T-shirt.
Trasa atestowana, jednak dość nieciekawa pod względem możliwości "rozwinięcia skrzydeł" - wąsko, dziurawo i dużo zakrętów. O ile w biegu kobiecym to nie było zbyt upiardliwe (bo kobiet biegło oczywiście sporo mniej), to w przypadku biegu mężczyzn bicie rekordów było raczej uniemożliwione...
Chyba nie załapałam się na fotkę z mety :(

czas brutto: 29:06 / netto: 28:57
miejsce open 91/160
HR 163/173
KOW: 8
obciążenie: 8x 29 = 232
praca + zakupy rowerowe
Piątek, 17 września 2010 Kategoria dojazdy, ze zdjęciami
| Km: | 26.70 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:30 | km/h: | 17.80 |
| Pr. maks.: | 46.30 | Temperatura: | °C | HRmax: | 151151 ( 86%) | HRavg | 129( 74%) |
| Kalorie: | 1351kcal | Podjazdy: | 536m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Człap człap człap... takie tempo dzisiaj miałam na rowerze :) Nogi w ogóle nie chciały kręcić, więc ich nie zmuszałam.
Jak wracałam do domku to próbowało padać więc schowałam się pod drzewkiem i zmarudziłam tam chwilę wyciągając kurtkę i pokrowiec na plecak. Jak skończyłam to już nie padało :D
Wkurza mnie, że muszę uważać, żeby nie zamoczyć butów jak pada (bo nie mam drugich i jak będą mokre to będzie następnego dnia nieprzyjemnie w nich jechać, że już nie wspomnę, że przeziębić się można). Dlatego postanowiłam kupić sobie drugie :D
Jak postanowiłam tak uczyniłam.

Mam już jedne takie, tylko czarne i jestem z nich bardzo zadowolona. Dlatego nie kombinowałam tylko kupiłam ten sam model... :)
kadencja 81/118
KOW: 3
obciążenie 3x90 = 270
Jak wracałam do domku to próbowało padać więc schowałam się pod drzewkiem i zmarudziłam tam chwilę wyciągając kurtkę i pokrowiec na plecak. Jak skończyłam to już nie padało :D
Wkurza mnie, że muszę uważać, żeby nie zamoczyć butów jak pada (bo nie mam drugich i jak będą mokre to będzie następnego dnia nieprzyjemnie w nich jechać, że już nie wspomnę, że przeziębić się można). Dlatego postanowiłam kupić sobie drugie :D
Jak postanowiłam tak uczyniłam.

Mam już jedne takie, tylko czarne i jestem z nich bardzo zadowolona. Dlatego nie kombinowałam tylko kupiłam ten sam model... :)
kadencja 81/118
KOW: 3
obciążenie 3x90 = 270
zepsuty Garmin + piękna pogoda = Konstancin i Piaseczno
Czwartek, 16 września 2010 Kategoria dojazdy, trening, wycieczki i inne spontany
| Km: | 45.00 | Km teren: | 3.00 | Czas: | 02:17 | km/h: | 19.71 |
| Pr. maks.: | 46.60 | Temperatura: | °C | HRmax: | 157157 ( 90%) | HRavg | 135( 77%) |
| Kalorie: | 1337kcal | Podjazdy: | 212m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Wczoraj ładowałam Garmina. Dzisiaj rano odpalam a on... nic. Przerażenie... czyżby się zepsuł po wczorajszym deszczu? Jak ja będę bez niego jeździć i biegać?
Refleksja:
Uzależniłam się od gadżetu...
Tak to jest, dopóki człowiek nie ma to nie jest mu potrzebny. A jak już się przyzwyczai to bez tego jak bez ręki. Tak samo jest z telefonem - nigdzie się prawie bez niego nie ruszam. Nie wyobrażam sobie jazdy bez jakiegokolwiek licznika. I bez licznika kadencji też już nie. Tragedia...
Ale nic to, google knows all. Soft reset i Garmin odpalił. Uff... :)
Z tej radości oraz z powodu faktu, iż udało mi się wcześniej uciec z pracy, postanowiłam trasę powrotną wydłużyłam o Konstancin i Piaseczno.
Lubię trasę z Wilanowa do Konstancina. Piękna, szeroka asfaltowa droga dla pieszych i rowerów, o tej porze dnia prawie zerowy ruch.
W Konstancinie postanowiłam w ramach treningu jazdy terenowej przejechać przez wszystkie błotne kałuże jakie znalazłam na trasie :) Nogi miałam po tej operacji bardziej brudne niż po maratonie w Piasecznie (!).
Za to trasy z Konstancina do Piaseczna nie polecam. Wąska, bardzo ruchliwa, pełno TIRów i kiepskie pobocze.
Tak w ogóle to wcale nie chciałam jechać przez Piaseczno, tylko z Konstancina odbić na Powsin i Lasek Kabacki, ale oczywiście zabłądziłam :)
Zapis częściowo z Sigmy (trasa do pracy) a częściowo z Garmina (powrót), więc dane tylko z trasy powrotnej.
kadencja 80/115
KOW: 3
Z założenia jutro i pojutrze odpoczywam przed Bemowskim Biegiem Przyjaźni bo zamierzam pobić życiówkę :)
W związku z tym trzeba było iść biegać dzisiaj. Nie chciało mi się strasznie. Rzuciłam sobie nawet kostką i wyszło, że mam nie iść... ale po chwili stwierdziłam, że jednak pójdę.
Biegło mi się trochę gorzej niż ostatnio.
8,06 km / 54:13 / HR 153/169
KOW: 5
obciążenie: 3x 137 + 5x 54 = 544
Edit: O, po wpisaniu tej wyprawy przesunęłam się na 501 miejsce w ogólnej statystyce na Bikestats :) Muszę się postarać to załapię się do pierwszej 500 :D
Refleksja:
Uzależniłam się od gadżetu...
Tak to jest, dopóki człowiek nie ma to nie jest mu potrzebny. A jak już się przyzwyczai to bez tego jak bez ręki. Tak samo jest z telefonem - nigdzie się prawie bez niego nie ruszam. Nie wyobrażam sobie jazdy bez jakiegokolwiek licznika. I bez licznika kadencji też już nie. Tragedia...
Ale nic to, google knows all. Soft reset i Garmin odpalił. Uff... :)
Z tej radości oraz z powodu faktu, iż udało mi się wcześniej uciec z pracy, postanowiłam trasę powrotną wydłużyłam o Konstancin i Piaseczno.
Lubię trasę z Wilanowa do Konstancina. Piękna, szeroka asfaltowa droga dla pieszych i rowerów, o tej porze dnia prawie zerowy ruch.
W Konstancinie postanowiłam w ramach treningu jazdy terenowej przejechać przez wszystkie błotne kałuże jakie znalazłam na trasie :) Nogi miałam po tej operacji bardziej brudne niż po maratonie w Piasecznie (!).
Za to trasy z Konstancina do Piaseczna nie polecam. Wąska, bardzo ruchliwa, pełno TIRów i kiepskie pobocze.
Tak w ogóle to wcale nie chciałam jechać przez Piaseczno, tylko z Konstancina odbić na Powsin i Lasek Kabacki, ale oczywiście zabłądziłam :)
Zapis częściowo z Sigmy (trasa do pracy) a częściowo z Garmina (powrót), więc dane tylko z trasy powrotnej.
kadencja 80/115
KOW: 3
Z założenia jutro i pojutrze odpoczywam przed Bemowskim Biegiem Przyjaźni bo zamierzam pobić życiówkę :)
W związku z tym trzeba było iść biegać dzisiaj. Nie chciało mi się strasznie. Rzuciłam sobie nawet kostką i wyszło, że mam nie iść... ale po chwili stwierdziłam, że jednak pójdę.
Biegło mi się trochę gorzej niż ostatnio.
8,06 km / 54:13 / HR 153/169
KOW: 5
obciążenie: 3x 137 + 5x 54 = 544
Edit: O, po wpisaniu tej wyprawy przesunęłam się na 501 miejsce w ogólnej statystyce na Bikestats :) Muszę się postarać to załapię się do pierwszej 500 :D
praca
Środa, 15 września 2010 Kategoria dojazdy
| Km: | 18.34 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:03 | km/h: | 17.47 |
| Pr. maks.: | 34.10 | Temperatura: | °C | HRmax: | 154154 ( 88%) | HRavg | 133( 76%) |
| Kalorie: | 964kcal | Podjazdy: | 380m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Deszcz pokrzyżował moje plany. Zamierzałam z pracy wrócić przez Konstancin ale jak wyszłam z pracy to akurat się rozpadało. Co prawda za chwilę przestało, ale zdążyło mnie zmoczyć. Ponieważ nie miałam ochoty po mokremu robić wycieczki bo perspektywą było przeziębienie (tym bardziej, że już czuję, że coś mnie łapie), to odpuściłam i wróciłam do chaty najkrótszą drogą. Zresztą byłam strasznie głodna a w domu czekało spaghetti... :)
kadencja 82/120
KOW: 2
obciążenie: 2 x 63 = 126
kadencja 82/120
KOW: 2
obciążenie: 2 x 63 = 126
praca + Agrykola + bieganie
Wtorek, 14 września 2010 Kategoria dojazdy, trening, bieganie
| Km: | 36.56 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:47 | km/h: | 20.50 |
| Pr. maks.: | 46.40 | Temperatura: | °C | HRmax: | 165165 ( 94%) | HRavg | 144( 82%) |
| Kalorie: | 1570kcal | Podjazdy: | 303m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Ależ świetnie się jeździ z czystym napędem... cichutko, płynnie... rower sam jedzie. Niestety, po 3 dniu jeżdżenia w nowych spodenkach okazało się, że pampers jest zbyt duży, marszczy się i ociera :( Nie mam za bardzo komu oddać tych spodenek...
Po pracy trening na Agrykoli (x10 / 30:26)
kadencja 81/117 / KOW: 4
z Agrykoli 77 / KOW: 7
Wieczorem, mimo deszczu, wyszłam pobiegać. Planowałam 8 km ale w trakcie rozpadało się, niestety, jeszcze bardziej, więc musiałam skrócić bieganie. Zrekompensowałam sobie to trochę wchodząc po schodach do domu :)
bieganie: 6,67 km / 42:29 / HR 157/170 / KOW: 5
schody: 01:09 / HR 150/164 / KOW: 8
obciążenie: 4x77 + 7x30 + 5x42 + 8x1 = 736
Po pracy trening na Agrykoli (x10 / 30:26)
kadencja 81/117 / KOW: 4
z Agrykoli 77 / KOW: 7
Wieczorem, mimo deszczu, wyszłam pobiegać. Planowałam 8 km ale w trakcie rozpadało się, niestety, jeszcze bardziej, więc musiałam skrócić bieganie. Zrekompensowałam sobie to trochę wchodząc po schodach do domu :)
bieganie: 6,67 km / 42:29 / HR 157/170 / KOW: 5
schody: 01:09 / HR 150/164 / KOW: 8
obciążenie: 4x77 + 7x30 + 5x42 + 8x1 = 736
ucieczka spod Kopy Cwila
Poniedziałek, 13 września 2010 Kategoria dojazdy
| Km: | 29.47 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:27 | km/h: | 20.32 |
| Pr. maks.: | 50.60 | Temperatura: | °C | HRmax: | 166166 ( 95%) | HRavg | 142( 81%) |
| Kalorie: | 1642kcal | Podjazdy: | 299m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Wracając z pracy postanowiłam zmierzyć się z najtrudniejszym podjazdem, który był podczas zawodów XC na Kopie Cwila. Odważnie podjechałam pod Kopę, popatrzyłam na wyjeżdżoną po zawodach błotną ścieżkę pod górę... i zawróciłam na pięcie.
Wstyd.
Dopiero w domu stwierdziłam, że mogłam chociaż spróbować podjechać któryś z łatwiejszych podjazdów, wstyd nie byłby wtedy taki okropny :)
kadencja 83/125
Wstyd.
Dopiero w domu stwierdziłam, że mogłam chociaż spróbować podjechać któryś z łatwiejszych podjazdów, wstyd nie byłby wtedy taki okropny :)
kadencja 83/125
bieganie
Niedziela, 12 września 2010 Kategoria trening, bieganie
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Byłam popatrzeć na zawody Pucharu Mazowsza XC na Kopie Cwila. Powiem jedno. MASAKRA. Całe szczęście, że się nie zdecydowałam tam startować bo po pierwszym podjeździe bym już nie miała siły dalej jechać :)
Część to esy-floresy po Kopie i okolicznym parku a część trasy wyjeżdżała aż do tzw. "smródki" (to się chyba oficjalnie nazywa Potok Służewiecki). W części "Kopowej" trasa bardzo trudna, jeden podjazd dokładnie w osi stoku od śmieszki rowerowej, na oko jakieś 45 stopni, część podjazdów w skos stoku i po łuku. Jeden zjazd też w osi stoku, kończył się ostrym zakrętem w prawo akurat na kamulce otaczające wyschnięty stawik czy co to tam jest (tam się na moich oczach wyrypało dwóch).
Część przy "smródce" łatwiejsza ale za to bardziej mokro-błotna z dość trudnym przejazdem przez strumyk i zjazdem po schodach pod nisko zwisającym gałęziami :)
Dość długa pętla (nie wiem ile na oko ale podobno najlepsi pokonywali ją w około 20 minut)
A wieczorkiem bieganie z podbiegami
8 km / 53:03 / HR 155/170 / KOW: 5
Średnia trochę gorsza z powodu niesfornych słuchawek od odtwarzacza. Przystawałam co jakiś czas żeby je poprawić bo się majtały i słuchawka mi wypadała z ucha... :)
Poza tym wyczyściłam napęd w rowerku bo po ostatnim deszczu zaczął chrzęścić :)
obciążenie: 53*5 = 265
Część to esy-floresy po Kopie i okolicznym parku a część trasy wyjeżdżała aż do tzw. "smródki" (to się chyba oficjalnie nazywa Potok Służewiecki). W części "Kopowej" trasa bardzo trudna, jeden podjazd dokładnie w osi stoku od śmieszki rowerowej, na oko jakieś 45 stopni, część podjazdów w skos stoku i po łuku. Jeden zjazd też w osi stoku, kończył się ostrym zakrętem w prawo akurat na kamulce otaczające wyschnięty stawik czy co to tam jest (tam się na moich oczach wyrypało dwóch).
Część przy "smródce" łatwiejsza ale za to bardziej mokro-błotna z dość trudnym przejazdem przez strumyk i zjazdem po schodach pod nisko zwisającym gałęziami :)
Dość długa pętla (nie wiem ile na oko ale podobno najlepsi pokonywali ją w około 20 minut)
A wieczorkiem bieganie z podbiegami
8 km / 53:03 / HR 155/170 / KOW: 5
Średnia trochę gorsza z powodu niesfornych słuchawek od odtwarzacza. Przystawałam co jakiś czas żeby je poprawić bo się majtały i słuchawka mi wypadała z ucha... :)
Poza tym wyczyściłam napęd w rowerku bo po ostatnim deszczu zaczął chrzęścić :)
obciążenie: 53*5 = 265
praca + Agrykola x10
Piątek, 10 września 2010 Kategoria trening, dojazdy, bieganie
| Km: | 36.76 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:46 | km/h: | 20.81 |
| Pr. maks.: | 45.09 | Temperatura: | °C | HRmax: | 166166 ( 95%) | HRavg | 145( 83%) |
| Kalorie: | 1767kcal | Podjazdy: | 412m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Tak jak podejrzewałam, miałam rano lekkiego kaca. Ale nie przeszkodziło to w pojechaniu rowerem. Lepiej - kaca rowerem najlepiej się wypaca ;)
No i zgrały mi się znowu dwa treningi - rowerowy i biegowy.
Przy powrocie 10x Agrykola (30:33). Jeździł jeszcze jakiś młodzieniec i suszył do mnie zęby ale nie miałam czasu się zatrzymać i z nim gadać bo chciałam wykręcić dobry czas (nie udało się).
Wracając próbowałam przez pewien czas utrzymać kadencję powyżej 90. Trzeba przyznać, że to niełatwe. Nie dlatego nawet, że zmęczenie, tylko rytm się gubi po jakimś czasie. Ale nawet udawało mi się jechać przy kadencji koło 100 przez chwilę.
Próbowałam też jechać kręcąc jedną nogą, ale jest to awykonalne :) To się chyba da tylko na stacjonarnym albo na trenażerze?
Jak dojeżdżałam do domu, na podjeździe na Orszady, zmotywował mnie jakiś pan na rowerze "Noo, jak na dziewczynę, to całkiem nieźle popylasz" :) Ale jak usłyszał, że jestem po dziesięciu Agrykolach to stwierdził, że Agrykoli to on by chyba nie podjechał. Uzasadnił to swoim wiekiem :)
Ja jednak myślę, że by spokojnie podjechał bo tez nieźle popylał...
kadencja 81/118 / KOW: 5
Wieczorem znów bieganie - o dziwo - wygląda na to, że po tej Agrykoli biega mi się całkiem fajnie choć spodziewałabym się, że będzie wręcz przeciwnie
7,65 / 00:50:10 z podbiegami
HR 159/171 / KOW: 5
obciążenie: 5 x 126 + 5 x 50 = 880
No i zgrały mi się znowu dwa treningi - rowerowy i biegowy.
Przy powrocie 10x Agrykola (30:33). Jeździł jeszcze jakiś młodzieniec i suszył do mnie zęby ale nie miałam czasu się zatrzymać i z nim gadać bo chciałam wykręcić dobry czas (nie udało się).
Wracając próbowałam przez pewien czas utrzymać kadencję powyżej 90. Trzeba przyznać, że to niełatwe. Nie dlatego nawet, że zmęczenie, tylko rytm się gubi po jakimś czasie. Ale nawet udawało mi się jechać przy kadencji koło 100 przez chwilę.
Próbowałam też jechać kręcąc jedną nogą, ale jest to awykonalne :) To się chyba da tylko na stacjonarnym albo na trenażerze?
Jak dojeżdżałam do domu, na podjeździe na Orszady, zmotywował mnie jakiś pan na rowerze "Noo, jak na dziewczynę, to całkiem nieźle popylasz" :) Ale jak usłyszał, że jestem po dziesięciu Agrykolach to stwierdził, że Agrykoli to on by chyba nie podjechał. Uzasadnił to swoim wiekiem :)
Ja jednak myślę, że by spokojnie podjechał bo tez nieźle popylał...
kadencja 81/118 / KOW: 5
Wieczorem znów bieganie - o dziwo - wygląda na to, że po tej Agrykoli biega mi się całkiem fajnie choć spodziewałabym się, że będzie wręcz przeciwnie
7,65 / 00:50:10 z podbiegami
HR 159/171 / KOW: 5
obciążenie: 5 x 126 + 5 x 50 = 880







