no i nie poszłam na dwór :/
Wtorek, 21 lutego 2012 Kategoria trenażer, trening
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:35 | km/h: | 0.00 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 166166 ( 92%) | HRavg | 122( 67%) |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Trenażer | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Bardzo chciałam dzisiaj iść na trening na dwór. Choćby dlatego, że od tygodnia mam Tribana a poza 200m dojazdem z garażu do domu oraz kilku okrążeń po Decathlonie, nie miałam okazji na nim pojeździć. Ale wieczorem zaczął znów padać śnieg i strasznie wiało. Bałam się, że będzie za ślisko na szosówkę.
Więc znów odwaliłam trening na trenażerze...
28 min rozgrzewka
2 min akcent
5 min rozjazd
kadencja 83/100
Więc znów odwaliłam trening na trenażerze...
28 min rozgrzewka
2 min akcent
5 min rozjazd
kadencja 83/100
siłówka
Sobota, 18 lutego 2012 Kategoria trening, trening siłowy
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:15 | km/h: | 0.00 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Po pompkach rozruszałam się i postanowiłam jednak zrobić ćwiczenia siłowe.
Nawet nie robiło mi się ich tak źle - tym bardziej, że w trakcie obejrzałam sobie najpierw fragment jakiegoś pięknego, śnieżnego programu w TVP HD o heliskiingu, potem fragment jakiegoś programu o biegaczu z Kenii a potem trafiłam na powtórkę transmisji dzisiejszych biegów narciarskich w Szklarskiej :) Ekstra, mogłam pooglądać jak najlepsze biegaczki lecą jak na skrzydłach i pozazdrościć im. No i zobaczyć jak Justyna wygrywa w pięknym stylu!
Zestaw ćwiczeń CA
+ w ostatniej serii 160 (!) brzuszków, ihaa! :)
Nawet nie robiło mi się ich tak źle - tym bardziej, że w trakcie obejrzałam sobie najpierw fragment jakiegoś pięknego, śnieżnego programu w TVP HD o heliskiingu, potem fragment jakiegoś programu o biegaczu z Kenii a potem trafiłam na powtórkę transmisji dzisiejszych biegów narciarskich w Szklarskiej :) Ekstra, mogłam pooglądać jak najlepsze biegaczki lecą jak na skrzydłach i pozazdrościć im. No i zobaczyć jak Justyna wygrywa w pięknym stylu!
Zestaw ćwiczeń CA
+ w ostatniej serii 160 (!) brzuszków, ihaa! :)
pompujemy
Sobota, 18 lutego 2012 Kategoria trening, trening siłowy
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:15 | km/h: | 0.00 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Po dzisiejszym porannym treningu biegówkowym i objedzeniu się pizzą z rodzicami, wieczorem czułam się jakaś senna i nie chciało mi się robić ćwiczeń siłowych. Długo się zbierałam, żeby zacząć. Postanowiłam, że zrobię przynajmniej pompki a potem się zobaczy. Dzisiaj miałam krótki seans pompkowy bo pierwszy dzień z zestawu - najlżejszy. Jednak gładko poszło a w ostatniej serii zrobiłam aż 40 pompek. Super.
12 + 17 + 13 + 13 + 40
12 + 17 + 13 + 13 + 40
ślisko-kleisto i brudno
Sobota, 18 lutego 2012 Kategoria biegówki, trening
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:56 | km/h: | 0.00 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 168168 ( 93%) | HRavg | 146( 81%) |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Na powitanie dnia okazało się, że w bloku nie ma wody. Szybki skok na dół klatki - awaria, woda zamknięta "aż do usunięcia awarii". Czyli do nie wiadomo kiedy. No to drugi szybki skok do Żabki. W Żabce ponoć pięciolitrowe baniaki zostały wykupione w 10 minut ;) No więc musiałam się zadowolić kilkoma 1,5 litrowymi butelkami.
Śniadanko i samotnie do LK na biegówki. Po Marka minie było widać, że nie ma ochoty, więc nawet go nie namawiałam.
Dzisiaj odwilż. Prawie +3 stopnie, ale liczyłam na to, że jednak w lesie jest chłodniej i śnieg nadal tam leży.
Wychodząc zauważyłam, że Wodociągi i Kanalizacja podstawiły beczkowóz - a zatem awaria jest dość poważna i może się okazać, że nie będę miała się jak umyć po treningu. Trudno.
Dzisiaj miałam pierwszy w życiu trening biegówkowy z konkretną rozpiską.
Zaczęłam spokojnie, żeby wyczuć śnieg. No... jest ciekawie. Tam, gdzie są założone i wyjeżdżone ślady jest ślisko jak piorun. Tam gdzie jest nierozjeżdżony śnieg jest kleisto i narty nie chcą jechać. Całkiem nieźle za to się jechało w miejscach, gdzie piesi udeptali ścieżkę.
Rozgrzewkę i powtórzenia zrobiłam na głównych traktach a potem skoczyłam sobie na singla. Tam się jechało najprzyjemniej - przede wszystkim nie było przeszkadzaczy. Spotkałam tam tylko jednego rowerzystę.
Na głównych szlakach pełno ludzi. O dziwo, rowerzystów (jadących) spotkałam w sumie tylko dwóch. Jednego prowadzącego rower. Biegaczy kilku. Pełno spacerowiczów i zatrzęsienie narciarzy różnej maści. Powolnych, szybkich, całkiem szybkich. Klasycznych, łyżwowych trochę mniej.
Po powtórzeniach wycyrklowałam tak, żeby dojechać do około 2h. Wydaje się, że jest to moja górna granica wytrzymałościowa, jeśli chodzi o biegówki. Po koniec takiego dwugodzinnego biegania jestem już tak zmęczona, że mam tendencję do tracenia równowagi. Niestety, w tym roku nie było zbytnio okazji, żeby więcej pobiegać bo nie było śniegu. I wygląda na to, że zaraz znów nie będzie.
Ostatnio obejrzałam kolejne dwa filmiki instruktażowe:
Bezkrok:
I jednokrok
&feature=related
Wydaje się, że bezkrok wykonuję całkiem prawidłowo. Niestety, jest on bardzo męczący i długo nie mogę tak jechać.
Jednak jednokrok jest zupełnie czym innym niż to, co wydawało mi się, że nim jest. Nie wiem jak się nazywa i czy w ogóle istnieje oficjalnie, taki krok, który ja czasem wykonuję i dotychczas uważałam go za jednokrok. Jednak prawdziwy jednokrok jest cholernie trudny! Próbowałam go powtórzyć, ale nie umiem się zsynchronizować ;) No cóż, może jeszcze przyjdzie na to czas...
Ale ogólnie było mi fajnie, jak zwykle zmęczyłam się ostro, ale lubię to.
Oczywiście w domu okazało się, że wody nadal nie ma... i plotka blokowa głosi, że ma nie być aż do poniedziałku! A niech to... nie cierpię nie móc umyć włosów!
ok. 15 min rozgrzewka
1 min x 2 min x 10
rozjazd do około 2h.
12,88 km / 1:56:05
Śniadanko i samotnie do LK na biegówki. Po Marka minie było widać, że nie ma ochoty, więc nawet go nie namawiałam.
Dzisiaj odwilż. Prawie +3 stopnie, ale liczyłam na to, że jednak w lesie jest chłodniej i śnieg nadal tam leży.
Wychodząc zauważyłam, że Wodociągi i Kanalizacja podstawiły beczkowóz - a zatem awaria jest dość poważna i może się okazać, że nie będę miała się jak umyć po treningu. Trudno.
Dzisiaj miałam pierwszy w życiu trening biegówkowy z konkretną rozpiską.
Zaczęłam spokojnie, żeby wyczuć śnieg. No... jest ciekawie. Tam, gdzie są założone i wyjeżdżone ślady jest ślisko jak piorun. Tam gdzie jest nierozjeżdżony śnieg jest kleisto i narty nie chcą jechać. Całkiem nieźle za to się jechało w miejscach, gdzie piesi udeptali ścieżkę.
Rozgrzewkę i powtórzenia zrobiłam na głównych traktach a potem skoczyłam sobie na singla. Tam się jechało najprzyjemniej - przede wszystkim nie było przeszkadzaczy. Spotkałam tam tylko jednego rowerzystę.
Na głównych szlakach pełno ludzi. O dziwo, rowerzystów (jadących) spotkałam w sumie tylko dwóch. Jednego prowadzącego rower. Biegaczy kilku. Pełno spacerowiczów i zatrzęsienie narciarzy różnej maści. Powolnych, szybkich, całkiem szybkich. Klasycznych, łyżwowych trochę mniej.
Po powtórzeniach wycyrklowałam tak, żeby dojechać do około 2h. Wydaje się, że jest to moja górna granica wytrzymałościowa, jeśli chodzi o biegówki. Po koniec takiego dwugodzinnego biegania jestem już tak zmęczona, że mam tendencję do tracenia równowagi. Niestety, w tym roku nie było zbytnio okazji, żeby więcej pobiegać bo nie było śniegu. I wygląda na to, że zaraz znów nie będzie.
Ostatnio obejrzałam kolejne dwa filmiki instruktażowe:
Bezkrok:
I jednokrok
&feature=related
Wydaje się, że bezkrok wykonuję całkiem prawidłowo. Niestety, jest on bardzo męczący i długo nie mogę tak jechać.
Jednak jednokrok jest zupełnie czym innym niż to, co wydawało mi się, że nim jest. Nie wiem jak się nazywa i czy w ogóle istnieje oficjalnie, taki krok, który ja czasem wykonuję i dotychczas uważałam go za jednokrok. Jednak prawdziwy jednokrok jest cholernie trudny! Próbowałam go powtórzyć, ale nie umiem się zsynchronizować ;) No cóż, może jeszcze przyjdzie na to czas...
Ale ogólnie było mi fajnie, jak zwykle zmęczyłam się ostro, ale lubię to.
Oczywiście w domu okazało się, że wody nadal nie ma... i plotka blokowa głosi, że ma nie być aż do poniedziałku! A niech to... nie cierpię nie móc umyć włosów!
ok. 15 min rozgrzewka
1 min x 2 min x 10
rozjazd do około 2h.
12,88 km / 1:56:05
nietypowe interwały
Piątek, 17 lutego 2012 Kategoria trenażer, trening
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:50 | km/h: | 0.00 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 164164 ( 91%) | HRavg | 116( 64%) |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Trenażer | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Odebrałam Tribana z serwisu i przejechałam się nim kawałek po śniegu :) Mimo cienkich oponek prawie bez bieżnika nie wywaliłam się ;) Ale też nie uprawiałam żadnej brawury na nim...
Mimo szczerej chęci pojeżdżenia na nim w plenerze, jednak trening na Scotcie wsadzonym w trenażer. Oczywiście tradycyjnie - forfun.tv i umcy umcy.
Dzisiaj nietypowe interwały bo równej długości. Zwykle odcinki szybkie i wolne są różne. No i pierwszy raz dostałam rozpiskę w jakim zakresie tętna mam to robić. Jednak oczywiście jak zwykle moja matematyka zawiodła i zamiast zrobić 10 minut tego, zrobiłam 20. Bo przecież 2min x 2min x 5 to jest 10 minut, nie?
25 min rozgrzewka
2 min z HR do 70% x 2 min z HR do 90% x 5
5 min rozjazd
kadencja 71/118
Mimo szczerej chęci pojeżdżenia na nim w plenerze, jednak trening na Scotcie wsadzonym w trenażer. Oczywiście tradycyjnie - forfun.tv i umcy umcy.
Dzisiaj nietypowe interwały bo równej długości. Zwykle odcinki szybkie i wolne są różne. No i pierwszy raz dostałam rozpiskę w jakim zakresie tętna mam to robić. Jednak oczywiście jak zwykle moja matematyka zawiodła i zamiast zrobić 10 minut tego, zrobiłam 20. Bo przecież 2min x 2min x 5 to jest 10 minut, nie?
25 min rozgrzewka
2 min z HR do 70% x 2 min z HR do 90% x 5
5 min rozjazd
kadencja 71/118
zapomniany wpis
Środa, 15 lutego 2012 Kategoria trening, trening siłowy
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:50 | km/h: | 0.00 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Zaległy wpis ze środy :) Ćwiczenia siłowe i stabilizacyjne, zestaw BC.
Dla urozmaicenia treningu odświeżenie staroci muzycznych, Paradise Lost "Lost Paradise" a dla kontrastu, Paradise Lost "Faith Divides Us - Death Unites Us".
Zaprawdę, jest to jeden z najlepszych metalowych bandów jakie znam :)
Dla urozmaicenia treningu odświeżenie staroci muzycznych, Paradise Lost "Lost Paradise" a dla kontrastu, Paradise Lost "Faith Divides Us - Death Unites Us".
Zaprawdę, jest to jeden z najlepszych metalowych bandów jakie znam :)
śnieżnie jasny nocny las
Środa, 15 lutego 2012 Kategoria trening, biegówki
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:15 | km/h: | 0.00 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 163163 ( 90%) | HRavg | 149( 82%) |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Dzisiaj od rana padał piękny, gęsty śnieg. Już siedziałam w pracy jak na szpilkach, bo chciałam koniecznie pójść na biegówki. Śnieg padał przez cały dzień i przestał dopiero wieczorem - akurat na wyjście.
Miałam iść z Markiem, ale wrócił późno, a potem siadł do pracy. Więc poszłam sama.
Ponieważ Marek późno wrócił i późno jedliśmy obiad to nie zdążyłam na spotkanie Nocnych Biegówek :(
Nie zdążyłam też na zakończenie Nocnych Biegówek bo wyleciałam z lasu grubo po 21-ej.
Trudno, może następnym razem.
W lesie było przecudownie. Niebo narzucało całkiem grubą warstwę świeżego puchu. Śnieg był śliski i dobrze niósł. W zasadzie czołówka nie była za bardzo potrzebna, bo od świeżego śniegu było dość jasno. Ale ponieważ jest to mój świeży nabytek to miałam ją włączoną prawie cały czas - musiałam się nią pobawić.
Dzisiaj próbowałam poprawić technikę jazdy, po obejrzeniu filmiku.
Przyznam, że ten sposób jazdy jest dużo bardziej męczący niż dotychczas przeze mnie stosowany (poziome przesuwanie nart po śniegu, hehe). Ale też dużo szybszy!
Pobiłam chyba dzisiaj rekord swojej średniej prędkości na biegówkach - coś około 08:45 min/km
Po powrocie do domu czułam się złachana na maksa. Oczy mi się same kleiły.
Ale jestem bardzo zadowolona, było fantastycznie :)
8,5km / 1:14:05h
Miałam iść z Markiem, ale wrócił późno, a potem siadł do pracy. Więc poszłam sama.
Ponieważ Marek późno wrócił i późno jedliśmy obiad to nie zdążyłam na spotkanie Nocnych Biegówek :(
Nie zdążyłam też na zakończenie Nocnych Biegówek bo wyleciałam z lasu grubo po 21-ej.
Trudno, może następnym razem.
W lesie było przecudownie. Niebo narzucało całkiem grubą warstwę świeżego puchu. Śnieg był śliski i dobrze niósł. W zasadzie czołówka nie była za bardzo potrzebna, bo od świeżego śniegu było dość jasno. Ale ponieważ jest to mój świeży nabytek to miałam ją włączoną prawie cały czas - musiałam się nią pobawić.
Dzisiaj próbowałam poprawić technikę jazdy, po obejrzeniu filmiku.
Przyznam, że ten sposób jazdy jest dużo bardziej męczący niż dotychczas przeze mnie stosowany (poziome przesuwanie nart po śniegu, hehe). Ale też dużo szybszy!
Pobiłam chyba dzisiaj rekord swojej średniej prędkości na biegówkach - coś około 08:45 min/km
Po powrocie do domu czułam się złachana na maksa. Oczy mi się same kleiły.
Ale jestem bardzo zadowolona, było fantastycznie :)
8,5km / 1:14:05h
akcent i test pompkowy
Wtorek, 14 lutego 2012 Kategoria trenażer, trening, test
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:25 | km/h: | 0.00 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 155155 ( 86%) | HRavg | 104( 57%) |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Trenażer | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Triban oddany do Plusa na mały przeglądzik a ja znów na trenażer. Dzisiaj do treningu obejrzałam sobie fragment Robin Hooda :)
18 min rozgrzewka
2 min akcent (HR 143/155)
5 min rozjazd
Po treningu zrobiłam sobie jeszcze test na pompki i zrobiłam ich 40 :)
Miałam na dzisiaj zaplanowane ćwiczenia siłowe ale czułam się dość zdechło więc odpuściłam.
kadencja 73/104
18 min rozgrzewka
2 min akcent (HR 143/155)
5 min rozjazd
Po treningu zrobiłam sobie jeszcze test na pompki i zrobiłam ich 40 :)
Miałam na dzisiaj zaplanowane ćwiczenia siłowe ale czułam się dość zdechło więc odpuściłam.
kadencja 73/104
test masakrycznie nieudany i kolarka na pocieszenie
Poniedziałek, 13 lutego 2012 Kategoria test, trenażer, ze zdjęciami
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:15 | km/h: | 0.00 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 169169 ( 93%) | HRavg | 143( 79%) |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Trenażer | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Dziś miał być porządniejszy test na strefy tętna, z pomiarem zakwaszenia.
Test ten sam co zawsze, tzn. progresywny GTX według Friela. Dodatkowym elementem miał być pomiar zakwaszenia co 2 minuty. Do pomocy przyszedł mój trener, Jacek.
Najpierw sprawdził zakwaszenie "spoczynkowe". Okazało się, że jest podejrzanie wysokie, 2,6 mmol/l. Norma spoczynkowa wynosi około 1,5. Po teście "przyznał się", że już po tym pierwszym pomiarze wiedział, że test nie wyjdzie, gdyż wysokie zakwaszenie spoczynkowe oznacza zmęczenie organizmu.
Przed testem 10 min lekkiego kręcenia i uspokojenie tętna.
Generalnie czułam się trochę zestresowana tym testem, obecnością Jacka, tym, że niedawno przeszliśmy na "ty", pobieraniem krwi i ogólną organizacją całości. Niby prosta sprawa ale nie taka prosta.
Podczas testu Marek sprawdzał czas, tętno, notował KOW. Jacek pobierał krew z palca i podawał wartości zakwaszenia.
Miałam dość duży problem ze zgraniem i ogarnięciem dodatkowej czynności podczas testu, jaką jest nastawianie palca do pobrania krwi. Marek podawał mi moment zwiększenia obciążenia w dość niejednoznaczny sposób a Jacek przeszkadzał mi się rozpędzić, pobierając krew. Nie mogłam się skupić na pilnowaniu odpowiedniej wartości mocy.
"Zdechłam" strasznie szybko. Osiągnęłam zaledwie 160W, przy 180W już nie mogłam utrzymać tej wartości. W porównaniu do poprzedniego testu to jakaś masakra.
Sporo wyższe wartości tętna niż ostatnio i bardzo szybki wzrost zakwaszenia.
Być może taka słaba dyspozycja jest efektem dość intensywnych ostatnio treningów biegowych i sobotniego biegu na Kabatach.
W każdym razie Jacek stwierdził, że chyba trzeba trochę zluzować treningi...
Wyniki:
1 minuta - 100 Watt - KOW 2 - HR 139
2 minuta - 120 Watt - KOW 3 - HR 149 - 6,7mmol/l
3 minuta - 140 Watt - KOW 4 - HR 153
4 minuta - 160 Watt - KOW 8 - HR 162 - 14,7mmol/l
5 minuta - 180 Watt - KOW 10 - HR 168 (kilka sekund)
Chwilę jeszcze potem pogadaliśmy - o bieganiu, treningu, nartach biegowych, obozie biegowym, innych podopiecznych. Podoba mi się pasja, z jaką opowiada o tym, co robi. Widać, że naprawdę to kocha.
Gdy Jacek poszedł, zebraliśmy się z Markiem i pojechaliśmy do Decathlonu. Kilka dni temu była dostawa i miały dojechać mniejsze rozmiary kolarek.
Z tego modelu, który sobie upatrzyłam był tylko jeden egzemplarz w moim rozmiarze. Przejechałam się kilka razy dookoła sklepu, zrobiłam slalom między półkami. Obejrzałam, znalazłam parę usterek (uszkodzone pokrycie siodła, napęd do generalnego czyszczenia, otarcie na szybkozamykaczu... i takie tam)... i wynegocjowałam z kierownikiem zmiany niższą cenę ;) Zapłaciłam o 200 zł mniej :D
Ale do przeglądu i regulacji muszę ją oddać. No i umówić się na BGFit (mam jeszcze w opłaconym pakiecie jeden rower do ustawienia więc akurat).

kadencja 79/108
Test ten sam co zawsze, tzn. progresywny GTX według Friela. Dodatkowym elementem miał być pomiar zakwaszenia co 2 minuty. Do pomocy przyszedł mój trener, Jacek.
Najpierw sprawdził zakwaszenie "spoczynkowe". Okazało się, że jest podejrzanie wysokie, 2,6 mmol/l. Norma spoczynkowa wynosi około 1,5. Po teście "przyznał się", że już po tym pierwszym pomiarze wiedział, że test nie wyjdzie, gdyż wysokie zakwaszenie spoczynkowe oznacza zmęczenie organizmu.
Przed testem 10 min lekkiego kręcenia i uspokojenie tętna.
Generalnie czułam się trochę zestresowana tym testem, obecnością Jacka, tym, że niedawno przeszliśmy na "ty", pobieraniem krwi i ogólną organizacją całości. Niby prosta sprawa ale nie taka prosta.
Podczas testu Marek sprawdzał czas, tętno, notował KOW. Jacek pobierał krew z palca i podawał wartości zakwaszenia.
Miałam dość duży problem ze zgraniem i ogarnięciem dodatkowej czynności podczas testu, jaką jest nastawianie palca do pobrania krwi. Marek podawał mi moment zwiększenia obciążenia w dość niejednoznaczny sposób a Jacek przeszkadzał mi się rozpędzić, pobierając krew. Nie mogłam się skupić na pilnowaniu odpowiedniej wartości mocy.
"Zdechłam" strasznie szybko. Osiągnęłam zaledwie 160W, przy 180W już nie mogłam utrzymać tej wartości. W porównaniu do poprzedniego testu to jakaś masakra.
Sporo wyższe wartości tętna niż ostatnio i bardzo szybki wzrost zakwaszenia.
Być może taka słaba dyspozycja jest efektem dość intensywnych ostatnio treningów biegowych i sobotniego biegu na Kabatach.
W każdym razie Jacek stwierdził, że chyba trzeba trochę zluzować treningi...
Wyniki:
1 minuta - 100 Watt - KOW 2 - HR 139
2 minuta - 120 Watt - KOW 3 - HR 149 - 6,7mmol/l
3 minuta - 140 Watt - KOW 4 - HR 153
4 minuta - 160 Watt - KOW 8 - HR 162 - 14,7mmol/l
5 minuta - 180 Watt - KOW 10 - HR 168 (kilka sekund)
Chwilę jeszcze potem pogadaliśmy - o bieganiu, treningu, nartach biegowych, obozie biegowym, innych podopiecznych. Podoba mi się pasja, z jaką opowiada o tym, co robi. Widać, że naprawdę to kocha.
Gdy Jacek poszedł, zebraliśmy się z Markiem i pojechaliśmy do Decathlonu. Kilka dni temu była dostawa i miały dojechać mniejsze rozmiary kolarek.
Z tego modelu, który sobie upatrzyłam był tylko jeden egzemplarz w moim rozmiarze. Przejechałam się kilka razy dookoła sklepu, zrobiłam slalom między półkami. Obejrzałam, znalazłam parę usterek (uszkodzone pokrycie siodła, napęd do generalnego czyszczenia, otarcie na szybkozamykaczu... i takie tam)... i wynegocjowałam z kierownikiem zmiany niższą cenę ;) Zapłaciłam o 200 zł mniej :D
Ale do przeglądu i regulacji muszę ją oddać. No i umówić się na BGFit (mam jeszcze w opłaconym pakiecie jeden rower do ustawienia więc akurat).

kadencja 79/108
Grand Prix Warszawy - Kabaty
Sobota, 11 lutego 2012 Kategoria bieganie, zawody biegowe
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:59 | km/h: | 0.00 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 174174 ( 96%) | HRavg | 165( 91%) |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Termometr rano pokazywał -12 stopni, ale na dworze było piękne słonko więc spodziewałam się, że jest dość przyjemnie. I faktycznie było. W lesie nawet bardzo przyjemnie bo prawie bezwietrznie. Przed biegiem poznałam osobiście jedną z moich rywalek z Mazovii, Beatę. Bardzo sympatycznie porozmawiałyśmy, wymieniłyśmy parę uwag na temat maratonów no i dostałam propozycję.
Przyznam, że propozycja jest BARDZO atrakcyjna... :)
Zamierzałam w tym sezonie dołączyć do Kliwra, ale chyba muszę to przemyśleć.
Przed biegiem, wspólnie z Beatą i Markiem, postanowiliśmy posiedzieć w ciepłym aucie ;)
Potem, już na starcie, dołączył do nas p. Paweł z Plusa. Celował w poniżej 50 minut więc puściliśmy go przodem ;) Beata, Marek i ja rozpoczęliśmy bieg wspólnie. Ale po chwili ja przyhamowałam. Jako jedyna z całej trójki nie miałam prawie bieżnika bo biegam w letnich butach. A trasa biegu była dość śliska. Beata postanowiła zatem opuścić nasze towarzystwo i wyrwała do przodu.
Rozpoczęliśmy bieg wspólnie

My z Markiem biegliśmy w miarę spokojnie, moim tempem. W połowie dystansu miałam czas 30 minut i brak widoków na ukończenie biegu w czasie poniżej godziny. Tym bardziej, że mój mózg co prawda chciał wyprzedzać kolejne osoby, ale nogi już nie ;) Jednak się udawało. Miałam chwilę kryzysu na 6 kilometrze, ale po chwili się ogarnęłam i spokojnie, równym tempem, biegłam dalej. Tempo wcale nie było takie ślimakowate, jak mi się wydawało.
Marek odbił do przodu około 3 km przed metą, żeby rozgrzać samochód.
Ja biegłam sobie spokojnie dalej, wyprzedzając powolutku kolejne osoby.
W sumie biegło mi się zadziwiająco dobrze, mimo trudnych warunków i ślizgawicy. Na ostatnim kilometrze udało mi się jeszcze przyspieszyć i w efekcie zrobiłam 59 minut :) Czyli druga połowa trasy szybciej niż pierwsza. Jeszcze mi się coś takiego nie zdarzyło ;)
Jestem bardzo zadowolona z wyniku.
Przyznam, że propozycja jest BARDZO atrakcyjna... :)
Zamierzałam w tym sezonie dołączyć do Kliwra, ale chyba muszę to przemyśleć.
Przed biegiem, wspólnie z Beatą i Markiem, postanowiliśmy posiedzieć w ciepłym aucie ;)
Potem, już na starcie, dołączył do nas p. Paweł z Plusa. Celował w poniżej 50 minut więc puściliśmy go przodem ;) Beata, Marek i ja rozpoczęliśmy bieg wspólnie. Ale po chwili ja przyhamowałam. Jako jedyna z całej trójki nie miałam prawie bieżnika bo biegam w letnich butach. A trasa biegu była dość śliska. Beata postanowiła zatem opuścić nasze towarzystwo i wyrwała do przodu.
Rozpoczęliśmy bieg wspólnie

My z Markiem biegliśmy w miarę spokojnie, moim tempem. W połowie dystansu miałam czas 30 minut i brak widoków na ukończenie biegu w czasie poniżej godziny. Tym bardziej, że mój mózg co prawda chciał wyprzedzać kolejne osoby, ale nogi już nie ;) Jednak się udawało. Miałam chwilę kryzysu na 6 kilometrze, ale po chwili się ogarnęłam i spokojnie, równym tempem, biegłam dalej. Tempo wcale nie było takie ślimakowate, jak mi się wydawało.
Marek odbił do przodu około 3 km przed metą, żeby rozgrzać samochód.
Ja biegłam sobie spokojnie dalej, wyprzedzając powolutku kolejne osoby.
W sumie biegło mi się zadziwiająco dobrze, mimo trudnych warunków i ślizgawicy. Na ostatnim kilometrze udało mi się jeszcze przyspieszyć i w efekcie zrobiłam 59 minut :) Czyli druga połowa trasy szybciej niż pierwsza. Jeszcze mi się coś takiego nie zdarzyło ;)
Jestem bardzo zadowolona z wyniku.







