kanteleblog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(15)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy kantele.bikestats.pl

linki

kolano strikes back

Środa, 25 stycznia 2012 | dodano:26.01.2012Kategoria: trening, bieganie
Km:0.00Km teren:0.00 Czas:01:04km/h:0.00
Pr. maks.:-Temperatura:- HRmax:-(-%)HRavg-(-%)
Kalorie:-kcalPodjazdy:-mRower: brak.
Dzisiaj test kolana, czyli trening biegowy. Od tego testu zależało, czy zapiszę się na Półmaraton Wiązowski. U ortopedy po USG jeszcze nie byłam (mam daleki termin), ale lekarz od USG powiedział, że jest lekkie "nadwyrężenie" i że wystarczy dać kolanu odpocząć. Więc dałam mu odpocząć i to całkiem długo bo przez 2 tygodnie nie biegałam (tylko raz na nartach). Od tamtej pory wydawało się, że wszystko jest w porządku.
Niestety, nie jest. Kolano zaczęło lekko dawać o sobie znać w okolicach 6 kilometra. Przy 7,5 km, po tym jak zbiegłam i potem wbiegłam po schodach metra, osiągnęło apogeum. Potem przestało boleć i tylko nieco ćmiło, aż do końca treningu.
Niestety, zaczęło znów boleć po zakończeniu treningu.

Nie bardzo wiem co mam zrobić w tej sytuacji. Do Wiązowny jeszcze miesiąc - ale jeśli będę robić treningi biegowe to kolano będzie mnie nadal napylać. Jeśli nie będę robić treningów biegowych to mogę nie przebiec półmaratonu albo się w połowie dystansu dowiem, że kolano odmawia dalszej współpracy.

Bieg w Wiązownie miał być testem przed jednym z tegorocznych celów - Półmaratonem Warszawskim. Testem, czy w ogóle jestem w stanie przebiec ten dystans. Tzn. przebiec, a nie przeczłapać.

Rady mile widziane...

ćwiczonka

Wtorek, 24 stycznia 2012 | dodano:25.01.2012Kategoria: Nie przypisana.
Km:0.00Km teren:0.00 Czas:01:10km/h:0.00
Pr. maks.:-Temperatura:- HRmax:-(-%)HRavg-(-%)
Kalorie:-kcalPodjazdy:-mRower: brak.
Ćwiczonka siłowe i stabilizacja, zestaw BC. Ciekawe, najgorzej robiło mi się brzuszki i sprężynę. Brzuszki w jakimś takim leniwym tempie. Owszem, zrobiłam przepisową ilość w każdej serii, ale coraz wolniej, coraz wolniej... A sprężyna, no cóż, może to efekt zrobionych wcześniej pompek :)

B
sprężyna (ściąganie do klatki piersiowej) 4x20
podciąganie gryfu 4x20 (+2x2,5kg)

C
wypad z obciążeniem x5 (ćw. stabilizacyjne)
pseudopompka na piłce rehabilitacyjnej x5 (ćw. stabilizacyjne)
brzuszki ze skrętem 4x40

Haendel i Czajkowski

Wtorek, 24 stycznia 2012 | dodano:25.01.2012Kategoria: trening
Km:0.00Km teren:0.00 Czas:00:31km/h:0.00
Pr. maks.:-Temperatura:- HRmax:-(-%)HRavg-(-%)
Kalorie:-kcalPodjazdy:-mRower:Trenażer
Pół godziny spokojnego kręcenia z 2 min. akcentem pod koniec.
Dzisiaj nietypowy kompan do treningu, bo akurat włączyło mi się Mezzo. A tam, najpierw facet śpiewający Haendla damskim głosem. Sądziłam, że w obecnych czasach normalny facet nie dałby się wykastrować dla możliwości takiego śpiewania, ale najwyraźniej jest inaczej ;) Potem leciała "Iolanta" Czajkowskiego... dość nudna jednak. Na szczęście to już pod koniec treningu.

KOW: 3 (93)

pompujemy

Wtorek, 24 stycznia 2012 | dodano:25.01.2012Kategoria: trening, trening siłowy
Km:0.00Km teren:0.00 Czas:00:15km/h:0.00
Pr. maks.:-Temperatura:- HRmax:-(-%)HRavg-(-%)
Kalorie:-kcalPodjazdy:-mRower: brak.
Wracam do pompek, bo przeraziło mnie, jak bardzo zmniejszyła się ilość pompek zrobionych przeze mnie w teście po miesiącu przerwy :)
12 + 17 + 13 + 13 + 30

trening zastępczy 2

Niedziela, 22 stycznia 2012 | dodano:23.01.2012Kategoria: trenażer, trening
Km:0.00Km teren:0.00 Czas:01:00km/h:0.00
Pr. maks.:-Temperatura:- HRmax:140( 77%)HRavg117( 65%)
Kalorie:-kcalPodjazdy:-mRower:Trenażer
Druga część zmienionego trening weekendowego. Nawet chciałam wyjść na rower na dwór i zrobić trening w formie pierwotnie planowanej (spokojna jazda + powtórzenia na stojąco) ale zrobiło się tak obrzydliwie, że szybko mi wywietrzał ten pomysł z głowy.
A zatem trenażer i trening zastępczy czyli izolowanie nogi.
Pierwsza seria na przełożeniu 2x3, druga 1x4.
Dawno nie robiłam tego ćwiczenia. Jest chyba trochę lepiej, martwy punkt zniknął w lewej nodze, w prawej wyraźnie się zmniejszył. Przynajmniej w pierwszej serii. W drugiej nogi już były zmęczone i obie rwały w momencie przejścia od ciągnięcia do pchania.
Za to podczas pierwszej części treningu chyba moje mięśnie odreagowały wczorajszą siłówkę i postanowiły poćwiczyć szybkie kurczenie ;) Po około 10 minutach rozgrzewki nogi same mi się wkręciły na kadencję ok. 97.

30 min spokojnej jazdy
2x 3x30sek na każdą nogę z 5min. przerwą
rozjazd do pełnej godziny

kadencja 80/97
KOW: 3 (180)

trening zastępczy

Sobota, 21 stycznia 2012 | dodano:23.01.2012Kategoria: trening, trening siłowy, test
Km:0.00Km teren:0.00 Czas:01:15km/h:0.00
Pr. maks.:-Temperatura:- HRmax:-(-%)HRavg-(-%)
Kalorie:-kcalPodjazdy:-mRower: brak.
Wczoraj była tak ohydna pogoda, że wynegocjowałam z p. Jackiem zmianę planu na weekend.
Dzisiaj miałam biec w Biegu Górskim w Falenicy ale zamiast tego siłówka.
Najpierw test pompek: 27. Niestety, deterioracja nastąpiła. Można się było tego spodziewać, bo od jakiegoś czasu nie robię pompek ani w ogóle żadnych ćwiczeń siłowych.

Potem zestaw ćwiczeń AB w ostatniej konfiguracji tzn.

A
przysiad z obciążeniem 4x20 (+2x4,5kg)
step z obciążeniem 4x20 (+2x4,5kg)
wspięcia na palcach bez obciążenia 4x20

B
sprężyna (ściąganie do klatki piersiowej) 4x20
podciąganie gryfu 4x20 (+2x3,5kg)

Nie powiem, już wieczorem odczułam te ćwiczenia - zwłaszcza zakwasy w łydkach po wspięciach. Na szczęście jutro rower więc trochę je rozruszam.
Wracam do regularnych ćwiczeń, nie ma bata.

cykady na Cykladach, zakwasy na zawiasach...

Piątek, 20 stycznia 2012 | dodano:20.01.2012Kategoria: trenażer, trening
Km:0.00Km teren:0.00 Czas:00:30km/h:0.00
Pr. maks.:-Temperatura:- HRmax:133( 73%)HRavg110( 61%)
Kalorie:-kcalPodjazdy:-mRower:Trenażer
No cóż, w środę wybrałam chyba jedyny możliwy moment, żeby pójść na biegówki. Dzień później już się cały śnieg rozpuścił. Dzisiaj za to wylazły mi zakwasy od przebierania nogami ;)
Wracając z pracy stwierdziłam, że jest nawet dość przyjemnie i może wyjdę sobie na planowe pół godziny kręcenia na dwór. Jednak zanim zrealizowałam tę myśl, zaczął padać mokry, lepki śnieg. Nic przyjemnego.
Więc wieczorem pół godzinki spokojnego kręcenia na trenażerze.

kadencja 80/93
KOW: 2 (60)

ach, ta ogólnorozwojówka

Środa, 18 stycznia 2012 | dodano:19.01.2012Kategoria: biegówki, trening
Km:0.00Km teren:0.00 Czas:01:17km/h:0.00
Pr. maks.:-Temperatura:- HRmax:-(-%)HRavg-(-%)
Kalorie:-kcalPodjazdy:-mRower: brak.
Miałam dzisiaj iść biegać ale
1. Nie chciało mi się okropnie biegać, na samą myśl rozbolało mnie kolano ;)
2. Chciało mi się za to bardzo iść na biegówki
3. Na chodnikach było bardzo ślisko
4. Nie lubię biegać po śniegu i lodzie
5. Musiałam wypróbować niedawno nabytą czołówkę
... więc koniec końców wzięłam narty, kijki i czołówkę i pojechałam metrem do lasu :D:D

Och, miałam jeździć max 45 minut, żeby się nie skasować za pierwszym razem ale tak mi się fajnie jeździło, że się zapędziłam. Źle oszacowałam czas i w efekcie, gdy kończyłam trening to na Garminie mijało 01:15 czy coś koło tego.
Przez całą godzinę spotkałam w lesie tylko 3 osoby: kompletnie czarnego spacerowicza, odblaskowego biegacza i rowerzystę z lampą :)
Za to już na ostatniej prostej do wyjazdu z lasu spotkałam najpierw trzech a potem jeszcze dwóch narciarzy.
Przez dużą część treningu czołówka w zasadzie nie była potrzebna bo lampy z zajezdni metra bardzo mocno oświetlają pobliski fragment lasu. W dodatku jak jest śnieg to w nocy generalnie lepiej widać. Ale włączyłam czołówkę w końcu, no bo przecież miałam ją wypróbować. Jest fajna, nawet na mniejszej mocy daje silny, długi strumień światła. Nawet nieoświetlonego piechura widać było z dość daleka. Dobrze się trzyma głowy, nie zjeżdża, nie przesuwa się, nie jest ciężka. Nie wiem oczywiście, jak się będzie zachowywała przy bardziej trzęsących sportach, rowerze i bieganiu - to jest jeszcze do sprawdzenia. Ale na biegówki jest idealna.
Po powrocie czułam, że jestem bardzo mocno zmęczona, szybko poszłam spać. Podejrzewam, że nie ominą mnie zakwasy... :)

A pod tym adresem można znaleźć efekt moich poszukiwań na temat "jak się na tym cholerstwie hamuje" :)
http://meteor2017.fm.interia.pl/teksty/teoria_hamowania.html

8,29 km 01:17:05
HR 134/151
KOW: 3 (231)

basenowo

Wtorek, 17 stycznia 2012 | dodano:18.01.2012Kategoria: trening, wycieczki i inne spontany
Km:0.00Km teren:0.00 Czas:01:00km/h:0.00
Pr. maks.:-Temperatura:- HRmax:-(-%)HRavg-(-%)
Kalorie:-kcalPodjazdy:-mRower: brak.
Ponieważ ostatnio był jakiś problem z kolanem to powstrzymałam się wczoraj i dzisiaj od roweru. Zresztą, jest sól i chlapa na ulicy - szkoda roweru.
Za to na dzisiaj p. Jacek rozpisał mi basen. Super, dawno nie byłam.
Ponieważ nie chciało mi się robić wielkiej wyprawy na Warszawiankę a w pobliżu mam kilka basenów, to postanowiłam przetestować Aquafit na Kabatach. Nie jest co prawda tanio, ale basen ten ma dwie duże zalety: po pierwsze jest łatwy, szybki i wygodny dojazd (jest przy samym metrze) a po drugie woda jest ozonowana i lekko słona.

3x 3min bieganie w wodzie x 2 baseny pływania
20 min spokojnego pływania
A na zakończenie sauna parowa, sauna fińska, jacuzzi :)

Bieganie w wodzie jest trudne. Zwłaszcza, jak sięga dalej niż do obojczyka. Bolą mnie po nim łydki (!)

KOW: 1 (60)

biegówki wannabe

Niedziela, 15 stycznia 2012 | dodano:15.01.2012Kategoria: trening
Km:31.51Km teren:23.00 Czas:02:02km/h:15.50
Pr. maks.:-Temperatura:- HRmax:157( 87%)HRavg133( 73%)
Kalorie:-kcalPodjazdy:-mRower:Scott Scale 70
Chciałam dzisiaj pójść na biegówki, bo śnieg spadł. Ale jak popatrzyłam z okna na trawnik, gdzie mili sąsiedzi wyprowadzają pieski, i zobaczyłam, że w miejscach, gdzie przeszli, widać gołą trawę i ziemię to odpuściłam.
Pojechałam więc rowerkiem do lasu. Trening jazdy po śniegu, lodzie i nie do końca zamarzniętym błocie. Singiel nadal przejezdny.
Nawet było przyjemnie, ale cieszyłam się, że zabrałam ze sobą Alaski (rękawice). Pod koniec jednak zaczęły mi marznąć palce u stóp bo do tej pory nie udało mi się kupić zimowych budów SPD.
W lesie spotkałam jednego narciarza, który postanowił zedrzeć sobie narty na wystających spod śniegu korzeniach, liściach i kawałkach gleby.
Powrót był bardzo nieprzyjemny bo wmordewind, w dodatku już byłam dość mocno zmęczona (bo nieprzyzwyczajona do jazdy po takiej nawierzchni) i nogi nie chciały wskoczyć na wysoką kadencję. Więc wracając dobiłam się jeszcze bardziej i zmarzłam.

kadencja 70/106
KOW: 6 (732)

umcy umcy

Sobota, 14 stycznia 2012 | dodano:14.01.2012Kategoria: trening
Km:0.00Km teren:0.00 Czas:01:20km/h:0.00
Pr. maks.:-Temperatura:- HRmax:166( 92%)HRavg138( 76%)
Kalorie:-kcalPodjazdy:-mRower:Trenażer
Dzisiaj większość dnia na "poligonie", na szkoleniu strzeleckim. Wymarzłam strasznie a że do wiejącego wiatru jeszcze zaczął sypać śnieg to naprawdę nie chciało mi się iść na trening na dwór. Więc interwały odwaliłam w domu. Ciężko mi te interwały szły dzisiaj. W tym roku jest generalnie łaskawa pogoda zimowa więc nie jestem przyzwyczajona do jazdy bez przewiewu :) Do jazdy tradycyjnie już włączyłam 4fun.tv. Jakoś przy tym umcy co tam puszczają kręci mi się najlepiej.

Po treningu, przy okazji zmiany koła trenażerowego, zauważyłam że klocki z tyłu zjedzone. Więc wymiana... chyba moja druga w życiu. Już nie godzinę, jak za pierwszym razem, tylko 45 minut ;) Tym razem po włożeniu klocków okazało się, że trze. Regulacja nie pomogła więc trzeba było wyjąć klocki i wypchnąć tłoczki. Powtórne włożenie klocków zajęło mi dużo czasu bo blaszka się nieco wygięła i nie chciała wskoczyć. Próby doginania jej obcążkami poskutkowały dopiero za którymś kolejnym razem, wreszcie wszystko wskoczyło na swoje miejsce. I nawet nie ociera.

Tak w ogóle to podliczyłam sobie ostatnio swoje wydatki okołorowerowe z zeszłego roku... wyszło jakieś 9200. Sprzęt, serwis, maratony, plany treningowe, ciuchy rowerowe, odżywki wszelakie. Do tego należałoby jeszcze doliczyć koszty dojazdu na maratony i noclegów (bo kilka było), to pewnie wyjdzie grubo powyżej 10kafli... masakra :) Drogie hobby sobie wybrałam, ale i tak chyba tańsze niż strzelanie :) Jedna sztuka amunicji 9mm kosztuje 2 złote ;)

10 min rozgrzewka
10x 4min x 2min
10 min rozjazd

kadencja 71/102
KOW: 7 (560)

czy wraca zima?

Piątek, 13 stycznia 2012 | dodano:13.01.2012Kategoria: do/z pracy, trening
Km:31.92Km teren:0.00 Czas:01:39km/h:19.35
Pr. maks.:-Temperatura:- HRmax:158( 87%)HRavg133( 73%)
Kalorie:-kcalPodjazdy:-mRower:Scott Scale 70
Rano kolano nie bolało mnie wcale więc tym chętniej wsiadłam na rower - mimo wyjącej wichury. Prawie zwiewało mnie z roweru.
Powrót za to był dużo przyjemniejszy. Prawie cały czas z wiatrem. Jak wychodziłam z pracy to na dworze nie było już tak bardzo ciemno - tym bardziej, że chmury się nieco rozwiały. Na zachodzie widać było łunę zachodzącego słońca, kawałek błękitu, trochę chmur i pomiędzy chmurami bardzo silnie świecący obiekt na niebie - chyba Jowisz.

KOW: 3 (297)

dwóch towarzyszy :)

Czwartek, 12 stycznia 2012 | dodano:13.01.2012Kategoria: do/z pracy
Km:19.87Km teren:0.00 Czas:01:05km/h:18.34
Pr. maks.:-Temperatura:- HRmax:163( 90%)HRavg135( 75%)
Kalorie:-kcalPodjazdy:-mRower:Scott Scale 70
Kolano mnie rano bolało ale mniej niż wczoraj. Postanowiłam je w związku z tym rozruszać, oczywiście na rowerze ;) Rzeczywiście się rozruszało ale po odsiedzeniu swojego przy biurku znowu zaczęło bardziej boleć. No więc dla odmiany Lioton i Voltaren ;)

Wracałam do domu krótką trasą, ze względu na kolano. Miałam po drodze dwóch towarzyszy. Jednym z nich był Przyjaciel Damiana, Wiatr. Trochę pomagał ale bardziej jednak przeszkadzał. Na Sikorskiego dawał z boku tak mocno, że zwiewało mnie na lewą stronę chodnika :)
Na Sikorskiego też dołączył się drugi towarzysz. Młody chłopak, który dogonił mnie na rowerze, zagadnął mnie. Trochę się zdziwiłam, spytałam czy się znamy. Nie znamy się :) Jechał z Gocławia na Kabaty czyli prawie moja standardowa trasa od rodziców. Pogadaliśmy chwilę o Mazovii i o Polandbiku - jak się okazuje chłopak właśnie przeszedł z MJ, gdzie w generalce był siódmy (!) do M1. W tej nowej kategorii chyba będzie miał nieco trudniej żeby być w ścisłej czołówce.
Ponieważ jednak rozmowa się przestała kleić, pożegnałam go przy którymś skrzyżowaniu, odbijając na drugą stronę ulicy.

A w ogóle to dzisiaj doszłam do wniosku (ale to nie pod wpływem tego drugiego towarzysza), że niektóre osoby mają wsporniki siodła tak głęboko, że koniec wystający przed oczami przesłania im rzeczywistość.

a kolanko do remontu

Środa, 11 stycznia 2012 | dodano:12.01.2012Kategoria: bieganie, trening
Km:0.00Km teren:0.00 Czas:01:05km/h:0.00
Pr. maks.:-Temperatura:- HRmax:-(-%)HRavg-(-%)
Kalorie:-kcalPodjazdy:-mRower: brak.
Trening biegowy. Po przerwie, więc niezbyt intensywny, tylko 10 km ;)
Trochę bolało mnie kolano podczas biegania więc jak tylko stuknęła wymagana ilość km to wsiadłam do metra. Siedziałam i masowałam sobie kolano i to był chyba błąd bo jak wysiadłam z metra to się okazało, że ledwo lezę. Miałam autentyczny problem z iściem? idzeniem? chodzeniem? Kurczę, jak to napisać ;) Inaczej się w każdym razie nie da określić tego jak tylko że napier... mnie strasznie.
Kąpiel, Fastum... trochę przeszło po tej kuracji ale jednak boli :(

4 km rozgrzewka
10 x 200m x 200m rytmy
2 km rozbieganie

HR 157/174
KOW: 4 (260)

łoweł :)

Środa, 11 stycznia 2012 | dodano:12.01.2012Kategoria: do/z pracy
Km:32.11Km teren:0.00 Czas:01:35km/h:20.28
Pr. maks.:-Temperatura:- HRmax:164( 91%)HRavg138( 76%)
Kalorie:-kcalPodjazdy:-mRower:Scott Scale 70
Dzisiaj miałam mieszane uczucia - jechać bajkiem czy nie jechać? Na dworze ciemno jak w czarnej d... mokro... ale nie pada. Ale jechać meeetreeeeemm??? W dodatku książka została w sypialni a nie chciałam tam włazić i budzić. Ten argument przeważył :)
Po tygodniu przerwy jechało mi się świetnie, jakbym cały czas miała wiatr w plecy. Tak samo przy powrocie. Aura była przyjemna, lekki ciepły wiatr... też miałam mieszane uczucia wracając - czy jechać krótszą trasą i pograć w Wiedźmina czy jechać dłuższą? Wybrały za mnie światła, które ustawiły się tak, że skierowały mnie na dłuższą trasę przez LK ;)

zima w pełni

Niedziela, 8 stycznia 2012 | dodano:11.01.2012Kategoria: białe szaleństwo
Km:0.00Km teren:0.00 Czas:05:00km/h:0.00
Pr. maks.:-Temperatura:- HRmax:-(-%)HRavg-(-%)
Kalorie:-kcalPodjazdy:-mRower: brak.
W sumie śnieg pada cały czas, z przerwami. Po wczorajszym słonecznym dniu dzisiaj znowu sypało od rana. Warunki na stokach wspaniałe. Nawet na końcówce Rodzinnej, której to końcówki bardzo nie lubię bo jest płaska i często tam się przewracam (płasko jadąca deska łapie krawędzią śnieg), dawało się się całkiem szybko jechać, lekko krawędziować cały czas, unikając gleby. Cały dzień ćwiczyłam dzisiaj zakręty, po wczorajszym instruktażu. Coraz lepiej mi to wychodzi.
Wyjeździłam się dzisiaj na maksa :)

Just a perfect day

Sobota, 7 stycznia 2012 | dodano:07.01.2012Kategoria: białe szaleństwo
Km:0.00Km teren:0.00 Czas:04:00km/h:0.00
Pr. maks.:-Temperatura:- HRmax:-(-%)HRavg-(-%)
Kalorie:-kcalPodjazdy:-mRower: brak.
Dzisiaj było naprawdę idealnie. Krajobraz się całkiem zabielił. Idealny śnieg, idealna pogoda. Wczorajszy mokry śnieg zamienił się w zwykły, sypki. Od rana temperatura w okolicach zera i piękne słonko. Warunki na stoku fantastyczne. Po rozgrzewce postanowiłam sobie zafundować instruktora. Pani instruktor podpowiedziała mi parę rzeczy, pokazała parę fajnych myków i dobitnie mi uświadomiła, że nie potrafię zakręcać. Godzina lekcji minęła jak z bicza strzelił, a że była intensywna, to nogi bolały mnie jak po całym dniu łażenia po górach. Zrobiłam zatem przerwę na obiad. Po przerwie nie jeździłam już długo bo zmęczenie dało się we znaki, ale poćwiczyłam zakręty. Naprawdę, dzisiaj był dobry dzień.

jest śnieg ale nie taki jak trzeba

Piątek, 6 stycznia 2012 | dodano:06.01.2012Kategoria: białe szaleństwo
Km:0.00Km teren:0.00 Czas:01:00km/h:0.00
Pr. maks.:-Temperatura:- HRmax:-(-%)HRavg-(-%)
Kalorie:-kcalPodjazdy:-mRower: brak.
Śnieg zaczął padać w środku nocy i padał przez prawie cały dzień. Niestety, bliżej temu śniegowi było do deszczu niż do śniegu. Bardzo mokry i lepki. Na stoku było na przemian kleiście i ślisko. Jeździło mi się dzisiaj fatalnie. Miałam wrażenie, że deska robi co jej się żywnie podoba, but mi się rozluźniał, wiązanie nie trzymało a w pewnym momencie poluzowały mi się śruby mocujące wiązanie do deski. Tego było już za wiele, postanowiłam sobie dać na dzisiaj spokój z jeżdżeniem. Zresztą, należy się dzień odpoczynku.

będzie ten śnieg w końcu, czy nie będzie?

Czwartek, 5 stycznia 2012 | dodano:05.01.2012Kategoria: białe szaleństwo
Km:0.00Km teren:0.00 Czas:04:00km/h:0.00
Pr. maks.:-Temperatura:- HRmax:-(-%)HRavg-(-%)
Kalorie:-kcalPodjazdy:-mRower: brak.
Na dzisiaj prognozy mówiły, że trochę śnieżku ma spaść.
Pełna nadziei więc wyruszyłam na Palenicę. Póki co - to co wczoraj napadało deszczem, dzisiaj zamarzło. Więc śnieg na stokach zmrożony i twardy. O dziwo, całkiem fajnie mi się jeździło. Od rana co prawda mocny wiatr ale jakoś nie przeszkadzał. Po południu jednak wiatr się jeszcze wzmógł i w końcu zaczęło nieco prószyć śniegiem. Niestety, symbolicznie tylko. Zazdroszczę Damianowi, który siedzi w Jakuszycach i wrzuca na Bikestats zdjęcia takie jak w tym wpisie.
Dzisiaj jednak udało się pojeździć trochę dłużej niż wczoraj i przedwczoraj. Miałam uczucie dobrej kontroli nad deską, mimo jazdy po zmrożonej nawierzchni.

siąpawka

Środa, 4 stycznia 2012 | dodano:04.01.2012Kategoria: białe szaleństwo
Km:0.00Km teren:0.00 Czas:02:00km/h:0.00
Pr. maks.:-Temperatura:- HRmax:-(-%)HRavg-(-%)
Kalorie:-kcalPodjazdy:-mRower: brak.
No i znów nie pojeździłam. Warunki nadal dobre, chociaż temperatura wyższa niż wczoraj (+7 stopni). Jednak zaczął kropić deszczyk. Z początku to nie przeszkadzało ale po jakimś czasie zrobił się na tyle intensywny, że ciuchy zaczęły być mokre. Żadna to przyjemność, zjeżdżać, gdy po goglach spływa woda :(
Więc tylko kilka zjazdów i potem do domu. Po południu wypad na obiad. Pyszne placki ziemniaczane i pomidorówka. Wciąż pada więc pewnie już nie pójdziemy dzisiaj na stok. Jednak prognozy od jutra są obiecujące - ma być chłodniej i trochę poprószyć śniegiem. Tymczasem, reszta dnia to nudzenie się w pokoju.

Szczawnica niezimowa

Wtorek, 3 stycznia 2012 | dodano:04.01.2012Kategoria: białe szaleństwo
Km:0.00Km teren:0.00 Czas:03:00km/h:0.00
Pr. maks.:-Temperatura:- HRmax:-(-%)HRavg-(-%)
Kalorie:-kcalPodjazdy:-mRower: brak.
Wczorajszy dzień spędziłam w aucie. Niestety, interesujące mnie miejsca w naszych górach są oddalone od Warszawy o minimum 7 godzin drogi. Więc, pozwoliwszy sobie na wyspanie się, do Szczawnicy dotarłam około 18.30.
Nie ma tu ani grama śniegu a temperatura w dzień jest na plusie. Dzisiaj rano około +5 stopni. Z duszą na ramieniu udałam się z deską snowboardową na Palenicę, mając w głowie najczarniejsze scenariusze.
Dzięki temu nastawieniu chyba przeżyłam miłe rozczarowanie. Wspaniale naśnieżone są dwie trasy, Szafranówka i trasa Rodzinna. Spora warstwa sztucznego śniegu nie jest zbyt mokra i nie rozpuszcza się zbyt szybko, bo oba stoki są po północnej stronie. Ponadto, z uwagi na małą ilość gości (wszyscy z Sylwestra już wyjechali) śnieg nie jest rozjeżdżony i jeździ się naprawdę dobrze.
Nie jeździłam dzisiaj długo, pomna zakwasów, które mam zawsze po pierwszym dniu na desce.
Wieczorem krótki spacer po Szczawnicy, obiad included ;)
Gdy wracałam, ścisnął lekki mrozik i zrobiło się ślisko. Nie dziwne, że śnieg na Palenicy się utrzymuje, skoro w nocy jest mróz.

poranek po południu

Niedziela, 1 stycznia 2012 | dodano:01.01.2012Kategoria: trening, wycieczki i inne spontany
Km:30.79Km teren:22.00 Czas:01:51km/h:16.64
Pr. maks.:-Temperatura:- HRmax:153( 85%)HRavg128( 71%)
Kalorie:-kcalPodjazdy:-mRower:Scott Scale 70
Co do zasady rano jest wtedy kiedy wstaję. A ponieważ położyłam się ok. 6 rano to poranek pierwszego dnia tego roku zaskoczył mnie kompletnie o godzinie 13.47, kiedy to do moich zaspanych uszu przebiły się delikatne odgłosy życia w mieszkaniu a do zapluszczonych oczu dotarło, że na dworze świeci piękne słonko. Po ostatnich ohydnych dniach, to słonko było naprawdę niespodzianką.
Ponieważ impreza sylwestrowa była udana ale nie zapita, to zwlokłam się z łóżka nieco raźniej niż można by się spodziewać. Resztki snu przepędziłam resztką wczorajszej sałatki ;)
Trochę mi się nie chciało iść na trening bo jeszcze bym sobie pospała ale doszłam do wniosku, że po pierwsze żal marnować tak pięknej pogody a po drugie - jak by to wyglądało gdybym zaczęła rok od olania zaplanowanego treningu?
Wyszłam dość późno bo ciut przed godz. 15-tą ale dużą część treningu mimo wszystko udało mi się zrobić jeszcze za jasnego dnia i przy nikłych promykach popołudniowego słońca. Na pierwszy rzut poszedł singiel obwodowy. Postanowiłam w końcu go zmierzyć i wyszło, że ma około 10 km począwszy mniej więcej od wjazdu do lasu z pola przy polance grillowej a skończywszy na wjeździe na wał przy metrze. Całkiem długi kawałek. Jest nadal w całości przejezdny, chociaż gdzieniegdzie pojawiło się niezobowiązujące błotko. Jeśli nadal będzie taka zima jak jest to singiel będzie przejezdny również na wiosnę ;)
Wyjazd na singiel był ratunkiem dla umysłu bo na głównych ścieżkach turlały się takie tabuny ludzi, że naprawdę trudno było przejechać!
Jak skończyłam singiel to już było ciemno więc postanowiłam nie brykać po znanych z WKK trasach tylko poćwiczyć zsiadanie z roweru w biegu. Z 15 minut temu poświęciłam. Niestety, nie mogę się nadal przemóc, żeby wsiąść w biegu (tzn. wskoczyć na siodełko).
Przy tym ćwiczeniu zrobiło mi się zimno więc wyjechałam z lasu i na małej górce pod metrem poćwiczyłam jeszcze dość intensywnie podjazdy.
Wracając zafundowałam rowerkowi noworoczne porządne mycie, aż za 7 zł ;)

kadencja 74/125
KOW: 4 (444)

kategorie bloga

Moje rowery

Scott Scale 70
Giant Rincon 2006
Scott Scale 80 UWAGA SKRADZIONO!
Trenażer

szukaj

archiwum