kanteleblog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(19)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy kantele.bikestats.pl

linki

Bolzano

Wtorek, 7 grudnia 2010 Kategoria wycieczki i inne spontany, ze zdjęciami, białe szaleństwo
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: km/h:
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m Aktywność: Jazda na rowerze
Po wczorajszej kraksie musiałam dzisiaj zrobić dzień przerwy. Kostka i kolano mnie całkiem nieźle bolą :( Martwię się trochę, czy to nie koniec snowboardowania na ten wyjazd...
Oprócz mnie również Marek, Tomek i Magda postanowili zrobić sobie przerwę na leczenie zakwasów. Zdecydowaliśmy się zatem odwiedzić stolicę regionu, Bolzano. Zajrzeliśmy do Muzeum Historii Naturalnej i Muzeum Archeologicznego. Tu można obejrzeć słynną mumię lodową Ötzi (obrazek z Wikipedii bo niestety nie można było robić zdjęć)


Dojazd do Bolzano


Alpe di Siusi

Poniedziałek, 6 grudnia 2010 Kategoria białe szaleństwo
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: 06:00 km/h: 0.00
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m Aktywność: Jazda na rowerze
Zakwasy już są. To źle wróży na jutro. Jeśli zakwasy są już dzisiaj to jutro będą straszliwe ;D
Dzisiaj 6 h na desce. Pochmurno i mgliście, chyba idzie odwilż. Warunki śniegowe bardzo dobre ale widoczność kiepska. Właściwie to skupiłam się dzisiaj na jednym stoku. Przy jednym zjeździe chciałam "przyszpanować" przed dwoma uczącymi się snowboardzistami i się to źle skończyło... Lekko skręconą kostką i kolanem. Po odpoczynku poszłam dalej jeździć, ale trochę się obawiam co będzie jutro.

Alpe di Siusi

Niedziela, 5 grudnia 2010 Kategoria białe szaleństwo
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: 05:00 km/h: 0.00
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m Aktywność: Jazda na rowerze
Pierwszy dzień po przyjeździe. Trzeba się rozruszać, przyzwyczaić... a i tak będą zakwasy :D Co za cudne miejsce, ile śniegu :D Ile tras, wyciągów... cudo!
Pogoda od rana bardzo fajna, choć po południu zachmurzyło się i zaczął prószyć śnieżek. Pod koniec dnia już nie prószył tylko ostro sypał a widoczność zmalała do kilku metrów. Na szczęście i tak planowaliśmy się zbierać.
5 h na snowboardzie z przerwami na knajping ;D
Jestem okropnie zmęczona, nawet nie mam ochoty iść łazić po pobliskim miasteczku Castelrotto

test na tętno na progu mleczanowym

Piątek, 3 grudnia 2010 Kategoria trenażer, test
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: 00:25 km/h: 0.00
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m Sprzęt: Trenażer Aktywność: Jazda na rowerze
Miałam ten test zrobić w środę, ale okoliczności nie pozwoliły ;)
Dlatego zrobiłam go dzisiaj, chociaż jest dzień wyjazdowy i powinnam iść szybko spać, bo wyjeżdżamy o 3 w nocy. Ale test zrobić trzeba

Rozgrzewka 15 minut spokojnego kręcenia z przyspieszeniami kadencji do stu-kilkunastu
Temperatura w domu około 22 stopnie i jazda przy uchylonym oknie balkonowym
Test progresywny GTX wg. Friela
1 minuta - 100 Watt - KOW 2 - HR 131
2 minuta - 120 Watt - KOW 3 - HR 138
3 minuta - 140 Watt - KOW 4 - HR 148
4 minuta - 160 Watt - KOW 5 - HR 158
5 minuta - 180 Watt - KOW 6/7 - HR 164
6 minuta - 200 Watt - KOW 8/9 - HR 168
VT nie został uchwycony dokładnie, ale Marek twierdzi, że zaczęłam sapać przy KOW 6/7 :)
spadek tętna (spokojne kręcenie)
7 minuta - HR 157
8 minuta - HR 132
9 minuta - HR 115

Z testu wynika, że tętno na progu mleczanowym to około 161-162, co by się zgadzało z HR max w tabelce stref tętna u Friela

Co prawda sądzę, że przy lepszym chłodzeniu test mógłby wypaść korzystniej. Muszę go powtórzyć przy całkiem otwartych drzwiach balkonowych przy następnej okazji.

Całość zajęła około 25 minut, KOW: 5
obciążenie: 125

Biegi na nartach czas zacząć

Wtorek, 30 listopada 2010 Kategoria biegówki, trening, trenażer
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:37 km/h: 0.00
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m Sprzęt: Trenażer Aktywność: Jazda na rowerze
Ojjjj posypało, posypało... Wczoraj było bardzo wietrznie i nieprzyjemnie więc myśl o biegówkach wywietrzała mi wczoraj z głowy jak tylko wyszłam z pracy :) I tak, dotarcie z Metra Ursynów na Okaryny (na piechotę) do mojego trenera było wyczynem heroicznym ale utwierdziło mnie w przekonaniu, że trzeba poczekać aż przestanie wiać ;)
Za to dzisiaj... dzisiaj jest wspaniale, spokojnie, mroźno i jeszcze troszeczkę białego puchu dosypało.
Miałam zaplanowane podjazdy ale z dobrze poinformowanych źródeł otrzymałam informację, że Agrykola zasypana... więc podjazdy przeniosłam na "dmuchaną lalę", poprzedzając godzinką na biegówkach w ramach rozgrzewki. Oczywiście, żeby nie iść daleko, obskoczyłam "Smródkę" dookoła, ale dzisiaj prawie aż do samego domu dotarłam na nartach (dróżki osiedlowe nie są zbyt dobrze odśnieżone.

Biegówki: 4,78 km // 1:08:46 (taaak, wiem, że wolno się poruszam na tym...)
HR 136/165
KOW: 3
obciążenie: 204

Trenażer:
Kat: F1
10x 500m (5-tka na manetce + przełożenie 2x4 ) + 500m odpoczynku (za wyjątkiem ostatniego powtórzenia, po którym 25 min rozjazd)
HR 111/148
kadencja 55/73
KOW: 6
obciążenie: 432
a zapis z Garmina wygląda jak dzieło szalonego artysty:



suma obciążeń: 636

a kto mówił, że jak jest śnieg to nie ma błota?

Niedziela, 28 listopada 2010 Kategoria trening
Km: 27.92 Km teren: 20.00 Czas: 02:17 km/h: 12.23
Pr. maks.: 32.00 Temperatura: °C HRmax: 162162 ( 92%) HRavg 134( 76%)
Kalorie: 1588kcal Podjazdy: 185m Sprzęt: Scott Scale 70 Aktywność: Jazda na rowerze
... no właśnie, kto? Oczywiście nie wzięłam kasy na myjnię... Spodziewałam się, że w Lasku Kabackim leży śnieg. No i leży, owszem... ale poza trasami ;)
No dobra, na trasach też go trochę jest, ale głównie przykrywa błotko :)
Po przejechaniu około 20 rowerów, już nie przykrywa a błotko jest ładnie rozjeżdżone ;)
W każdym razie, wbrew twierdzeniu pewnego pana z nartami, którego spotkaliśmy jadąc do Lasku, nie są to warunki na odkurzenie biegówek :)

Najpierw dość łagodna rozgrzewka, można było się przyjrzeć, jaki piękny jest Lasek Kabacki jak go trochę śnieg przyprószy. Z atrakcji - podjazd i zjazd z niewielkiego wału przy "parkowni" metra. Zjazd wywołał u mnie małą konsternację, bo był lekko błotnisty - ale dał się zjechać. Do tej pory omijałam ten zjazd obojętnie jako "niezjeżdżalny" (!)
Dzisiaj dla kontrastu od poprzedniego treningu, było dość lajtowo. Chociaż nie zabrakło wyzwań - na przykład rundka po okropnie błotnistym singletracku z akcentem na jednej z głównych dróg Lasku w postaci gigantycznej, śliskiej, błotnistej, nieomijalnej kałuży.
Za pierwszym razem Szef Błażej poprowadził peleton bokiem, objeżdżając tę kałużę zakosami po równie atrakcyjnym błotku. Tu, niestety zeszłam z roweru i to był błąd. Do obu butów nalało mi się wody, co zdopingowało mnie, żeby już więcej nie zejść z roweru podczas tego treningu. I udało mi się. Straszną kałużę pokonałam jeszcze dwa razy, centralnie przez środek (aby uniknąć zakosów i konieczności zejścia z roweru).
Z pozostałych atrakcji - przejazd przez śliski ośnieżony mostek na kanałku, zjazd z lekko zakręcającej górki, przejazd przez kanałek i zaraz potem podjazd. Okazało się, że to bułka z masłem :)
Na rozjeździe, kiedy już się cieszyłam, że nie zaliczyłam żadnej gleby... zaliczyłam glebę ;) Uślizgnęło mi się tylne koło i ryms. Coś mi chrupnęło oO Ale nic mnie nie boli, więc chyba nic poważnego ;)
Dzisiaj myjnia to był MUS. Na szczęście Krzychu miał piątkę do pożyczenia ;)
Po opłukaniu roweru na myjni okazało się, że śnieg bardzo ładnie wyczyścił moje oponki - kolor prawie wrócił do fabrycznej bieli ;)
Koło myjni spotkałam Tomskiego, który rozpoznał mnie po rowerze :D

bilans:
- zejść z roweru podczas rundek: 2, z czego jedno spowodowane wywrotką kolegi jadącego przede mną
- woda w butach: 2 ;)
- gleb: 1, niegroźna
- wyczyszczone oponki :D
- bananów na twarzy: 1 (ale za to od ucha do ucha)

Było FANTASTYCZNIE, chcę jeszcze raz ;)
Tu filmik dzięki uprzejmości kolegów:
KLIK!



kat: S5
kadencja 79/121
KOW: 4
obciążenie 308

Gdzie koła poniosą

Sobota, 27 listopada 2010 Kategoria trening, wycieczki i inne spontany, ze zdjęciami, >50 km
Km: 57.19 Km teren: 0.00 Czas: 03:37 km/h: 15.81
Pr. maks.: 30.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: 2129kcal Podjazdy: 271m Sprzęt: Scott Scale 70 Aktywność: Jazda na rowerze
Na dzisiaj zaplanowany miałam rozjazd 60 km. Gdzie by tu pojechać, żeby tyle wyszło, a jednocześnie żeby móc w miarę szybko wrócić, gdyby się okazało, że jest okropnie zimno... niezły dylemat. Po namyślę uznałam, że pojadę w stronę Powsina a potem będę się zastanawiać co dalej. I tak jechałam, gdzie koła poniosą... zwiedziłam różne okoliczne wioski wokół Konstancina, byłam nad Wisłą, w Kępie Potockiej zwiedziłam Vettenfall, obejrzałam z bliska elektrociepłownię Siekierki, skręciłam na Wilanów i wróciłam przez Lasek Kabacki.
Na początku było mi całkiem przyjemnie, zwłaszcza w Lasku Kabackim. Po trzydziestym km jednak zaczęłam się zastanawiać, czy nie skrócić wycieczki i nie dokończyć treningu na trenażerze. Zatem zaczęłam wracać. I tak wracałam trochę naokoło, że w Lasku Kabackim zrobiło się 50 km. Całe szczęście, że zabrałam ze sobą nieprzewiewną kurtkę i rękawice narciarskie :) Było mi ciepło, tylko palce u stóp mi zmarzły z lekka...

Zima idzie


Mazowieckie krajobrazy



Elektrociepłownia Siekierki. To oni zabrali słońce! Foto z komórki bo aparat odmówił współpracy na tym zimnie :)


A po drodze:
- jechał przede mną samochodem koleś i tak głośno łupał muzą, że zagłuszał mi moją, której słuchałam przez słuchawki
- widziałam całkiem sporo rowerzystów, niektórzy nawet machali
- widziałam TABUNY biegaczy, zwłaszcza w Lasku Kabackim
- jakiś koleś lansował się przede mną ze dwa kilometry na Scale 30... kurczę, chyba wiedział, jak mnie zdenerwować ;) śmieszne jednak było to, że jechał w kasku narciarskim czy snowboardowym i w goglach... przynajmniej w uszy mu nie było zimno :) ale mi też nie było zimno w uszy bo sobie założyłam buffa jak komin na głowę i szyję :)
- znowu zgubiłam cholerną blaszkę od cholernego pedału spd... jak babcię kocham, na nowy sezon kupuję Cranki.



KAT: E2
kadencja 81/112
KOW: 6
obciążenie 1302

bieganie

Piątek, 26 listopada 2010 Kategoria bieganie, trening, trening siłowy
Km: 0.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:20 km/h: 0.00
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m Aktywność: Jazda na rowerze
Bardzo dobrze i lekko mi się dzisiaj biegło. Aura była bardzo przyjemna. Chłodno (ciut poniżej 0) ale bezwietrznie i sucho. Baaaardzo fajnie.

5,30 km / 34:38 / HR 155/173
z tego pod koniec 500m w tempie 4,54, HR 167
KOW: 7
obciążenie 245

potem trochę siłki - dzisiaj zwiększyłam ilość serii do 3, za to zmniejszyłam ilość powtórzeń, żeby nie dowalić sobie od razu na starcie...
przysiad z obciążeniem 15+25+25
sprężyna (ściąganie do klatki piersiowej) 10+15+15 na każdą rękę
step z obciążeniem 15+25+25 na każdą nogę
pompki 3x10, ostatnie powtórzenie w ostatniej serii już mi nie wyszło... nie podniosłam się ;)
wspięcia na palcach bez obciążenia 3x15
wiosłowanie na stojąco 3x17
brzuszki ze skrętem 3x20

KOW: 4
obciążenie 180

suma obciążeń 425

wieczorny deszcz ze śniegiem

Środa, 24 listopada 2010 Kategoria dojazdy, trening
Km: 20.03 Km teren: 0.00 Czas: 01:14 km/h: 16.24
Pr. maks.: 35.50 Temperatura: °C HRmax: 155155 ( 88%) HRavg 117( 66%)
Kalorie: 751kcal Podjazdy: 215m Sprzęt: Scott Scale 70 Aktywność: Jazda na rowerze
Po pracy w pierwszym odruchu chciałam pojechać bezpośrednio do domu a trening odwalić na trenażerze, ale po namyśle doszłam do wniosku, że nie jest tak źle. Troszkę kropiło ale nie było bardzo obrzydliwie ;)
Jak dojechałam do Św. Opatrzności, Opatrzność postanowiła zmusić mnie do powrotu do domu - przez ładnych kilkanaście minut zacinał ohydny deszcz ze śniegiem ale postanowiłam go zignorować. Dokończyłam trening przy okazji zauważając, że zima w tym roku tradycyjnie zaskakuje drogowców - ani jednej piaskarki. A na noc zapowiadali temperatury bliskie zera czy też nawet ujemne... Jutro będzie faaaajna szklanka...

kat.: E2
kadencja: 83/115
KOW: 3
obciążenie 222

do pracy

Środa, 24 listopada 2010 Kategoria dojazdy
Km: 9.52 Km teren: 0.00 Czas: 00:33 km/h: 17.31
Pr. maks.: 30.00 Temperatura: °C HRmax: 157157 ( 89%) HRavg 135( 76%)
Kalorie: 469kcal Podjazdy: 300m Sprzęt: Scott Scale 70 Aktywność: Jazda na rowerze
Rano mocno wiało, ale na horyzoncie jakby się przejaśniało, no to wyszłam z rowerem. Pod blokiem okazało się, że jednak jakieś krople nieco kapią i przez myśl mi przeszło, żeby jednak pojechać metrem. Jednak zdecydowałam się pojechać rowerem. Deszczyk próbował mnie nastraszyć, w pewnym momencie nawet dość ostro padało, ale tylko przez chwilę. Potem chmury się przewiały i deszcz poleciał straszyć kogo innego. Do pracy dojechałam sucha.

KOW: 4
kadencja 87/116
obciążenie 132

kategorie bloga

Moje rowery

KTM Strada 2000 24420 km
Scott Scale 740 6502 km
Scott Scale 70 18070 km
b'twin Triban 3 (sprzedany) 2423 km
Scott Scale 80 (skradziony) 507 km
Giant Rincon (sprzedany) 9408 km
Trenażer 51 km
rower z Veturilo 323 km

szukaj

archiwum