praca
Piątek, 22 lipca 2011 Kategoria dojazdy
| Km: | 9.37 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:30 | km/h: | 18.74 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 145145 ( 80%) | HRavg | 117( 65%) |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Strasznie dużo zależy od układu świateł jak jadę do pracy. Jadę z reguły podobnym tempem i zależnie od świateł mam czas +/- 3 minuty. To całkiem sporo.
jazda z narastającym tempem
Czwartek, 21 lipca 2011 Kategoria trening
| Km: | 18.75 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:51 | km/h: | 22.06 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 177177 ( 98%) | HRavg | 146( 81%) |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Jazda z narastającym tempem. Najpierw spokojnie pokręciłam się po Lasku Kabackim, ochlapując się radośnie błotkiem i szczerząc zęby do spacerowiczów i biegaczy. Na ostatnie, szybkie odcinki wyjechałam na Przyczółkową. Po drodze próbował się ze mną ścigać jakiś chłopak, ale miał pecha bo trafił akurat na końcówkę mojego treningowego trzeciego odcinka, który jadę już całkiem szybko oraz odcinek czwarty, gdy już daję ile Bozia pozwoli. Zmotywował mnie tylko do szybszej jazdy i odpadł dość szybko :)
kadencja 81/109
KOW: 6 (306)
kadencja 81/109
KOW: 6 (306)
superjazda do pracy
Czwartek, 21 lipca 2011 Kategoria dojazdy, wycieczki i inne spontany
| Km: | 26.62 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:19 | km/h: | 20.22 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 171171 ( 95%) | HRavg | 128( 71%) |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Wczoraj rano padało więc rano nie pojechałam rowerem. Chciałam po południu "odwalić" trening ale po drodze zajrzałam do Plusa odebrać naprawioną manetkę od amora. Montaż trwał sporo czasu bo gdzieś podziała się jakaś śrubka. No i lunęło... więc treningu nie zrobiłam, za to pobiłam rekord krótkości w dziennym dystansie. 830 metrów.
Dzisiaj za to mi się jechało wprost fantastycznie. A jeszcze fantastyczniej jechało mi się z powrotem. Po drodze (trochę nie po drodze tak naprawdę) wpadłam do Dziadków zawieźć im plecak. Dostałam kawę i lody :)
Jak wychodziłam to wyglądało, że lunie więc postanowiłam jechać prosto do domu, jednak na Ursynowie rozmyśliłam się i postanowiłam zrobić zaległy wczorajszy trening, którego nie zrobiłam z powodu wieczornej mega burzy.
Dzisiaj za to mi się jechało wprost fantastycznie. A jeszcze fantastyczniej jechało mi się z powrotem. Po drodze (trochę nie po drodze tak naprawdę) wpadłam do Dziadków zawieźć im plecak. Dostałam kawę i lody :)
Jak wychodziłam to wyglądało, że lunie więc postanowiłam jechać prosto do domu, jednak na Ursynowie rozmyśliłam się i postanowiłam zrobić zaległy wczorajszy trening, którego nie zrobiłam z powodu wieczornej mega burzy.
ćwiczonka
Wtorek, 19 lipca 2011 Kategoria trening siłowy, trening
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:00 | km/h: | 0.00 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
Ćwiczonka siłowe zestaw AB
Masakra, przez te 3 tygodnie odpoczynku odzwyczaiłam się kompletnie...
KOW: 5 (300)
Masakra, przez te 3 tygodnie odpoczynku odzwyczaiłam się kompletnie...
KOW: 5 (300)
WKK Kabaty
Wtorek, 19 lipca 2011 Kategoria trening
| Km: | 26.66 | Km teren: | 18.50 | Czas: | 01:52 | km/h: | 14.28 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 163163 ( 90%) | HRavg | 128( 71%) |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Pogoda chyba jest łaskawa dla nas, biednych żuczków uczęszczających na treningi WKK. Jednodniowa przerwa w deszczu dzisiaj pozwoliła na wykonanie kolejnego treningu WKK na sucho ;)
Znów było zastępstwo, ale jakoś tym razem chyba bardziej przemyślany ten trening. Krzyśkowi się niezbyt podobał, ale mnie nawet pasował. Szybka jazda po Lasku Kabackim, z zaliczeniem okrężnego "singielka", gdzie przy szybkim tempie trzeba było uważać na zakręty i wąskie prześwity między drzewami oraz, gdzieniegdzie, błotne niespodziewajki. Na koniec Kazoorka, dwa ostre podjazdy (jeden wjechałam gdzieś do połowy, na drugim odpadałam już na samym początku), zjazd fragmentem hopkowym oraz jeden dość stromy zjazd po zboczu, zaczynam go lubić ;)
Nie było Krzycha i Olgi, pojechali przetestować trening WKK na Bielanach.
kadencja 74/113
KOW: 3 (336)
Znów było zastępstwo, ale jakoś tym razem chyba bardziej przemyślany ten trening. Krzyśkowi się niezbyt podobał, ale mnie nawet pasował. Szybka jazda po Lasku Kabackim, z zaliczeniem okrężnego "singielka", gdzie przy szybkim tempie trzeba było uważać na zakręty i wąskie prześwity między drzewami oraz, gdzieniegdzie, błotne niespodziewajki. Na koniec Kazoorka, dwa ostre podjazdy (jeden wjechałam gdzieś do połowy, na drugim odpadałam już na samym początku), zjazd fragmentem hopkowym oraz jeden dość stromy zjazd po zboczu, zaczynam go lubić ;)
Nie było Krzycha i Olgi, pojechali przetestować trening WKK na Bielanach.
kadencja 74/113
KOW: 3 (336)
praca
Wtorek, 19 lipca 2011 Kategoria dojazdy
| Km: | 18.12 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:54 | km/h: | 20.13 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 152152 ( 84%) | HRavg | 127( 70%) |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Nie chce mi się nic wpisywać, zresztą nic ciekawego się nie działo :) Tyle dobrego, że pogoda dzisiaj dopisuje.
A nie, przepraszam, zadzwonili z Plusa, że manetka od blokady amora do odbioru, naprawiona. I że gratis i w promocji. Co za miły człowiek z tego Darka, to kolejna rzecz, którą mi w ramach "hobbystycznego dłubania" naprawia gratis :) Chyba muszę mu kupić browara albo co?
A nie, przepraszam, zadzwonili z Plusa, że manetka od blokady amora do odbioru, naprawiona. I że gratis i w promocji. Co za miły człowiek z tego Darka, to kolejna rzecz, którą mi w ramach "hobbystycznego dłubania" naprawia gratis :) Chyba muszę mu kupić browara albo co?
pompujemy
Poniedziałek, 18 lipca 2011 Kategoria trening siłowy, trening
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:10 | km/h: | 0.00 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
8 + 9 + 7 + 7 + 20
Znowu mi się strasznie ciężko robiło te pompki. Co jest, kurde. Ostatnie trzy tygodnie w zasadzie tylko odpoczywałam, zarówno od roweru jak i od ćwiczeń (oprócz pompek, które robię regularnie) więc powinnam być rześka i wypoczęta, a tu dupa. Dobrze, że chociaż te 20 w końcowej serii udało mi się zrobić bo to jednak mimo wszystko świadczy o tym, że robię postępy ;)
Znowu mi się strasznie ciężko robiło te pompki. Co jest, kurde. Ostatnie trzy tygodnie w zasadzie tylko odpoczywałam, zarówno od roweru jak i od ćwiczeń (oprócz pompek, które robię regularnie) więc powinnam być rześka i wypoczęta, a tu dupa. Dobrze, że chociaż te 20 w końcowej serii udało mi się zrobić bo to jednak mimo wszystko świadczy o tym, że robię postępy ;)
wybuch
Poniedziałek, 18 lipca 2011 Kategoria dojazdy
| Km: | 32.13 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:57 | km/h: | 16.48 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 150150 ( 83%) | HRavg | 121( 67%) |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Wczoraj jak wychodziliśmy z Markiem na rower, mój bike wydał mi się jakiś strasznie ciężki. Pomyślałam sobie, że może po piątkowym "moczeniu skarpetek" do opon nabrało się wody. Nie wiem czy to w ogóle jest możliwe, ale wieczorem po wycieczce, postanowiłam to sprawdzić. Okazało się, że faktycznie jest woda ale w tak minimalnych ilościach, że nie powinno to wpływać na wagę roweru. Chyba mam jakieś omamy mięśniowe ;)
Przy okazji zmieniłam opony na stare, a nowe umyłam i odstawiłam do wyschnięcia. W tylnym kole założyłam nową dętkę. Od początku wydawała mi się jakaś dziwna, nie chciała się dobrze ułożyć, nie chciała napompować, w dodatku pompka stacjonarna z Lidla za dziewiętnaściedziewięćdziesiątdziewięć chyba się popsuła, a konkretnie manometr. Pokazuje jakieś bzdurne wartości. Ja pompuję do maksa a to mi pokazuje 2 bary, niemożliwe. No nic, napompowałam "na oko" i na chwilę weszłam do pokoju z balkonu, gdzie zostawiłam koło.
Po chwili słyszymy... BUM! Przez chwilę sądziliśmy, że ktoś nam wrzucił petardę na balkon. Ale nie, to tylko dętka. Dziura taka, że szwadron wojska by wszedł, ale opona - o dziwo - cała.
No nic, kolejnej dętki nie pompowałam już tak mocno.
Rano, jak jechałam do pracy, miałam uczucie miękkości pod tyłkiem. Nie lubię tego stanu, więc wracając podpompowałam jednak trochę. Wówczas poczułam, że mam dość mocne bicie góra dół. Szlag, nie chce mi się ręczną pompką tego poprawiać. Dojechałam na takim bujającym kole do Plusa (w całkiem ostrym deszczu zresztą), gdzie zostawiłam zepsutą manetkę od amortyzatora do naprawy, i wróciłam do chaty. Miałam wieczorem zająć się tym kołem (spuścić powietrze, pougniatać i napompować) ale tak mi się dobrze grało BF2BC2, że zapomniałam ;)
Przy okazji zmieniłam opony na stare, a nowe umyłam i odstawiłam do wyschnięcia. W tylnym kole założyłam nową dętkę. Od początku wydawała mi się jakaś dziwna, nie chciała się dobrze ułożyć, nie chciała napompować, w dodatku pompka stacjonarna z Lidla za dziewiętnaściedziewięćdziesiątdziewięć chyba się popsuła, a konkretnie manometr. Pokazuje jakieś bzdurne wartości. Ja pompuję do maksa a to mi pokazuje 2 bary, niemożliwe. No nic, napompowałam "na oko" i na chwilę weszłam do pokoju z balkonu, gdzie zostawiłam koło.
Po chwili słyszymy... BUM! Przez chwilę sądziliśmy, że ktoś nam wrzucił petardę na balkon. Ale nie, to tylko dętka. Dziura taka, że szwadron wojska by wszedł, ale opona - o dziwo - cała.
No nic, kolejnej dętki nie pompowałam już tak mocno.
Rano, jak jechałam do pracy, miałam uczucie miękkości pod tyłkiem. Nie lubię tego stanu, więc wracając podpompowałam jednak trochę. Wówczas poczułam, że mam dość mocne bicie góra dół. Szlag, nie chce mi się ręczną pompką tego poprawiać. Dojechałam na takim bujającym kole do Plusa (w całkiem ostrym deszczu zresztą), gdzie zostawiłam zepsutą manetkę od amortyzatora do naprawy, i wróciłam do chaty. Miałam wieczorem zająć się tym kołem (spuścić powietrze, pougniatać i napompować) ale tak mi się dobrze grało BF2BC2, że zapomniałam ;)
treningowycieczka
Niedziela, 17 lipca 2011 Kategoria >50 km, wycieczki i inne spontany, trening, dojazdy
| Km: | 51.75 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:06 | km/h: | 16.69 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 151151 ( 83%) | HRavg | 101( 56%) |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 70 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Miałam dzisiaj do zrobienia długi spokojny trening więc wymyśliłam, że można połączyć przyjemne z pożytecznym i pójść na rower z Markiem. Trochę pojeździliśmy. Najpierw na Gocław, gdzie odwiedziliśmy moich rodziców i napiliśmy się pysznej kawy, którą robi mój Tata. Nie zabawiliśmy tam długo, żeby nie musieć jeździć po ciemku.
Wracając, odbiliśmy na Wał Zawadowski i wałem dalej pojechaliśmy w stronę Kępy Okrzewskiej. Po drodze widać, jak wysoko stoi Wisła po ostatnich deszczach. W niektórych miejscach podchodzi prawie pod wał, ale sam wał i tereny po jego drugiej stronie - suche. Myślę jednak, że mieszkańcy tych okolic muszą mieć stresujące życie.
Minąwszy Kępę Okrzewską w Obórkach odbiliśmy na Bielawę i dalej w stronę Ogrodu Botanicznego w Powsinie. Asfaltem dojechaliśmy aż do Chyliczek, żeby nie powielać znanej nam trasy przez Kabaty i do Kabat dojechaliśmy przez Julianów. W Lasku Kabackim pokazałam Markowi niektóre miejsca, gdzie trenujemy z WKK.
Stamtąd prostą drogą KEN-em do domku.
kadencja 76/115
KOW: 2 (372)
Wracając, odbiliśmy na Wał Zawadowski i wałem dalej pojechaliśmy w stronę Kępy Okrzewskiej. Po drodze widać, jak wysoko stoi Wisła po ostatnich deszczach. W niektórych miejscach podchodzi prawie pod wał, ale sam wał i tereny po jego drugiej stronie - suche. Myślę jednak, że mieszkańcy tych okolic muszą mieć stresujące życie.
Minąwszy Kępę Okrzewską w Obórkach odbiliśmy na Bielawę i dalej w stronę Ogrodu Botanicznego w Powsinie. Asfaltem dojechaliśmy aż do Chyliczek, żeby nie powielać znanej nam trasy przez Kabaty i do Kabat dojechaliśmy przez Julianów. W Lasku Kabackim pokazałam Markowi niektóre miejsca, gdzie trenujemy z WKK.
Stamtąd prostą drogą KEN-em do domku.
kadencja 76/115
KOW: 2 (372)
pompujemy
Piątek, 15 lipca 2011 Kategoria trening siłowy, trening
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:10 | km/h: | 0.00 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze | |||
14 + 16 + 13 + 13 + 22
Dzisiaj jakoś słabo mi się te pompki robiło. Zdechło jakoś tak.
Dzisiaj jakoś słabo mi się te pompki robiło. Zdechło jakoś tak.







