MTB Cross Maraton Kielce
Niedziela, 25 czerwca 2017 Kategoria wyścigi, ze zdjęciami
Km: | 47.67 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:42 | km/h: | 12.88 |
Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 740 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Relacja będzie krótka bo piszę ją strasznie długo po wyścigu (uuuhuuuu... ponad 3 tygodnie już minęły) więc, niestety, dużo z wyścigu już wyparłam z pamięci :)
Patrząc przed wyścigiem na profil trasy postanowiłam zaoszczędzić trochę siły na początku (największe podjazdy w pierwszych 15km). Wykonanie tego założenia nie jest takie proste (patrz poprzedni nawias) ale jakoś się udaje.
fot. MTB Cross Maraton

Do około 3h jedzie mi się całkiem dobrze, wszystko w siodle. Trasa wymagająca wydolnościowo ale dość prosta technicznie. Sucho. Jest kilka dość karkołomnych zjazdów (lecz wszystkie do zjechania bez problemów), dużo szutrów, ale też w lesie duże ilości męczącego piachu. Upał.
fot. mła
![]()
![]()

Pierwszy raz prowadzę rower dopiero gdzieś na 30tym kilometrze. Schodzę z roweru na naprawdę dużej stromiźnie, którą być może bym podjechała na świeżości ale na zmęczeniu już nie daję rady. Drugi raz schodzę na mocno dłużącym się podjeździe o zmiennym nachyleniu - wymiękam, gdy zza zakrętu, zamiast spodziewanego wypłaszczenia, wyłania się dalszy ciąg podjazdu...
Ostatnie 45min umieram. Spruta jestem tak, że sił na końcówce już nie ma a i warunków na finisz też nie bardzo - teren prawie do samego końca, ostatnie kilometry poprowadzone po okropnej patelni po wybijającej z rytmu łące. Tu chyba bliska jestem udaru ale ratuje mnie świeżo (na drugim bufecie) zatankowane 2L wody w bukłaku. Końcowa krótka asfaltowa prosta i zakręt tuż przed metą także nie pozwoliły na szybki finisz, zresztą chyba i nie mam już z czego finiszować.
fot. MTB Cross Maraton

Ukończyłam na 2 miejscu w kategorii ale mam lekki niedosyt. Myślę, że mogłam pojechać ciut mocniej w drugiej połowie ale tak czy siak bym nie była pierwsza więc strata niewielka ;) tak poza tym to jestem dość zadowolona (chociaż raz).
fot. Mateusz Goszczyński
Patrząc przed wyścigiem na profil trasy postanowiłam zaoszczędzić trochę siły na początku (największe podjazdy w pierwszych 15km). Wykonanie tego założenia nie jest takie proste (patrz poprzedni nawias) ale jakoś się udaje.
fot. MTB Cross Maraton

Do około 3h jedzie mi się całkiem dobrze, wszystko w siodle. Trasa wymagająca wydolnościowo ale dość prosta technicznie. Sucho. Jest kilka dość karkołomnych zjazdów (lecz wszystkie do zjechania bez problemów), dużo szutrów, ale też w lesie duże ilości męczącego piachu. Upał.
fot. mła

Pierwszy raz prowadzę rower dopiero gdzieś na 30tym kilometrze. Schodzę z roweru na naprawdę dużej stromiźnie, którą być może bym podjechała na świeżości ale na zmęczeniu już nie daję rady. Drugi raz schodzę na mocno dłużącym się podjeździe o zmiennym nachyleniu - wymiękam, gdy zza zakrętu, zamiast spodziewanego wypłaszczenia, wyłania się dalszy ciąg podjazdu...
Ostatnie 45min umieram. Spruta jestem tak, że sił na końcówce już nie ma a i warunków na finisz też nie bardzo - teren prawie do samego końca, ostatnie kilometry poprowadzone po okropnej patelni po wybijającej z rytmu łące. Tu chyba bliska jestem udaru ale ratuje mnie świeżo (na drugim bufecie) zatankowane 2L wody w bukłaku. Końcowa krótka asfaltowa prosta i zakręt tuż przed metą także nie pozwoliły na szybki finisz, zresztą chyba i nie mam już z czego finiszować.
fot. MTB Cross Maraton

Ukończyłam na 2 miejscu w kategorii ale mam lekki niedosyt. Myślę, że mogłam pojechać ciut mocniej w drugiej połowie ale tak czy siak bym nie była pierwsza więc strata niewielka ;) tak poza tym to jestem dość zadowolona (chociaż raz).
fot. Mateusz Goszczyński

Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!