kanteleblog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(19)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy kantele.bikestats.pl

linki

Jak się jedzie jak popadnie to... się błądzi ;)

Niedziela, 2 sierpnia 2015 Kategoria trening, >50 km, ze zdjęciami
Km: 51.82 Km teren: 0.00 Czas: 02:49 km/h: 18.40
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m Sprzęt: Scott Scale 740 Aktywność: Jazda na rowerze
Dziś miałam w planie treningowym 2-3h. Żeby nie obciążać zbytnio mojego Taty opieką nad Zającem, postanowiłam jeździć około 2h.

Ruszyłam w stronę Bałdów i Wrót Warmii. Po przejechaniu ścieżką "biskupią" przez jakiś czas jechałam znaną sobie trasą... ale gdzieś skręciłam a potem znowu gdzieś skręciłam i w pewnym momencie pomyliły mi się chyba kierunki... ;)

Którą drogą do domu?


Zaczęłam kluczyć, szukając asfaltu. No bo jak jest asfalt, to prowadzi tylko we dwie strony i jedna z nich na pewno jest dobra ;) Na asfalt natknęłam się dość szybko ale nie bardzo chciało mi się nim jechać więc znów zboczyłam w las z zamiarem jechania wzdłuż szosy. E-e... znowu mnie gdzieś poniosło bo drogi leśne mają to do siebie, że rzadko lecą wzdłuż szos ;) Zresztą znów gdzieś skręciłam bo tamta droga wyglądała tak zachęcająco... :)

Gdzie ja do jasnej ciasnej jestem?


Może i bym się wkrótce "wybłądziła" bo po jakimś czasie znowu trafiłam na asfalt i to na drogę, którą już jechałam w zeszłym roku... ale znowu gdzieś skręciłam ;) I tym razem zabłądziłam już na dobre. W dodatku trafiłam na Łynę (dalej się nie dało jechać). Nawet Garmin się zgubił (na zapisie są w niektórych miejscach proste co oznacza brak zasięgu GPS).

Łyna - dalej drogi ni mo.

Zaczęłam kluczyć, wracać po własnych śladach, potem zorientowałam się, że wcale nie wracam tą samą drogą i zaczęłam się martwić, że już się nie wybłądzę. Na szczęście (po raz pierwszy dzisiaj) trafiłam na żywą duszę. Pana na rowerze z dzieciem na siodełku oraz drugim dzieciem na rowerku. Uszczęśliwiona, wysłuchałam wskazówek, jak dojechać do Butryn i ruszyłam. Po chwili znowu zabłądziłam ale na krótko bo ta sama ekipa zmaterializowała się nagle koło mnie, jakby się teleportowali z miejsca gdzie się rozstaliśmy. Pan musiał się ze mnie uśmiać w duchu bo postanowił mi towarzyszyć przez część trasy wyjazdowej z lasu ;)
Gdy dojechałam do szosy wiedziałam już dokładnie gdzie jestem i postanowiłam już nigdzie nie skręcać tylko jechać do domu.
Zamiast 2h wyszły prawie 3 ale na szczęście Tato nie miał problemu z Zającem :)

komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!

kategorie bloga

Moje rowery

KTM Strada 2000 24420 km
Scott Scale 740 6502 km
Scott Scale 70 18070 km
b'twin Triban 3 (sprzedany) 2423 km
Scott Scale 80 (skradziony) 507 km
Giant Rincon (sprzedany) 9408 km
Trenażer 51 km
rower z Veturilo 323 km

szukaj

archiwum