Święta Katarzyna - dzień 1
Poniedziałek, 20 lipca 2015 Kategoria trening, ze zdjęciami, wycieczki i inne spontany
Km: | 20.29 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:13 | km/h: | 16.68 |
Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Scott Scale 740 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Liczę to jako dzień 1 chociaż jesteśmy na miejscu od soboty. W sobotę jeździłam jeszcze w Warszawie, rano. Po przyjechaniu - wiadomo - dzień z lekka rozwalony, rozkompresowywanie bagaży, oglądanie okolicy itp. W niedzielę z kolei pojechałam do Pińczowa na zawody. Dlatego dzisiaj jest tak naprawdę pierwszy dzień pobytu tutaj dla mnie.
Po wczorajszych zawodach dziś tylko lekkie rozkręcenie nogi - postanowiłam trochę pokręcić się po okolicy i zobaczyć co i jak.
Najpierw zjechałam w dół w stronę Bodzentyna i odbiłam w lewo na obiecująco wyglądającą asfaltową małą drogę. Niestety, skończyła się w polu ;) Zawróciłam więc i pojechałam w przeciwnym kierunku, w stronę Krajna. Po drodze znów odbiłam w ciekawą ścieżkę w las ale okazało się, że jest to tylko skrót do Krajna i znów wyjechałam na szosę. No to pojechałam nią dalej.
Po drodze, nieco zawiany lokales próbował mi wyperswadować dalszą jazdę w tym kierunku argumentując, że "tam dalej to się wieś kończy". Na moje pytanie, czy nie ma dalej żadnej drogi powiedział, że jest, tylko polna ale że dalej się nie da ;) Dopiero jak mu powiedziałam, gdzie chcę jechać to podrapał się w głowę i stwierdził "a... no, rowerem, to się da może".
No to pojechałam dalej. Faktycznie, za chwilę wieś się skończyła i wjechałam w malowniczą polną drogę.

Na rozstaju skręciłam w stronę Wilkowa i dalej było już tylko fantastycznie w dół.


Spokojnie zjechałam do Wilkowa i szosą wróciłam do Świętej Katarzyny.
Po wczorajszych zawodach dziś tylko lekkie rozkręcenie nogi - postanowiłam trochę pokręcić się po okolicy i zobaczyć co i jak.
Najpierw zjechałam w dół w stronę Bodzentyna i odbiłam w lewo na obiecująco wyglądającą asfaltową małą drogę. Niestety, skończyła się w polu ;) Zawróciłam więc i pojechałam w przeciwnym kierunku, w stronę Krajna. Po drodze znów odbiłam w ciekawą ścieżkę w las ale okazało się, że jest to tylko skrót do Krajna i znów wyjechałam na szosę. No to pojechałam nią dalej.
Po drodze, nieco zawiany lokales próbował mi wyperswadować dalszą jazdę w tym kierunku argumentując, że "tam dalej to się wieś kończy". Na moje pytanie, czy nie ma dalej żadnej drogi powiedział, że jest, tylko polna ale że dalej się nie da ;) Dopiero jak mu powiedziałam, gdzie chcę jechać to podrapał się w głowę i stwierdził "a... no, rowerem, to się da może".
No to pojechałam dalej. Faktycznie, za chwilę wieś się skończyła i wjechałam w malowniczą polną drogę.

Na rozstaju skręciłam w stronę Wilkowa i dalej było już tylko fantastycznie w dół.


Spokojnie zjechałam do Wilkowa i szosą wróciłam do Świętej Katarzyny.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!